pasek
Zapisz się do newslettera

Wpisy na blogu ukazują się nieregularnie więc jeśli nie chcesz przegapić żadnego, zostaw Twój adres e-mail, artykuły będą lądować w Twojej skrzynce.

znaczek

Wybierz więcej niż jedną dyscyplinę:

pasek
20.09.2016
Jak się spakować na wyprawę rowerową?

Myślałeś kiedyś o tym, jak wspaniale byłoby wziąć plecak i wyjechać? A może chcesz się wybrać na wyprawę, ale nie wiesz jak spakować wszystko, co potrzeba, a co najważniejsze – co wziąć ze sobą? Zawsze chodziło mi po głowie takie malutkie marzenie, żeby zamiast wybrać się na wakacje wypełnionym po brzegi samochodem, spakować nieduży plecak i podróżować. Do niedawna byłam pewna, że w moim przypadku byłoby to niewykonalne – jestem zbyt wygodna, jednak okazało się, że można. Co prawda spakowałam się w dwie sakwy, ale to zawsze jakiś początek.


Planując wyprawę, pierwsza myśl, która wpadła mi do głowy to: „jak mam spakować wszystko do tych dwóch, wcale niedużych worków mocowanych do bagażnika?!”. Przecież na zwykły wyjazd zabieram walizkę, w którą pakuję tyle ciuchów, ile mniej więcej weszłoby w sakwy. A teraz jeszcze powinnam zmieścić tam zapas jedzenia, wodę, palnik turystyczny, śpiwór i na pewno mnóstwo innych rzeczy.

Wyprawa trwała 12 dni, w tym dwa razy jechaliśmy pociągiem, zrobiliśmy 900 rowerowych kilometrów i mieliśmy 9 noclegów w namiocie oraz 3 noclegi „u kogoś”. Ponadto dwa górskie rowery i wszystko wieźliśmy ze sobą. Niedawno widziałam zdjęcie roweru chłopaka, który jechał na 4 dni i zabrał dwie przednie oraz dwie tylne sakwy, a z tyłu na bagażniku miał górę upchanych rzeczy.

JAK NIE SPAKOWAĆ CAŁEJ SZAFY NA WYJAZD?

W takich podróżach bardzo przydaje się minimalizm. Niektórzy potrafią spakować się w nieduży plecak na cztery tygodnie podróży! Okazało się, że nie muszę brać 14 koszulek, 5 par spodni i cztery razy tyle skarpetek. Spokojnie wystarczą dwa komplety ubrań rowerowych, bielizna, coś ciepłego i większy zapas mydła na pranie. Zrezygnowałam również z książki i kilku gadżetów. Oprócz tego warto rolować wszystko, co się da. Tak czy inaczej nie będzie wyglądało jakby wyszło prosto spod żelazka, ale dzięki zrolowaniu oszczędzimy dużo miejsca.

CO ZE SOBĄ ZABRAŁAM?

– 2x komplet ubrań rowerowych
– bielizna
– kilka par cienkich skarpetek, 1x grube skarpety
– 1x krótkie spodenki, 2x koszulka
– dresy, 2x bluza
– koszulka rowerowa z długim rękawem
– kurtka przeciwdeszczowa
– czapka zimowa, czapka z daszkiem
– ręcznik i przybory higieniczne
– srebrna folia do pakowania kanapek
– śpiwór, namiot, karimata
– palnik turystyczny
– 2x metalowa miska i kubek, plastikowe sztućce
– buff, kask, rękawiczki rowerowe
– dwie pary butów (adidasy i niskie turystyczne)
– scyzoryk, dętka, podstawowe narzędzia, sznurek
– apteczka

Wszystko zmieściło się do dwóch tylnych sakw, a telefon, okulary i batonik chowałam w torebce na górną część ramy. Następnym razem na pewno będę pamiętać o większej ilości ciepłych skarpet i nogawkach rowerowych, za to nie ma sensu w taką podróż zabierać czapki z daszkiem. Bardzo przydały się także rogi do kierownicy oraz dzwonek, bez którego jazda przez nadmorskie miejscowości w szczycie sezonu, byłaby katorgą (kilka razy przyszło mi do głowy, żeby kupić gdzieś po drodze jakąś głośną trąbkę na turystów).

Namiot i śpiwór z Decathlonu zdały test idealnie. Co prawda śpiwór Forclaz 10º nie należy do najmniejszych, ale w tej cenie można mu to wybaczyć. Poza tym przy 10 stopniach w nocy, było w nim bardzo ciepło, a dodatkowym jego plusem jest kaptur ze ściągaczem. Niestety suwak rozpinamy tylko od zewnątrz (nie jest dwustronny). Natomiast namiot Arpenaz 3+ nie dość, że pomieścił dwie osoby i dwa górskie rowery – jeden z kołami 26, drugi 29 cali, to jeszcze wytrzymał bez zarzutu 23 godziny ulewy bez przerwy i nawet w miejscach, gdzie rowery wypychały wewnętrzną warstwę i przez to przylegała do tropiku, nic nie przemokło.

PRAWIE KAŻDY ROWER DOBRY JEST DO PODRÓŻOWANIA

Od niektórych „speców” rowerowych usłyszycie, że na wyprawę trzeba kupić wypasiony rower, bo inaczej „się rozleci”. Zdecydowanie nie! W przeciwieństwie do maratonów MTB i wyścigów szosowych, tutaj mamy ogromną dowolność, odpowiedni będzie zarówno rower górski, jak i crossowy czy trekkingowy. Oczywiście nie taki, który ma pięćdziesiąt lat i w każdej chwili mógłby się rozsypać, ponieważ, gdybyście zapomnieli, ten rower… uwaga, uwaga! Ma dowieźć nas i nasz około dwudziesto-trzydziestokilogramowy ekwipunek do celu. Warto zwrócić uwagę na amortyzator. Ja w większości wybierałam drogi asfaltowe, jednak zdarzyły się płyty betonowe czy bruk. Raz, pomiędzy Pogorzelicą a Mrzeżynem nie chcieliśmy wybierać okrężnej drogi i trafiliśmy na kilkanaście kilometrów bruku przez tereny wojskowe, nadgarstki zaczęły odmawiać posłuszeństwa po kilku pierwszych minutach. Nie wyobrażam sobie tego odcinka trasy bez amortyzatora, grubych górskich opon i rogów.

Rower powinien mieć także miejsce na śruby mocujące bagażnik, jednak w ostateczności można poradzić sobie z ich brakiem przy pomocy obejm hydraulicznych (trzeba wtedy pamiętać, że nasz bagażnik będzie miał mniejsza nośność niż podana przez producenta). Bagażnik w pożyczonym rowerze, na którym jechałam, teoretycznie był do 25 kg, w rzeczywistości przy zastosowaniu obejm sprawował się bez zarzutów przy obciążeniu 15 kg, w innym przypadku potrafił się przekrzywiać.

Najważniejsze, żeby było nam wygodnie, dlatego warto pamiętać o właściwym siodełku i jego dobrym dopasowaniu, bo inaczej nasze kolana nie będą chciały z nami współpracować. Dobrze byłoby także zaopatrzyć się w wygodne buty –  ból palców przez osiem godzin jazdy dziennie nie jest niczym przyjemnym. Ponadto rogi rowerowe mogą nieco odciążyć nadgarstki i ułatwić strome podjazdy.

Coś, co bardzo pomaga podczas podróży, zwłaszcza przy dużym, kilkudniowym zmęczeniu to… dobre kanapki.

Pięć bułek z sałatą, wędliną, pomidorem, mozzarellą i ziołami prowansalskimi to właśnie to, czego potrzeba, aby przetrwać kolejne 20 km do postoju. Oprócz tego polecam mieć na każdy dzień jakiś owoc, najlepsze są banany, chociaż mi w drodze bardzo smakują nektarynki, ciastka, batonik, opcjonalnie czekoladę i dużo wody. W razie kompletnego braku sił warto dostarczyć organizmowi sporo cukru, na przykład w postaci małej butelki coli lub słodkiego soku.

No to co? W drogę!

Dominika

Jak się spakować na wyprawę rowerową?
5 (100%) 3

Autor: Dominika Niemyska | E-mail: dominika.niemyska@decathlon.com
pasek
Zapisz się do newslettera

Wpisy na blogu ukazują się nieregularnie więc jeśli nie chcesz przegapić żadnego, zostaw Twój adres e-mail, artykuły będą lądować w Twojej skrzynce.

znaczek

Wybierz więcej niż jedną dyscyplinę:

pasek

2 myśli na temat “Jak się spakować na wyprawę rowerową?”

    1. Witaj, dokładnie chodzi o obejmy do rur hydraulicznych, wyglądają tak: http://www.pl.all.biz/img/pl/catalog/132184.jpeg
      Jak się kupuje, trzeba zwrócić uwagę na ich średnicę. Potrzebne są trzy i z reguły trzecia powinna być troszkę większa. Dwie montuje się na tylnym trójkącie ramy i jedną na sztycy, dlatego trzeba zmierzyć ich średnicę. 🙂
      Pozdrawiam, Dominika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *