05.10.2016
15 zachowań, które spotkasz tylko u pływaków

Są wśród nas. Oddychają tym samym powietrzem, wyglądają tak samo, jak wszyscy inni, ale jednak zamiast na lądzie, wolą spędzać czas w wodzie. Pływacy. Ludzie specyficzni, umiejący docenić wysiłek, poświęcający mnóstwo w drodze ku samodoskonaleniu, z charakterem i cenną umiejętnością, jaką jest cierpliwość. A po czym jeszcze można rozpoznać pływaka?

1. Ulubiony zapach to chlor
Pływacy znajdują się w wodzie przez kilka godzin dziennie. Nic więc dziwnego, że ich skóra i włosy nasiąkają tą wonią. Przez resztę dnia „siedzi” na całym ciele. Być może dla wielu osób nie jest to najprzyjemniejszy zapach, ale dla wodnych ludzi już na zawsze pozostanie na topie – w końcu poranne wejście na nieckę basenową i zaciągnięcie się powietrzem o tym aromacie pobudza nas lepiej niż mocna kawa i przypomina, po co trenujemy.

2. Włosy przypominają siano
Wśród pływaczek to zjawisko raczej nie występuje, bo większość z nich korzysta na treningach z czepków (ze względu na wygodę, jak i dbanie o włosy). Panowie zaś, z moich obserwacji, raczej wolą na treningach pływać bez czepków na głowie. Sam tak robię z błahego powodu – w trakcie treningu ciało produkuje mnóstwo energii, a woda idealnie chłodzi przegrzaną głowę. Efektem ubocznym są włosy, które na pierwszy rzut oka mogą wyglądać jak u osoby, która miała bliski kontakt z prądem – nastroszone, każdy w inną stronę. No, generalnie żyją własnym życiem. W dotyku są strasznie szorstkie, z pewnością zniszczone działaniem chlorowanej wody i zbijają się w większe pasma – snopy siana to idealne porównanie. Daje to jednak niepowtarzalny styl, widoczny szczególnie na zawodach, gdy zawodnicy dopiero co przyjeżdżają i wchodząc na pływalnię zdejmują czapki, ujawniając burze włosów. Niejednokrotnie po porannym treningu, gdy wchodzę do pracy, znajomi pytają mnie, czy czeszę się i na co układam włosy. Na środkach modelujących i grzebieniu mogę oszczędzić – chlor robi swoje. Wizyta u fryzjera zaś rozpoczyna się siłowaniem z posklejanymi włosami, a spryskanie ich wodą od razu aktywuje chlor. I ma to swój urok…

hay

3. Prysznic ulubionym miejscem na basenie
Oczywiście, gdy jest w nim ciepła woda. Nie zawsze jednak można liczyć na taki dobrobyt. Prysznic jest okupowany przez pływaków po treningu nawet przez kilkanaście minut, w końcu woda zawsze jest zimna, a tkanki tłuszczowej u wyczynowców – jak na lekarstwo. Dodatkowo w domu rzadko kiedy z niego korzystają.

4. Rytuał golenia przed zawodami
Każdy ma swoją porę – jedni wstają wcześnie rano w dniu zawodów, inni zaś golą ciało późnym wieczorem w przeddzień startu. Dotyczy to, rzecz jasna, kobiet, ale również (a może przede wszystkim) mężczyzn. Wiele osób niemających do czynienia na co dzień z tym sportem zastanawia się po co: „Kolarze, żeby być bardziej aerodynamiczni, a pływacy – bardziej opływowi?”. Poniekąd to prawda, choć warto przy okazji sprostować – kolarze golą nogi, aby maści podczas masażu lepiej się wchłaniały, a rany powstałe po upadkach i kolizjach lepiej się goiły. Pływacy faktycznie pozbywają się owłosienia nie tyle w celu zwiększenia swej hydrodynamiki, co polepszenia czucia wody. Wszystko przez podrażnianie skóry maszynką do golenia i naruszanie wierzchniej warstwy naskórka. To również z tego powodu zawodnicy, będąc już na platformie startowej, poklepują swoje ciało i drapią się. Ma to zwiększyć ukrwienie i tym samym polepszyć odczuwanie wody.

5. Czują wodę
Wyobraź sobie, że właśnie wchodzisz do wody na basenie. Jaka jest? Zimna, ciepła, przejrzysta czy nieco bardziej mętna? Jeszcze jakieś określenia? Nie? A pływak po przepłynięciu kilkunastu metrów w nowym obiekcie może stwierdzić, czy basen jest szybki czy wolny. Wpływ na to ma kilka czynników – temperatura, a co za tym idzie gęstość, ilość i rodzaj chemikaliów użytych do uzdatniania wody, twardość, a także głębokość wody i materiał użyty do konstrukcji basenu. Oczywiście jest to odczucie subiektywne, ale z pewnością lepiej pływa się nam w wodzie chłodniejszej, aniżeli w tzw. zupie, gdy czujemy, że woda ucieka nam przez palce i nie zapewnia odpowiedniej szybkości płynięcia (dodatkowo trudniej schłodzić przegrzany organizm i ma miejsce gorsza wymiana tlenowa).

8197245cc8197250cc8335108cc8335110cctci_scene-1

6. Towarzyszy im wieczne zmęczenie
Pływanie jest sportem wymagającym ogromnej ilości czasu spędzonego na treningach. Normą jest ok. 10-11 sesji treningowych tygodniowo w wodzie, co daje dwa treningi dziennie. Do tego dochodzą również tzw. ćwiczenia na lądzie, czyli elementy pracy nad gibkością, siłą czy refleksem, a także siłownia. Wymaga to dużego poświęcenia – nierzadko o szóstej rano jesteśmy już w wodzie. A przecież trzeba wcześniej jeszcze ubrać się i spakować, zjeść śniadanie i dojechać na trening. Wielu z nas dopiero wstaje z łóżka, gdy grupa treningowa zbliża się do końca swojej porannej sesji. W godzinach popołudniowych czeka na nas kolejny trening. W międzyczasie jest czas na szkołę lub pracę. Ciężko więc o właściwą regenerację. Dlatego tak uwielbiamy spać, kiedy to tylko możliwe. Warto również zapamiętać pewną sentencję: „Nieważne, jak ciężko trenujesz, zawsze znajdzie się ktoś, kto trenuje ciężej od ciebie”. Mistrz olimpijski na 100 m stylem klasycznym z Rio de Janeiro, Brytyjczyk Adam Peaty, swój pierwszy trening (trwający nawet 5 godzin!) rozpoczyna o czwartej nad ranem. Pora kosmiczna, ale w ten właśnie sposób „hartuje się stal”.

7. Pochłaniają mnóstwo jedzenia
Nie powstała jeszcze maszyna, która wykonywałaby pracę bez dostarczenia jej energii. Z pewnością byłoby to perpetuum mobile. Zdrowy, dorosły i normalnie pracujący mężczyzna, aby utrzymać wagę powinien dostarczać z pożywieniem ok. 3000 kcal dziennie. Pływacy potrafią spalić taką ilość tylko w trakcie obu treningów w ciągu jednego dnia. Rozbudzona aktywnością fizyczną ludzka machina ma nadal apetyt na więcej. Do tego dochodzi jeszcze kwestia ogrzania organizmu w wodzie oraz potrzeby wynikające ze wzrostu organizmu (szczególnie w okresie dojrzewania). Daje nam to naprawdę solidny wynik kaloryczny. I choć prawdą jest, że jakość paliwa (w tym przypadku jedzenia) ma ogromny wpływ na funkcjonowanie organizmu, to niezaprzeczalnym faktem jest, że w naszym środowisku znajdziecie całe rzesze fanów pewnego kremu czekoladowo-orzechowego włoskiej produkcji. Na koniec jeszcze ciekawostka – w pewnym okresie swojego życia Michael Phelps zjadał ponoć 12 tys. kalorii dziennie! Jak podał niegdyś New York Times, multimedalista olimpijski swój dzień zaczynał od trzech smażonych w jajku kanapek z serem, sałatą, pomidorami, cebulą i majonezem, omletu z pięciu jajek, owsianki, trzech tostów francuskich z cukrem pudrem, trzech naleśników z czekoladą oraz dwóch filiżanek kawy. Lunch to z kolei dwie kanapki z szynką, serem i majonezem oraz półkilogramowa miska makaronu. Obiadokolacja to znów taka sama porcja makaronu i duża pizza. W międzyczasie wszystko uzupełniane napojami izotonicznymi i odżywkami białkowymi. Dla mnie osobiście porcja na trzy dni.

food

8. Doceniają czas
Tryb życia, jaki prowadzą zawodnicy trenujący wyczynowo pływanie, nie należy do najprzyjemniejszych. Weekend to zasłużona nagroda po ciężkim tygodniu pracy – mają wtedy czas dla siebie i swoich bliskich. Na treningach z kolei usłyszeć od trenera pomiędzy zadaniami słowa „minuta przerwy” to niczym trafić trójkę w Lotto – jest niedosyt, że tylko tyle, ale zawsze jednak lepsze to, niż nic. Pływak również wie, jak to dużo, a jednocześnie niewiele przegrać o jedną setną sekundy. Mnie od blisko dekady nie może opuścić myśl o stracie 0,09 sekundy do kadry narodowej. Dlatego uczymy się przegrywać, zaciskamy zęby i codziennie rano skoro świt wskakujemy do lodowatej wody, by być coraz szybsi.

9. Noszą pływackie ciuchy
Trening, zawody czy normalny, wolny dzień – najprawdopodobniej zobaczysz pływaka w ubraniach sygnowanych marką jednego z kilku producentów akcesoriów pływackich. Poza tym pływacy mają mnóstwo koszulek z różnego rodzaju zawodów. Od kilku lat również jest trend na basenach, by ubarwiać sobie w jakiś sposób codzienny wysiłek Większość zawodników pojawia się więc na treningach w wielokolorowych, przyciągających wzrok strojach. Mają także po kilka par okularków pływackich i kilka czepków. Problemem staje się też zakup ubrań w sklepach. Wtedy część nas uświadamia sobie, że jest nieco niewymiarowa i ciężko kupić nam coś pasującego idealnie. Nieraz miałem problemy przy zakupie marynarki, gdy pomimo idealnej szerokości w barkach nagle za krótkie okazywały się rękawy.

10. Unikają basenu w czasie wolnym
Spróbuj umówić się z pływakiem na basen. Na 90% odmówi. Bo w końcu jak dużo można pływać? Gdy jednak zgodzi się, to z pewnością nie będzie towarzyszem do rozmowy – szybko znudzi się zbyt wolnym tempem i ruszy przed siebie.

_13a9729-v1
11. Są mistrzami koncentracji
Choć na co dzień nie sposób odnieść takiego wrażenia, patrząc na rozczochrane włosy oraz twarze pełne zmęczenia i tęsknoty za snem, to w trakcie zawodów zamieniają się w cichych wojowników. Każdy przed startem ma swój sposób na mobilizację – jedni szukają rozmowy w oczekiwaniu na wydanie karty startowej, inni starają się skupić w samotności, w ciszy wizualizując sobie nadchodzący wyścig, jeszcze inni z kolei w słuchawkach na uszach, ubrani w kilka warstw trzymających ciepło ubrań, energicznie rozgrzewają się. Wszystko po to, by stając na słupku startowym, być świadomym dobrze wykonanej pracy i po ucichnięciu na moment kibiców na trybunach oczekiwać na elektroniczny sygnał sędziego-startera.

12. Mają swoje sposoby na trenera
Zmęczenie oraz nierzadko wkradająca się nuda wynikająca z monotonii pływania od ściany do ściany zmusza zawodników do kreatywności. – choć z moich obserwacji mija to raczej z wiekiem i zwiększeniem świadomości, po co tak naprawdę trenujemy. Jest wiele sposobów, by zmniejszyć chociaż odrobinę kilometraż zaplanowany na trening. Sam uczę młodszych ode mnie zawodników, że oszukiwanie na treningu to tak naprawdę szkoda nie dla trenera, ale dla samego zawodnika – być może uczciwe wykonywanie zadań sprawi, że wyprzedzisz kogoś o cenny ułamek sekundy. Przykładów można wymieniać sporo, należą do nich m.in. przedłużanie rozgrzewki na lądzie (i rozmów z innymi), by jak najpóźniej wskoczyć do wody; ścinanie, czyli skracanie dystansu przez niedopływanie do ściany nawrotowej; opóźnianie startu do kolejnych powtórzeń w zadaniu (np. poprzez pominięcie strzałki danego koloru na zegarze basenowym); podciąganie się na linie przy pływaniu grzbietem; udawanie bólu barków lub brzucha; poprawianie okularków, które nagle zaczęły ni stąd, ni zowąd parować; oraz wiele, wiele innych.

13. Sport nie do końca indywidualny
Choć podczas pływania tak naprawdę nie masz się do kogo odezwać i rozmawiasz w głowie sam ze sobą (podczas długich zadań niektórzy powtarzają sobie w ten sposób np. materiał na zajęcia – ja lubię tak „po cichu” pośpiewać), to docenia się bardzo rolę zawodników z drużyny. Niezwykle ważne jest, by umieć dogadywać się ze sobą. Ściganie się ze sobą na równoległych torach podczas zadań treningowych świetnie przekłada się na dyspozycję podczas zawodów. Ważne jest, by kolega z klubu był też motywatorem, gdy Tobie się już nie chce i nie masz siły (i vice versa). Ponadto, gdy nie masz ochoty zwlec się z łóżka kilka minut po piątej rano, wiesz, że inni też wstają na trening: współzawodnicy, trener, ale także gdzieś indziej Twój rywal, którego chcesz pokonać w nadchodzących zmaganiach. No i nie ma nic bardziej efektownego w pływaniu, niż wyścigi sztafetowe, ogromne emocje wyzwalające się wśród zawodników i na trybunach, gdy walka trwa do ostatnich metrów. Poniżej film ze sztafety 4×100 m stylem dowolnym z Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2008 roku. Szalona walka Francuzów z Amerykanami. Zobaczcie sami, co dzieje się na ostatniej zmianie sztafetowej. Dla mnie to wideo to kwintesencja pływania i ogromny motywator, a każdorazowe obejrzenie wywołuje ciarki na całym ciele.

14. Uwielbiają treningi na basenach odkrytych
Takie pływalnie, choć należą niestety jeszcze do rzadkości w Polsce, mają same zalety. Treningi w nich odbywają się w okresie letnim, gdy temperatura otoczenia nie zagraża już zdrowiu. Piękna jest mgła unosząca się nad basenem z samego rana, wschód słońca widziany z poziomu tafli wody, a po południu jego zachód. Do tego dochodzi jeszcze zastrzyk witaminy D pochodzący z działających na skórę promieni słonecznych, która poprawia samopoczucie. Świetna i równomierna opalenizna ciała (za wyjątkiem miejsc zakrytych przez strój treningowy i okularki), a także rozjaśnione od wody włosy. No i coś, co zdarza się czasem na obozach treningowych i to, na co czekają z utęsknieniem zawodnicy – burza z piorunami, która zmusza do wyjścia z wody.

15. Kochają odpuszczenie
Cykl treningowy składa się z budowy bazy tlenowej, siły, by później na mniej więcej 1,5 miesiąca przed zawodami wejść w fazę BPS (Bezpośrednie Przygotowanie Startowe). To naprawdę mocny i wykańczający zawodników okres. Wszyscy wtedy czekają na nadejście ostatnich dni przed zawodami, czyli na tapering (odpuszczenie). Kilometraż treningowy jest wówczas drastycznie ograniczany, duży nacisk kładzie się na elementy techniczne i szybkościowe, ważne podczas samego wyścigu. Same przerwy między zadaniami są znacznie dłuższe, przez co zawodnicy mogą wystarczająco odpocząć.

Czy w którymkolwiek z podpunktów rozpoznałeś siebie? A może pływasz i zauważasz inne, niewymienione w tekście zachowanie typowe dla pływaka? Daj znać w komentarzu!

Filip

Zapisz

15 zachowań, które spotkasz tylko u pływaków
4.7 (94.51%) 51

Autor: Filip Wojciechowski | E-mail: filip.wojciechowski@decathlon.com
pasek
Zapisz się do newslettera

Wpisy na blogu ukazują się nieregularnie więc jeśli nie chcesz przegapić żadnego, zostaw Twój adres e-mail, artykuły będą lądować w Twojej skrzynce.

znaczek
pasek

2 myśli na temat “15 zachowań, które spotkasz tylko u pływaków”

  1. Oprócz włosów zniszczone są również paznokcie…niestety w wodzie na paznokciach przetrwa tylko hybryda lub tytan;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *