pasek
Zapisz się do newslettera

Wpisy na blogu ukazują się nieregularnie więc jeśli nie chcesz przegapić żadnego, zostaw Twój adres e-mail, artykuły będą lądować w Twojej skrzynce.

znaczek

Wybierz więcej niż jedną dyscyplinę:

pasek
28.07.2016
Wypłyń na szerokie wody

Osoby uprawiające pływanie zazwyczaj dzielą się na trzy grupy pod względem specyfiki dystansów, na których startują podczas zawodów. Są to sprinterzy, średniodystansowcy oraz długodystansowcy. Jeśli przepłynięcie kilkudziesięciu basenów w stałym tempie i rytmie nie jest dla Ciebie kosmicznym wyzwaniem, a nawet czujesz niedosyt – być może warto, abyś zwrócił uwagę na pływanie w wodach otwartych.

To, czy będziemy czuli się lepiej podczas wyścigów na krótkich dystansach (gdzie w niedługim czasie trzeba wygenerować możliwie największą moc), czy może zdecydowanie bardziej komfortowo będzie nam się pływało długie odcinki (których ukończenie wymagać będzie od nas większej wydolności i umiejętnego rozłożenia tempa i sił) zależy w dużej mierze od naszych predyspozycji fizycznych. Kształtują się one jeszcze przed naszym urodzeniem, wiele także zawdzięczamy genetyce.

Sprinterzy będą mieli w mięśniach szkieletowych przewagę włókien białych (szybkokurczliwych), z kolei długodystansowcy posiadają większą ilość włókien czerwonych (wolnokurczliwych).

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by sprinter sprawdził się na dłuższym dystansie (lub długodystansowiec na krótkim), jednak z pewnością zauważy on sporą różnicę w komforcie i swoich możliwościach. Doświadczony trener już u młodego pływaka jest w stanie ocenić, na jakich dystansach będzie on mógł z powodzeniem rywalizować w przyszłości. Inteligentnie prowadzona kariera młodego pływaka skupi się w pierwszej fazie na kształtowaniu prawidłowej techniki pływania (im zawodnik starszy, tym ciężej będzie mu korygować błędy – wynika to z fizjologicznych ograniczeń naszego organizmu). Po tym etapie następuje budowanie bazy tlenowej, czyli treningi w dużej mierze ukierunkowane na pływanie w zakresie aerobowym (pozwalającym na długotrwałe kontynuowanie wysiłku – w mięśniach nie gromadzi się kwas mlekowy), by później móc skupić się u dojrzałego zawodnika na treningu specjalistycznym. W tej fazie wyczynowiec będzie miał świadomość możliwości własnego organizmu, określających preferowane dystanse oraz style. Dzięki temu podczas treningu będzie on mógł skupić się na zwiększaniu wytrzymałości i szybkości.
Wróćmy jednak do wód otwartych. Zmagania pływaków na akwenach nie są nowością. W mieście, z którego pochodzę – Toruniu, w pierwszej połowie minionego stulecia tradycją były organizowane rokrocznie zawody „O błękitną wstęgę Wisły”. Pływacy rywalizowali na dystansie 1400 metrów pomiędzy dwoma mostami, ścigając się wzdłuż murów Starego Miasta. Od wielu lat na jeziorach (choć nie tylko) całej Polski w okresie letnim rozgrywane są różnego rodzaju zawody mające na celu wyłonienie najlepszego spośród startujących. W tym roku długodystansowcy z całej Polski zmierzą się w przedostatni weekend lipca w mistrzostwach kraju w jeziorze Ukiel w Olsztynie (pełnoletni zawodnicy na dystansie 10 km, młodsi – odpowiednio mniej). Rosnąca popularność triathlonu (w którym pływanie jest pierwszym z trzech sportów) w naszym kraju sprawia, że coraz więcej osób zamienia latem kryte pływalnie na akweny otwarte. Jeśli chcesz dołączyć do rywalizacji z innymi lub dla własnej frajdy spróbować czegoś nowego, a nie wiesz, z której strony ugryźć temat pływania w wodach otwartych, to poniżej znajdziesz kilka wskazówek, które pomogą Ci zrozumieć kilka ważnych kwestii z tym związanych.

JAK ZACZĄĆ?

Przede wszystkim nie daj się porwać brawurze! Jeśli do tej pory okazjonalnie pływałeś na basenie lub wiesz, że Twoje umiejętności pozwalają na przepłynięcie kilku jego długości, po których musisz chwilę odpocząć – nie próbuj zabawy w pływanie na wodach otwartych. Przynajmniej nie tego lata. Aby pływać bez obaw o swoje zdrowie i mieć pełną świadomość swoich możliwości, warto uczciwie przepracować okres treningowy na pływalni. Dobrze byłoby zacząć już teraz, aby w następnym roku mieć solidną bazę w postaci setek przepłyniętych kilometrów. Nie znajdziesz tu planów treningowych, bo każdy zawodnik różni się stopniem wytrenowania, umiejętnościami czy chociażby wiekiem. Dlatego też, jeśli zależy Ci na samodoskonaleniu – zainwestuj w osobistego trenera (opcja droższa) lub dołącz do grupy pływackiej (opcja tańsza). Być może w Twoim mieście treningi mają mastersi (pływacy w wieku powyżej 20 lat, którzy amatorsko startują w swoich kategoriach wiekowych, a rywalizację na zawodach traktują przede wszystkim jako dobrą zabawę) lub triathloniści, oczywiście pod nadzorem trenerów. Osobiście polecam drugą opcję – poczujesz chęć rywalizacji nawet na treningu (co nie będzie bez znaczenia w późniejszych etapach Twojej przygody z pływaniem), zaobserwujesz różne metody treningowe pozwalające na osiągnięcie Twojego celu, a bardziej doświadczeni pływacy z drużyny z pewnością podpowiedzą Ci w wielu sprawach. Jeśli natomiast nie czujesz się jeszcze zbyt pewnie i masz świadomość, że korygowanie techniki będzie wymagało dużej uwagi ze strony trenera, póki co wybierz pierwszą możliwość.

BEZ SPRZĘTU ANI RUSZ

Wielokrotnie w swoim życiu słyszałem, pewnie znane i Tobie, powiedzenie „nie sprzęt, a technika, zrobi z Ciebie zawodnika”. To zdecydowanie prawda, choć w przypadku pływania w wodach otwartych sprzętu nie można bagatelizować. O ile na etapie przygotowań „pod dachem” nie ma zazwyczaj różnic pomiędzy pływakiem basenowym i tym, który pływa w jeziorze, to w momencie faktycznego przeniesienia się nad zbiornik wodny powinieneś już posiadać dodatkowe wyposażenie.
Pierwszym elementem, który wypada mieć, są buty przeznaczone do wody (posiadają gumową podeszwę i siateczkę, dzięki czemu zapewnisz sobie przewiewność stopy oraz jego szybkie schnięcie). Przejdziesz w nich z samochodu nad brzeg bez obawy o swoje stopy (w trawie czaić się mogą ostre kamienie, potłuczone szkło lub, o zgrozo, upuszczony przez jakieś dziecko klocek Lego).
Nad otwartą wodą mogą przydać się wygodne okularki pływackie. Ze swojej strony polecam do tych celów model o nazwie Selfit – prócz szerokiego pola widzenia i wygody posiadają innowację pozwalającą na szybką zmianę szkieł będących w zestawie z przezroczystych (wersja na basen lub pochmurne dni) na przyciemniane lub z powłoką lustrzaną, dzięki której zostaną odbite refleksy powstające na powierzchni wody. Jeśli potrzebujesz szkieł korygujących wadę wzroku – bez problemu możesz dokupić właściwe pasujące do tego modelu.
Kolejną bardzo ważną kwestią, której nie powinieneś bagatelizować, jest utrzymanie właściwej ciepłoty ciała. W basenach sportowych utrzymywana jest stała temperatura najczęściej wynosząca 27 st. Celsjusza. Nie oszukujmy się – nie znajdziesz w Polsce tak ciepłego naturalnego zbiornika wodnego. Pamiętając o tym, że najszybciej ciepło z organizmu tracimy przez głowę, warto założyć na nią nie jeden, a dwa czepki silikonowe lub czepek neoprenowy (opcjonalnie wraz z czepkiem silikonowym). Grubsza warstwa zapewni Ci lepszą izolację termiczną. Co ważne: postaraj się, aby zewnętrzny czepek miał kolor kontrastujący z wodą – niech będzie to pomarańczowy lub biały. Dzięki temu będziesz widoczny z brzegu i dla jednostek pływających.
Warto też zadbać o resztę ciała – co prawda można pływać w zwykłym stroju kąpielowym, jednakże komfort termiczny zapewni Ci dopiero pianka pływacka. Pianki dzielą się na kilka typów, jednakże do dłuższego pływania po wodach otwartych przeznaczone są te dla triathlonistów. Wykonane są one z neoprenu pokrytego specjalnymi panelami, przez co nie nasiąkają wodą oraz nie krępują ruchów, co jest szczególnie ważne przy pływaniu kraulem (najbardziej ekonomicznym stylu przy pływaniu długich dystansów). Odpowiednio dobrana pianka przyczyni się do lepszej kompresji mięśni, dzięki czemu ulepszone będzie ich ukrwienie, a także zminimalizuje ich drgania, konsekwencją czego będzie mniejsze zmęczenie. Niektóre modele mają też jedną właściwość, szczególnie ważną dla osób z tendencją do „tonących nóg” – specjalne panele w okolicach ud. Jest to zjawisko powszechne u osób bez pływackiej przeszłości, a charakteryzuje się opadaniem nóg w stosunku do tułowia, przez co opór pływaka w wodzie jest większy, a w konsekwencji skutkuje mniejszą prędkością i większym zmęczeniem. Nabaiji ma w ofercie ciekawą pozycję, w swojej klasie cenowej chwaloną w środowisku triathlonowym. Pianka ta zakrywa przedramiona i całe nogi, a przy tym doskonale dopasowuje się do ciała.
Z niezbędnego sprzętu to już prawie wszystko. Prawie, bo pozostaje nam jeszcze zachowanie bezpieczeństwa podczas pływania. O tym jednak poniżej.

BEZPIECZEŃSTWO PRZEDE WSZYSTKIM

Jeziora, a tym bardziej morza lub rzeki, to nie pływalnia, gdzie w razie konieczności możesz stanąć na dnie, złapać się liny torowej i chwilę odpocząć, a całość odbywa się pod czujnym okiem ratownika. Nie zaniedbuj bezpieczeństwa i pamiętaj, by być odpowiedzialnym. Szczególnie ważne jest, by pływać w miejscach, które nie stanowią zagrożenia. Doskonałe pod tym względem są jeziora. Zwracaj jednak uwagę na ich czystość. Zdecydowanie bardziej uważać trzeba pływając w morzu – rzadko zdarza się, by panowała tzw. flauta (0 w skali Beauforta, gdy woda jest praktycznie gładka). Najczęściej występuje mniejsza lub większa fala oraz groźna fala wsteczna wynosząca w głąb morza, która wymaga od pływaka większego doświadczenia i umiejętności pływania w jej obecności. Unikaj za to sztucznych zbiorników (istnieje możliwość trafienia na zatopioną budowlę hydrotechniczną) i rzek (występują tam uskoki, czasem silne prądy i niebezpieczne wiry potrafiące wciągnąć pod powierzchnię wody).
Jeśli danego dnia zaplanowałeś sobie trening, a nie czujesz się zbyt pewnie – odpuść. Nie ma sensu niepotrzebnie ryzykować. Przed pływaniem warto poinformować bliskich, gdzie zamierzasz pływać oraz podać im orientacyjny czas powrotu. Najlepszym rozwiązaniem na zapewnienie sobie bezpieczeństwa jest obecność osoby (potrafiącej pływać) w łódce lub kajaku. W razie chwilowego zmęczenia lub skurczu (o który nietrudno przy wychłodzeniu i wyczerpaniu organizmu) będziesz mógł się go przytrzymać. Dodatkowo przy dłuższych treningach możesz liczyć na posiłek typu żele energetyczne czy napój izotoniczny. Gdy nie ma szans na zabezpieczenie z jednostki pływającej, dobrze mieć przy sobie partnera treningowego, który spełniać będzie dodatkowo funkcję motywatora. W tym przypadku warto jednak posiadać rozwiązanie, z którego korzystam osobiście. Jest to założona przez barki bojka ratownicza w jaskrawopomarańczowej barwie, popularnie zwana „pamelką” (jeśli pomyśleliście o serialu „Słoneczny Patrol”, to macie dobre skojarzenia). Ciągnięta za pływakiem około metr za stopami zapewni nie tylko utrzymanie się na wodzie w razie konieczności, ale także widoczność dla innych. Na rynku dostępne są klasyczne modele z plastiku wypełnione powietrzem, jak również egzemplarze nadmuchiwane, do których można schować telefon czy klucze (aż takiego zaufania do nadmuchiwanego sprzętu jednak raczej nie mam). Nie zapominaj również o patencie z czepkiem, o którym pisałem powyżej. Gdy ostatecznością pozostanie wykonanie treningu w pojedynkę, obowiązkowo zapewnij sobie obserwatora z brzegu, który nie powinien spuszczać z Ciebie wzroku.
Człowiek, nie posiadając punktu odniesienia, ma tendencję do nieco silniejszego używania jednej strony ciała. Gdybyś tylko pływał wystarczająco długo w odpowiednio dużym akwenie bez korygowania swojego kursu, to gwarantuję, że zatoczyłbyś pełne koło. Dlatego co pewien czas zatrzymaj się lub korzystając z tzw. kraula ratowniczego (unoszenie głowy do góry ze wzrokiem skierowanym przed siebie), nawiguj do wybranego punktu na horyzoncie.
Kategorycznie unikaj pływania podczas burzy – chyba nie muszę pisać, do czego zdolne jest połączenie wody i elektryczności z pioruna? Jeśli zauważysz pogorszenie pogody, niezwłocznie kieruj się do brzegu – stąd bardzo ważne jest pływanie wzdłuż linii brzegowej, w pewnej odległości od niej, a nie wypływanie na środek jeziora.
Przed wejściem do wody zrób solidną rozgrzewkę połączoną z rozciąganiem – w ten sposób zminimalizujesz ryzyko odniesienia kontuzji i wystąpienia bolesnych skurczów.
Po wyjściu z wody jak najszybciej wytrzyj się ręcznikiem i załóż na siebie ciepłe rzeczy – długie spodnie, bluza z kapturem czy kurtka będą w tym momencie niezbędne. Warto też uzupełnić jak najszybciej węglowodany – niezastąpiony w tym przypadku będzie banan. Ciepła herbata z termosu też robi dobrą robotę!
Przed założeniem pianki poproś kogoś o posmarowanie miejsc narażonych na otarcia grubą warstwą wazeliny lub lanoliny (lub samemu używając rękawiczek, unikniesz nieprzyjemnego wrażenia braku „chwytu” wody). Będą to przede wszystkim pachy, szyja i kark, a także (w mniejszym stopniu) pachwiny. Samą piankę wygodniej zakłada się, gdy założysz na stopy worki foliowe i dopiero przełożysz przez nią nogi. Podobnie rzecz ma się z rękoma.
Gdybyś tylko zauważył jakiekolwiek nieprawidłowości lub zaczął odczuwać osłabienie czy dyskomfort – nie zwlekaj z przerwaniem pływania. Ku przestrodze podam swój przykład: praktycznie całą swoją dotychczasową karierę byłem sprinterem i na zawodach nie wystartowałem nigdy powyżej dystansu 400 metrów. Kilka miesięcy temu z ciekawości wystartowałem w nocnym maratonie pływackim, który polegał na przepłynięciu praktycznie ciągiem jak największego dystansu na basenie w czasie 12 godzin. Brak stosownego przygotowania i bagatelizowanie delikatnego bólu ramienia, który pojawił się w okolicach 10 kilometra sprawił, że po przekroczeniu 18 kilometrów zmuszony byłem przerwać pływanie po nieco ponad 5 godzinach, a kilka dni późniejszego bólu i braku ruchomości w barku spowodowało przerwę w treningach. Dlatego też zwracaj uwagę na najdrobniejsze symptomy pogorszenia się Twojego stanu.

ZOBACZ, JAK PŁYWAJĄ INNI

Mam nadzieję, że tym tekstem udzieliłem Ci kilku rad, które uznasz za pomocne i z powodzeniem wykorzystasz przy przemierzaniu jezior. Gdybyś miał pytania lub chciał podzielić się ze mną (lub innymi czytelnikami bloga) swoimi refleksjami – zapraszam do pozostawienia komentarza pod tekstem albo kontaktu poprzez pocztę elektroniczną. Adres znajdziesz u dołu tekstu.
Tymczasem polecam zwrócić uwagę na naszych doskonałych pływaków startujących na wodach otwartych. Na Igrzyskach Olimpijskich w konkurencji 10 km zobaczymy Joannę Zachoszcz (wśród panów tym razem nie mamy reprezentanta– mistrz świata z Melbourne na 1500 metrów stylem dowolnym w 2007 roku Mateusz Sawrymowicz, pomimo skupienia w ostatnim czasie swojej uwagi na dystansie 10 km, wywalczył kwalifikację właśnie 1,5 km). Z kolei fenomenalny wyczyn może mieć na swoim koncie już w najbliższych dniach Sebastian Karaś. W ubiegłym roku przepłynął kanał La Manche, a jego tempo pozwalało na pobicie rekordu świata, gdyby nie obecność znoszących prądów morskich, z powodu których zmuszony był do przepłynięcia kilku kilometrów więcej. Tym razem zmierzy się on z dystansem 100 km, które dzielą Kołobrzeg z należącą do Danii wyspą Bornholm. Całość ma zająć mu około jednej doby. Trzymajmy więc kciuki, a Tobie życzę coraz lepszego, szybszego pływania w wodach otwartych!

Filip

Wypłyń na szerokie wody
5 (100%) 4

Autor: Filip Wojciechowski | E-mail: filip.wojciechowski@decathlon.com
pasek
Zapisz się do newslettera

Wpisy na blogu ukazują się nieregularnie więc jeśli nie chcesz przegapić żadnego, zostaw Twój adres e-mail, artykuły będą lądować w Twojej skrzynce.

znaczek

Wybierz więcej niż jedną dyscyplinę:

pasek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *