21.12.2016
CZY TENIS MUSI BYĆ DROGI?

Od zawsze spotykałem się z opinią, że tenis ziemny to sport tylko dla bogatych i tych, z wyższych sfer. Zgodzę się z tym, że kiedyś tak było. Opinia została aktualna, mimo że czasy się zmieniły, a wraz z nimi i warunki do uprawienia tejże dyscypliny. Jak więc można cieszyć się z gry w tenisa, nie wydając majątku? Zobacz, że to nie takie trudne!

Na początek chciałbym zaznaczyć dwie istotne sprawy. Jeśli chodzi o wydatki związane z zakupem sprzętu, to niezależnie od tego, czy będzie to narciarstwo, tenis, nordic walking czy turystyka górska, i tak konieczne jest wydanie kilkuset złotych na komplet sprzętu – no, chyba że improwizujemy i bierzemy stare trampki, dres i rakietę/kije/narty po dziadku. 🙂
Kolejną rzeczą jest to, jak często chcemy daną dyscyplinę uprawiać. I tak naprawdę tu się pojawiają schody. Bo za ulicę czy park do chodzenia z kijami nie płacimy, a za kort już tak. Jeśli jest to raz w tygodniu, to koszty nie będą porażające. Jeśli decydujemy się grać już kilka razy w tygodniu to fakt, może nas to sieknąć po kieszeni.

No więc jak to zrobić, żeby było tanio?

Opcja nr 1 – dla osób zaczynających przygodę z tenisem
Jeśli chodzi o sprzęt to wystarczą buty, strój sportowy i rakieta. Za tę ostatnią zapłacimy 150 zł wzwyż (chyba, że zdecydujemy się na zakup używanego sprzętu, co nie jest wcale złym pomysłem). Odzież i obuwie to już kwestia indywidualna. Można kupić, można używać czegoś starego.
Jak już wcześniej wspominałem, największe koszty generować będzie wynajem kortu. Do tego przydałby się też i trener. Jak zminimalizować te koszty? Namówić znajomych do wspólnej zabawy lub poszukać chętnych na takie zajęcia. Wierzcie mi… W 3 albo 4 osoby też można się świetnie bawić, jednocześnie się ucząc, a koszty dzielą się na wszystkich!

Opcja nr 2 – dla osób, które już potrafią grać (są w stanie utrzymać wymianę)
Pierwszym krokiem do tego, aby zachować parę złotych w portfelu, jest zrobienie researchu po okolicznych klubach, ośrodkach i obiektach, gdzie oraz w jakich godzinach korty są najtańsze. Zapewniam, że już na tym etapie może być różnica od kilku do kilkudziesięciu złotych za godzinę. Pamiętajmy też o tym, że za kort płacą wszyscy jego użytkownicy. Jeśli więc gramy jeden na jeden – koszty dzielimy przez dwie osoby. Jeśli jednak chcemy pograć częściej, ale nie nadszarpnąć tym samym budżetu, to warto poszukać partnerów do gry deblowej. Wtedy koszty dzielimy na cztery! Dużo osób w ten właśnie sposób gra w sezonie zimowym, gdy ceny kortów rosną dwu- albo nawet trzykrotnie.

A teraz do tych, co nie lubią debla „bo jest nudny”: tenis nigdy nie będzie nudny jeśli przeciwnik/przeciwnicy są na podobnym lub lepszym poziomie. To, że niektórzy preferują grać, stojąc (bo tak potrafi się to kojarzyć), wcale nie oznacza, że debel nie może być wyczerpujący i dynamiczny.

OK, to sprawę kosztów związanych z kortem mamy z głowy. Jakie jeszcze koszty stałe musimy ponosić, grając w tenisa? Na pewno będą to piłki. Na zaawansowanym (ale nadal amatorskim) poziomie gry puszka piłek starcza na jakieś 3-4 gry po dwie godziny. Osoby mniej zaawansowane, jak można się domyślić, będą zużywały piłki troszkę dłużej. Poza tym znowu wchodzi tutaj element podziału. Mając stałego partnera do gry, możemy przecież się umówić, że będziemy kupować piłki na zmianę.
Naciąg przy rekreacyjnej grze wymienia się co kilka miesięcy i jest to koszt około 50-100 zł w zależności od naciągu. Ale pamiętajmy, że w innych dyscyplinach sprzęt również wymaga wymiany lub konserwacji. Niekiedy nawet częstszej i/lub droższej niż w przypadku naciągu.
I tak naprawdę to wszystkie koszty, jakie trzeba ponosić. Wiadomo, że z czasem każde hobby wciąga i od czasu do czasu kupujemy sobie coś nowego lub jakieś „ekstrasy”. Nowe buty, torbę, odzież czy dodatkową rakietę. Jest to jednak uzależnione od indywidualnych potrzeb i możliwości.

Tak więc, czy nadal uważasz, że tenis jest aż tak bardzo drogim sportem i jest on zarezerwowany tylko i wyłącznie dla „wyższych sfer społeczeństwa”? 🙂

Źródło zdjęć: www.foter.com

CZY TENIS MUSI BYĆ DROGI?
5 (100%) 5

Autor: Adam Grabiński | E-mail: adam.grabinski@decathlon.com
pasek
Zapisz się do newslettera

Wpisy na blogu ukazują się nieregularnie więc jeśli nie chcesz przegapić żadnego, zostaw Twój adres e-mail, artykuły będą lądować w Twojej skrzynce.

znaczek
pasek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *