pasek
Zapisz się do newslettera

Wpisy na blogu ukazują się nieregularnie więc jeśli nie chcesz przegapić żadnego, zostaw Twój adres e-mail, artykuły będą lądować w Twojej skrzynce.

znaczek

Wybierz więcej niż jedną dyscyplinę:

pasek
12.12.2016
Słuchawki i odtwarzacz do wody

Wodoodporny odtwarzacz ze słuchawkami do wody.

Kiedyś w Internecie trafiłem na hasło, że „pływacy myślą, że umieją śpiewać”. Fakt, zdarzało mi się śpiewać „do wody” podczas długich zadań na treningu, ale gdy już próbowałem coś nucić poza wodnym środowiskiem, to uszy mi szybko więdły, okrywałem się wstydem i natychmiast przestawałem. Na basenie najczęściej miałem skromny repertuar jednej piosenki, która akurat chodziła mi po głowie. Może jednak warto czasem rozszerzyć repertuar? Myślę, że mam dla Was coś, co może w tym pomóc.

Należę do osób, które dość szybko się nudzą. Czy to źle? Niekoniecznie, satysfakcję przynosi mi wykonywanie coraz to innych czynności, nabywanie nowych umiejętności i odkrywanie niepoznanych dotąd dziedzin życia. I choć należę do osób cierpliwych, to monotonia jest moim wrogiem. Z tego powodu niejednokrotnie przeżywałem kryzys podczas trenowania pływania. Wszak jest to sport, który charakteryzuje się powtarzalnością i koniecznością przebywania sam na sam ze sobą (przecież nie da się krzyknąć do kolegi z toru obok podczas zadania treningowego). Nie chciało mi się przyjść na basen, wskoczyć do lodowatej wody i znów przeżywać tego samego, co każdego dnia. Trawiła mnie rutyna. Na szczęście motywację odnajdowałem w rozmowach z kolegami z drużyny, przemowach trenera, a także w dobrze prognozujących wynikach osiąganych na zawodach. Gdy jednak z powrotem zanurzałem głowę pod wodę, znów zostawałem z myślami sam.

Trzy lata temu w moim mieście oddano do użytku nową pływalnię. Swoje treningi miała tam także sekcja pływacka AZS, której byłem członkiem. Podczas wieczornych treningów czas umilała nam muzyka, która płynęła z umieszczonych pod dachem głośników. Czasem pomiędzy zadaniami można było usłyszeć fajny, energetyzujący kawałek, który dodawał sił (macie tak samo?). Zdarzało się, że zanim nadszedł moment refrenu czy „uderzenia” w utworze, to trener gwizdnął i musiałem odbić się od ściany, by rozpocząć kolejne powtórzenie w zadaniu. Może więc warto zabrać muzykę ze sobą, aby nam towarzyszyła non stop?

Sposoby ciągłego obcowania z muzyką podczas pływania są właściwie dwa. Pierwszy, dostępny na bardzo nielicznych basenach, to głośniki zamontowane pod powierzchnią wody. Fale dźwiękowe co prawda rozchodzą się zdecydowanie inaczej niż w powietrzu i doznań audiofilskich podczas pływania raczej nie będziemy mieć, jednak jest to pójście na swego rodzaju kompromis – mamy muzykę nieco „przytłumioną”, ale nie musimy mieć ze sobą żadnego sprzętu grającego. Druga z opcji, na której się skupię, to przeznaczony dla pływaków odtwarzacz MP3.

swimmusic-100-blue-rincage8373776tci_scene_001-jpg-1_-1xoxar

Będąc wyczynowym pływakiem, zawsze śledziłem nowinki techniczne, które pojawiały się w naszym środowisku. Od czasu do czasu na rynek wchodził nowy sprzęt, który miał nam w jakiś sposób umilić trening. Widziałem już wodoodporne obudowy do różnych empetrójek. Nie wiem jednak, czy przytroczenie do ramienia popularnego niegdyś iPoda (sprzęt ten miał jednak pewne gabaryty, które byłyby odczuwalne w wodzie) mogłoby sprawiać przyjemność podczas intensywnego treningu. Prędzej zabrałbym coś takiego do spokojnego wypoczynku w wannie z bąbelkami. Widziałem też sprzęt, który de facto nie miał słuchawek, a użytkownik mógł słyszeć muzykę dzięki specjalnej konstrukcji, która przenosiła drgania z urządzenia prosto na kości policzkowe. Zawsze podchodziłem sceptycznie do tego rodzaju rozwiązań i tłumaczyłem sobie, że prawdziwi pływacy trenują bez takich wspomagaczy. Dopiero teraz, gdy pływam raczej dla siebie, własnej przyjemności i przy zdecydowanie mniejszym rygorze treningowym, niż przed laty, postanowiłem sprawdzić, czy faktycznie muzyka może towarzyszyć nam podczas treningu pływackiego tak samo, jak podczas m.in. biegania.

W sklepach Decathlon pojawił się najnowszy model odtwarzacza MP3 – Nabaiji SwimMusic 100. Jeśli nie macie pomysłu, co kupić w prezencie na nadchodzące święta entuzjaście pływania – to może być dobre rozwiązanie. Przedstawiam test urządzenia, dzięki któremu trening może stać się przyjemniejszy.

WYGLĄD I ROZMIAR
Dostępne są dwie wersje kolorystyczne urządzenia: błękitno-granatowa oraz różowo-granatowa. W niedalekiej przyszłości w ofercie mają pojawić się inne kolory. Sam odtwarzacz jest niewielkich rozmiarów (5 cm x 3 cm x 2,5 cm), czyli spokojnie mieści się w dłoni. Waży tylko 22 gramy, więc z jednej strony nie przeszkadza w aktywności fizycznej, a z drugiej daje poczucie swojej obecności. Urządzenie pokryte jest tworzywem przypominającym nieco gumę, przez co nie wyślizgnie się przypadkowo z dłoni. Z tyłu znajduje się klips, dzięki któremu możemy zamontować odtwarzacz na pasku od okularów (to chyba najwygodniejsze miejsce podczas słuchania muzyki w trakcie pływania). Co ważne, klips możemy obracać, przez co empetrójka może znajdować się w pozycji pionowej lub poziomej. Z przodu urządzenia znajdują się trzy przyciski funkcyjne odpowiadające za poszczególne funkcje: zwiększanie głośności i przejście do kolejnego utworu (pierwszy), rozpoczynanie i pauzowanie odtwarzania oraz włączanie i wyłączanie urządzenia (drugi), zmniejszanie głośności i powrót do początku utworu lub przewijanie do poprzednich (trzeci). U góry urządzenia znajduje się wejście na kabel mini-jack (standardowe wejście słuchawkowe).

5

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ZAWARTOŚĆ OPAKOWANIA
W niewielkim, lecz gustownie wyglądającym opakowaniu, prócz samego odtwarzacza muzycznego, znajdziemy dwie instrukcje obsługi (jedną w kilku językach oraz jedną skróconą), kabel o długości 20 cm służący do ładowania i jednocześnie wgrywania utworów na urządzenie (zakończony z jednej strony wejściem USB, a z drugiej mini-jackiem, co pozwoliło producentowi uniknąć tworzenia kolejnych portów w odtwarzaczu) oraz słuchawki douszne. Warto wspomnieć o znajdującym się w połowie kabla zwoju przypominającym sprężynę, dzięki czemu słuchawki nie powinny przeszkadzać nam podczas przenoszenia ramion w trakcie pływania. Jest także klips, dzięki któremu przytwierdzimy kabelek do okularków. W zestawie prócz tego dołączonych jest 6 par gumek: w trzech rozmiarach (S, M, L) oraz w dwóch rodzajach (klasyczne obłe oraz w kształcie choinki – można przetestować jeszcze przed wejściem do wody, które będą nam najlepiej pasowały). Jest to o tyle dobre rozwiązanie, że każdy z nas posiada nieco inny kształt i rozmiar małżowiny usznej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DANE TECHNICZNE
Oczywistym jest, że urządzenie jest wodoszczelne. Jak podaje producent, maksymalne zanurzenie, przy którym do urządzenia nie dostanie się woda, to 3 metry. Pełne naładowanie baterii wystarczy na słuchanie muzyki nawet przez 10 godzin bez przerwy. Sam odtwarzacz ma pojemność 2 GB, co pozwala na wgranie mniej więcej do 450 utworów. Sporo. Obsługa urządzenia przez wszystkie typy systemów w komputerach w obecnych czasach jest właściwie standardem. Nie znalazłem nic, co mogłoby być w skomplikowanego w obsłudze dla osoby w każdym wieku. Empetrójka może odtwarzać pliki zapisane w dwóch popularnych formatach muzycznych: mp3 i wma.

WRAŻENIA
Mimo całej mojej ciekawości nowego gadżetu, nieco sceptycznie podchodziłem do tematu urządzenia grającego w wodzie. Jeszcze w domu sprawdziłem, które z gumek do słuchawek będą mi najlepiej pasować. Następnie szybko pakując rzeczy na basen (jak zawsze robię wszystko na ostatnią chwilę), podłączyłem urządzenie do laptopa, zgrałem kilka utworów, po czym ruszyłem na pływalnię. Co ważne – wybrałem się na basen głównie rekreacyjnie, w celu przetestowania sprzętu. Na normalny trening, z trenerem, zawodnikami i szybkimi, mocnymi zadaniami raczej nie odważyłbym się założyć MP3. Sądzę, że uciążliwe byłoby ciągłe wyjmowanie słuchawki z ucha, by usłyszeć polecenia trenera. Już na basenie, tuż po krótkiej rozgrzewce na sucho, a jeszcze przed wejściem do wody, gdy mocowałem odtwarzacz do paska od okularków, zauważyłem ciekawskie spojrzenia niektórych osób w wodzie. Wskoczyłem do wody, po czym włożyłem słuchawki do uszu i uruchomiłem urządzenie dłuższym przytrzymaniem środkowego przycisku (aż do usłyszenia charakterystycznego dźwięku i rozpoczęcia odtwarzania muzyki). Odbiłem się od ściany, wykonałem dwa-trzy ruchy ramionami i momentalnie przestałem cokolwiek słyszeć. Po zatrzymaniu zorientowałem się, że słuchawki najzwyczajniej w świecie wypadły mi z uszu. Producent w instrukcji obsługi zaznaczył, by uszy nie wystawały spod czepka, tylko były pod nim schowane (co dodatkowo przytrzymywałoby w nich słuchawki). Cenna uwaga, jednak dla mnie mały problem. Na treningach pływam bez czepka (w nim po dłuższej chwili robi mi się za ciepło w głowę), używam go jedynie na zawodach. Na wyścigach używanie takiego urządzenia zupełnie się nie sprawdzi – co prawda jest małe, jednak nie na tyle, by nie powodować żadnego oporu. Podczas skoku może odpaść z głowy, a co najgorsze – dyskwalifikację mamy jak w banku. Wszelkie urządzenia nadające tempo (ucieszyłoby to głównie żabkarzy), są niedozwolone. A za takowe nasz odtwarzacz mógłby być uznany. Wracając jednak do testu. Umiejscowiłem słuchawki z powrotem w uszach w taki sposób, by mi nie wypadały, i zacząłem płynąć dalej. Nie powiem, całkiem przyjemnym doznaniem było móc usłyszeć w takich warunkach swoje ulubione rytmy. Jednak nie było to coś, czego tak naprawdę oczekiwałem. Być może przyzwyczajony do słuchania muzyki przed komputerem chciałem usłyszeć dobrą jakość i głośność. O ile w instrukcji została zaprezentowana metoda, by wzmocnić głośność urządzenia, tak jakość dźwięku jest mocno zaburzona przez obecność wody (dźwięki są przytłumione). Dodatkowo cały czas na dźwięki piosenek nakłada się wytwarzany przeze mnie szum opływającej mnie wody. Być może, nieskromnie mówiąc, za szybko pływam. Po tylu latach spędzonych w wodzie i przyzwyczajeniu się do tego właśnie szumu możliwość słuchania muzyki jest dla mnie bardziej okazjonalną ciekawostką i zdecydowanie nie powiem: „od dziś pływam tylko z tym”. Jeśli zdarzy Wam się, że w jednym uchu przestaniecie słyszeć muzykę, jest to sygnał, że do gumki dostała się woda i wystarczy w nią mocniej dmuchnąć, by ją odetkać. Jest też opcja „shuffle”, dzięki której urządzenie miesza nam kolejność utworów na liście odtwarzania. Rozwiązanie dobre, gdy dużo korzystamy z tych samych utworów.

DLA KOGO?
Z mojego punktu widzenia jest to dobry pomysł na prezent dla sportowca. Dla pływaka (bo przecież takie jest główne przeznaczenie odtwarzacza Nabaiji SwimMusic 100): tak, ale raczej dla amatora, który chodzi na basen, aby przepłynąć kilkadziesiąt długości w dość spokojnym tempie dla utrzymania dobrej kondycji fizycznej. Wyczynowcowi, który przyzwyczajony jest do tego, że podczas treningów ma na sobie minimum sprzętu, urządzenie to raczej będzie przeszkadzało. Innymi osobami, którym ten gadżet może przypaść do gustu, są biegacze, którzy lubią, gdy towarzyszy im muzyka – z tym modelem bieganie w niepogodę nie będzie wywoływało strachu o delikatną elektronikę. Poza tym podczas np. podróżowania możemy nieco odciążyć nasze smartfony i muzyki posłuchać właśnie przez empetrójkę – do urządzenia pasują też normalne, „niewodoszczelne” słuchawki. Produkt na pewno ciekawy i wart sprawdzenia jako urozmaicenie treningów.

Na sam koniec chciałbym zaprezentować kawałek, który zawsze na zawodach dodawał mi energetycznego kopa. A jaki jest Wasz utwór, który motywuje Was do walki? Podzielcie się nim w komentarzu! 🙂

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Słuchawki i odtwarzacz do wody
4.7 (93.33%) 6

Autor: Filip Wojciechowski | E-mail: filip.wojciechowski@decathlon.com
pasek
Zapisz się do newslettera

Wpisy na blogu ukazują się nieregularnie więc jeśli nie chcesz przegapić żadnego, zostaw Twój adres e-mail, artykuły będą lądować w Twojej skrzynce.

znaczek

Wybierz więcej niż jedną dyscyplinę:

pasek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *