28.06.2017
Sport to cała JA!

Będąc studentką AWFu poznałam wiele osób, które swoją postawą inspirowały mnie do różnych aktywności fizycznych. Jedną z takich osób jest moja imienniczka, Gosia, która od lat wczesno-przedszkolnych żyje sportem. Można jej spokojnie przypisać łatkę sportowego świra. Gosia jest dla mnie motywacją i inspiracją i bardzo cenię sobie każdą rozmowę z nią. Zapraszam Cię dzisiaj więc do poznania jej wspaniałej sylwetki!

Nazywam się Małgorzata Sorek, na co dzień jestem trenerem personalnym w klubach fitness w Katowicach, tancerką w grupie Cheerleaders Ergo Śląsk, a niedawno dzięki udziałowi w zawodach stałam się również zawodniczką fitnessu gimnastycznego federacji IFBB Poland.

Ze sportem jestem związana od najmłodszych lat. Gdy miałam siedem lat, mama postanowiła zapisać mnie na lekcje tańca towarzyskiego do pobliskiej szkoły. Zawsze marzyła, żeby jej córka trenowała taniec towarzyski albo uprawiała łyżwiarstwo figurowe. Uważała, że sport ten dodaje gracji, szyku oraz wypracowuje charakter oraz dyscyplinę. Jak wiadomo, zarówno taniec, jak i łyżwiarstwo figurowe to sporty, które wymagają dużego poświęcenia. Uczęszczałam na treningi tańca towarzyskiego przez 2 lata, podczas których nauczyłam się podstaw różnych rodzajów tańca takich jak: cha-cha, samba, walc angielski, jive.

W tej samej szkole swoje zajęcia miała również formacja tańca nowoczesnego – szybko podjęłam tam swoje pierwsze próby taneczne. Przedział wiekowy tej grupy wynosił 11-13 lat, ja miałam 8, ale trenerka, która prowadziła zajęcia widziała, że jakoś sobie radzę, wiec wraz ze starszymi koleżankami uczęszczałam na treningi tańca nowoczesnego. Jeździłam także na wiele turniejów tanecznych, gdzie drużynowo zawsze udawało nam się zdobyć jakieś wysokie miejsce. W tej grupie przetańczyłam kolejne 3 lata. W międzyczasie mama zapisała mnie na zajęcia z akrobatyki sportowej na AWF w Katowicach.

W wieku 11 lat rozpoczęłam naukę w nowej szkole i tam też pozalekcyjnie organizowałyśmy sobie zajęcia taneczne – już wtedy miałam predyspozycje do układania choreografii oraz prowadzenia zespołu (do dziś żałuję, że nie wykorzystałam potencjału). Dyrektor tej szkoły zaproponował nam udział w Konfrontacjach Tanecznych – pojechałyśmy i zajęłyśmy 1. miejsce. Dla wszystkich było to dużym zaskoczeniem, ponieważ zespołu nie prowadził żaden choreograf. Tylko ja – wtedy 12-letnia dziewczynka.

W tym czasie należałam także do chóru Frajda, z którym wspólnie zajmowaliśmy czołowe miejsca w Polsce, mieliśmy nawet okazję wraz z innymi chórami uczestniczyć w Międzynarodowym Festivalu Wratislavia Cantans w Hali Ludowej we Wrocławiu.

W wieku 13 lat zaprzestałam treningów tanecznych i akrobatycznych – miałam dość poważną kontuzję: spadłam z piramidy akrobatycznej, co na jakiś czas wykluczyło mnie z uprawiania gimnastyki. Mając 13 lat, zdecydowałam, że pójdę do szkoły o profilu lekkoatletycznym. Już wtedy wydawało mi się to dużym wyzwaniem. Do dziś zastanawiam się, czy było to dobrą decyzją. Nie wiem, na jakim poziomie byłabym dzisiaj gimnastycznie, gdybym nie przestała trenować. Lekka atletyka była dla mnie czymś zupełnie nowym, ale ja już wtedy lubiłam stawiać sobie wyższe cele. Trenowałam pod okiem trenerów Adama Dubiela oraz Piotra Dudały w sekcji MKS MOS Katowice. Główną dyscypliną były biegi krótkodystansowe, w późniejszym czasie trener sprawdzał mnie również na dłuższych dystansach.

Miałam okazję wystartować również w rzucie dyskiem. Nie byłam stworzona do tego sportu, ale parę medali przez ten okres udało mi się zebrać. Lekkoatletyka jest sportem bardzo wymagającym.

Osoba trenująca ją musi być szeroko uzdolniona i mieć także uwarunkowania genetyczne

Ja ich nie miałam – ale miałam wolę walki.

Przygoda z lekką atletyką (intensywny sezon przygotowawczy na siłowni, a także w mrozach na dworze) zbudowała mi solidny fundament pod to, czym zajmuję się teraz, lecz czułam, że to jednak nie jest to, co daje mi maksymalną satysfakcję. Zdecydowałam się podjąć wyzwanie i ponownie zapisać się na lekcje tańca. Przez rok tańczyłam w klubie Carmen w Chorzowie, głównie salsę, choć próbowałam też swoich sił w tańcu brzucha. Potem z czasem doszłam do wniosku, że to jednak nie moja bajka. Od 16. roku życia chodziłam na osiedlową siłownię, początkowo na zajęcia fitness, później  postanowiłam sprawdzić się także w treningu siłowym.

Po jakimś czasie na Facebooku znalazłam grupę Cheerleaders Ergo Śląsk – bardzo mnie to zaciekawiło, ponieważ nie znałam żadnej dobrej drużyny cheerleaderskiej w okolicy. Szybko zdecydowałam się pójść na trening. Dziewczyny wtedy przygotowywały się na Mistrzostwa Europy i bardzo zaimponowały mi swoimi umiejętnościami, dlatego postanowiłam wstąpić do drużyny i zostałam w niej aż do dziś. W międzyczasie udało nam się wystąpić na kilku międzynarodowych imprezach takich jak Mistrzostwa Świata w siatkówce i eliminacje do Mistrzostw Europy w piłce ręcznej mężczyzn.

Gdy jest się cheerleaderką, ważnym aspektem jest dbałość o ciało. Po roku treningów z Ergo Śląsk zdecydowałam się wrócić na siłownię. Po jakimś czasie zrobiłam kurs trenera personalnego – lepszej decyzji w życiu nie mogłam podjąć.  Po kursie czynnie próbowałam swoich sił w różnych rodzajach treningów, szybko znalazłam grono odbiorców, w trakcie zdobywałam dodatkowe doświadczenie i wiedzę, którą z dnia na dzień staram się poszerzać. W 2015 roku zdecydowałam się na start w zawodach sylwetkowych. Minęły 2 lata przygotowań wraz z panem Jurkiem Szymańskim z klubu kulturystycznego Olimp Zabrze, zanim wyszłam na scenę i wystąpiłam w kategorii fitness gimnastyczny federacji IFBB.

Mimo że zajęłam 6. miejsce, jestem bardzo zadowolona, że miałam na tyle dużo odwagi, by wyjść na scenę. Konkurowałam z zawodniczkami, dla których każdy element gimnastyczny to pestka – ja mam dużo mniejsze doświadczenie w gimnastyce, dziewczyny były naprawdę dobrze przygotowane.

Cała moja historia ze sportem nauczyła mnie samodyscypliny, wypracowała mój charakter, dzięki temu mam w sobie dużo pokory, ale także odwagi w wyznaczaniu sobie nowych celów.

Na co dzień sama sobie udowadniam, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jeśli czegoś pragniesz i będziesz na to ciężko pracował, będziesz cierpliwy i konsekwentny w działaniu, to z pewnością prędzej czy później osiągniesz sukces.

Byłam dzieckiem, które samo stawiało sobie cele, wybierało zajęcia dodatkowe, decydowało, do jakich szkół chce iść. Apel do Was, Rodzice: dajcie swoim dzieciom możliwość wyboru w przyszłości, sami zobaczycie, jak dumni będziecie ze swoich pociech!

Nie bójcie się podejmować różnych wyzwań, sprawdzać swoich możliwości oraz przekraczać granic. Jak sami widzicie – nie zawsze u mnie było tak, jak tego chciałam, ale grunt to wytrwać w swoich postanowieniach.

Moje życiowe motto: Mierz wysoko, zdobywaj szczyty, skacz jak najwyżej i stawaj na rękach, by spełniać marzenia!

Nie ma nic bardziej motywującego i satysfakcjonującego jak osiągnięcie celu i spełnianie swoich marzeń.

A Ty jakie masz historie związane z uprawianiem sportu? Czy widzisz podobieństwo między sobą a Gosią? Koniecznie daj znać w komentarzu! A jeśli zainspirowała Cię postawa Gosi, to zapraszam na jej Instagrama (klik)

Gosia & Gosia

Sport to cała JA!
4.9 (97.14%) 7

Autor: Gosia Nowak | E-mail: malgorzata.nowak@decathlon.com
pasek
Zapisz się do newslettera

Wpisy na blogu ukazują się nieregularnie więc jeśli nie chcesz przegapić żadnego, zostaw Twój adres e-mail, artykuły będą lądować w Twojej skrzynce.

znaczek
pasek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *