Jak zacząć podróżować na własną rękę? TOP 6 porad! - Wszystko dla sportu
top
17 listopada 2018
40

Często bywa tak, że planujemy wakacje w taki sposób, by dopasować się do terminarza naszych znajomych czy partnerów… Gdy posiadamy dziecko nie mamy wyboru, termin zależy od kalendarza szkolnego. Dodatkowo, dużym  wyzwaniem jest wybór biura podróży, z którym wybierzemy się na wakacje…

 

To od niego często zależy, czy nasz wyjazd będzie udany. Na miejscu czeka nas bowiem obsługa hotelowa, jedzenie, które będzie nam smakować lub nie, animatorzy, którzy mają uczynić wyjazd bardziej aktywnym. Można powiedzieć, że z psychologicznego punktu widzenia, przygoda zaczyna się już w momencie wykupu takiej wycieczki.

Ja też podróżowałam kiedyś w ten sposób z rodzicami, kiedy jeszcze nie byłam pełnoletnia. W którymś momencie zapragnęłam zwiedzać więcej i więcej, ale mój ograniczony budżet nie pozwalał na drogie wycieczki wykupowane w biurach podróży… Zapragnęłam tworzyć własne plany podróży, sama wybierać standard obiektów noclegowych i przeznaczać na zwiedzanie atrakcji turystycznych tyle czasu, ile chcę. Zaczynając planować pierwszą podróż jedynie w mojej głowie napotkałam na ogromną barierę psychiczną. Zaczęło się pojawiać tysiące pytań i ogromny strach przed nieznanym.

 

´Fot 1. Agnieszka Kłos | Zdjęcia dotyczą moich podróży. Tutaj belgijskie miasto Veurne

 

Dziś chciałabym rozwiązać parę wątpliwości i dodać odwagi tym, którzy chcieliby spełnić swoje podróżnicze marzenia, ale boją się tak jak ja kiedyś.

Pierwszą moją podróż „na własną rękę” odbyłam na drugim roku studiów, a gdy zaczęłam regularnie wyjeżdżać zdarzało mi się słyszeć od znajomych frazę taką jak:

 

„No tak , no bo ty studiujesz turystykę to jest Ci łatwiej” lub „ No tak, bo Was na tej turystyce uczą jak podróżować”.

 

Nic bardziej mylnego! Uczyli mnie na studiach jak działa recepcja hotelowa, jakie obowiązki ma pion gastronomiczny, co to jest produkt turystyczny, jakie walory turystyczne są w każdym regionie Polski, przerobiłam całą geografię od powstawania bryzy morskiej do procesu powstawania fali tsunami, ale nigdy nie uczyli nas jak podróżować !

 

Fot 2. Agnieszka Kłos | Majorka

 

 

Mój przepis na udaną podróż najlepiej wyraża sentencja: Dobrze się przygotuj!

 

1. Po pierwsze: stwórz swój wyjazd takim jak chcesz!

Nie musisz przejść od razu z 100 % klienta biura podróży do 100 % backpackera śpiącego na dziko w parku w Tokio (ponoć legalne) lub na skałach gdzieś w Portugalii. Ja np. uwielbiam hostele. Mają w pewnym sensie duszę. Do integracji zachęcają części wspólne hostelu, które mogą być najróżniejsze, zależy od inwencji twórczej właściciela (to nie hotel, nie musi być to zatwierdzone przez sieć hotelu), kolorowe ściany, wiszące gitary na ścianach, półki pełne książek, wypełnione kulkami pufy, hamaki, bary i basen na dachu.. Nie ma żadnych ograniczeń. Do wyboru noclegu najczęściej korzystam ze stron internetowych.

 

Fot 3. Agnieszka Kłos | Hostel w Berlinie

 

Rzeczy, na które zwracam uwagę to:

  • odległość od centrum

Im bliżej centrum tym niekoniecznie drożej !! Cena hosteli układa się trochę inaczej niż hoteli. Można znaleźć super hostel w przystępnej cenie w samym centrum miasta, na głównych ulicach, w promieniu 3 km do większości atrakcji (europejskie miasta).

  • ogólna ocena i ilość opinii

Zawsze patrzę na ogólną wartość opinii (wyrażoną cyfrą, liczbą gwiazdek itd.) i ilość tych opinii. Nigdy nie biorę pod uwagę hosteli, które mają tylko parę opinii – od razu nabieram podejrzeń… Hostel może nie istnieć, a tych parę opinii jest fikcyjne. Nigdy nie czytam też opinii o hostelach, bo często te negatywne (jeśli jest ich niewiele) są o przykrych doświadczeniach, które kogoś spotkały ale jest bardzo mało prawdopodobne, że mi też się to zdarzy np. kradzież w pokoju wieloosobowym, zaginięcie bagażu z przechowalni itd.

  • cena

Nigdy nie  śpię w najtańszym znalezionym hostelu, ale zawsze w jednym z najtańszych. Zwiedzam bardzo aktywnie i do hostelu przychodzę tylko spać, nie mam potrzeby wydawać więcej na nocleg.

Z moich obserwacji wynika, że się to zmienia i wraz z wiekiem komfort staje się coraz ważniejszy, na razie łóżko piętrowe mi wystarcza 😊 W najtańszych opcjach często przeszkadza mi poduszka, która czasem jest naprawdę do niczego i nie da się na niej spać. Rozwiązaniem jest przywiedzenie własnej. Korzystam z ultra wygodnej i kompaktowej poduszki Helium.

  • dodatkowe udogodnienia

Uwielbiam tarasy w hostelach. Zawsze łączy się to z ładnym widokiem na miasto i wieczornym przesiadywaniem po całym dniu chodzenia i zwiedzania. Fajnie jest też, jeśli hostelowa kuchnia wyposażona jest w palniki gazu, ale nie zawsze jest to widoczne w opisie miejsca. Jednym minusem dla większości osób może być spanie w pokoju wieloosobowym.

Nie jest łatwo pokonać barierę spania wśród obcych ludzi. Dla mnie nigdy nie było to problemem, ale jest jeden okropny mankament takiego rozwiązania, a mianowicie – chrapanie. Ludzie często chrapią, a to bardzo przeszkadza we śnie, a jak chrapią 3 osoby to już piekło… Czasem wynikają z tego śmieszne sytuacje.

W Portugalii spotkałam „Pana z Polski”, który opowiedział jak w nocy, chłopak pod nim na łóżku piętrowym zaczął chrapać. „Pan z Polski” zaczął klaskać, żeby trochę rozbudzić „chrapacza”, ale niestety nie pomogło. Następnym krokiem było wzięcie ręcznika i lekkie uderzanie „chrapacza” na dole. Chłopak obudził się skonfundowany, a Pan z Polski zaatakował go głośnym „przestań chrapać!”. „Chrapacz” nie zrozumiał po polsku więc pewnie tym bardziej był zaskoczony. Następnego dnia okazało się, ze chrapał kto inny, a „chrapacz” dostał ręcznikiem bez powodu.

Takich zabawnych historii z hosteli mam pełno, a na chrapanie najlepiej przygotować się biorąc ze sobą zatyczki do uszu. Jeszcze nie trafiłam na hostel, który był słaby, były gorsze warunki owszem, ale zawsze przyćmiewali to ciekawi ludzie, których poznałam.

 

Fot 4. Agnieszka Kłos | Majorka cd.

 

2. Po drugie – Czytaj przewodniki, fora, blogi podróżnicze

 

Włącz przeglądarkę i wpisuj wszystko to co Cię nurtuje, naprawdę wszystko, bo nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby Internet nie rozwiązał moich wątpliwości. Bezpieczeństwo w danym kraju można sprawdzić na stronie ambasady RP, najważniejsze telefony, adresy poprzez Google i google maps, ceny wstępu są na stronach danych atrakcji lub na stronach tematycznych np. Japan Guide (Japonia). Jeśli nie wiemy co zwiedzić wystarczy że wpiszemy w wyszukiwarkę „Top do zwiedzenia w …”;„ najlepsze muzea/ zabytki/ restauracje w…„ a wyszukiwarka zaprowadzi nas najczęściej do blogów podróżniczych.

To właśnie na blogach znajdują się najróżniejsze TOP I NAJ i są one subiektywne, dlatego różnią się od siebie. I dobrze! Dostajemy w ten sposób więcej informacji. Gdy nie ma naprawdę szczegółowej informacji na blogach, na 99,9 % odpowiedź znajdziemy na forum, dlatego warto je odwiedzać.  Przewodniki to rzecz oczywista, są ciekawe i chyba najbardziej rzetelne. Jedyny minus papierowych przewodników jest to, że po jakimś czasie informacje w nim zawarte muszą być zaktualizowane.

 

Fot 5. Agnieszka Kłos | Wyjazd do Rumunii

 

3. Pierwszy lot w życiu

 

Nic nie zestresowało mnie bardziej, niż pierwszy lot w życiu.. Naprawdę!

Nie wiedziałam w sumie niczego, jak mam oddać bagaż, gdzie mam oddać bagaż, jak się poruszać na lotnisku. Mimo tego, że już trochę latam to nadal lotnisko mnie stresuje. Szczególnie te duże lotniska, gdzie jest dużo znaków, hałasu i jeszcze więcej ludzi. Do tego trzeba się przyzwyczaić, ale po kolei. Wchodząc na teren lotniska, najpierw zawsze patrzę na tablicę, czy wszystko się zgadza, nr lotu i godzina. Na takiej tablicy widoczne są ewentualne opóźnienia i odpukać (!) odwołane loty z powodu brzydkiej pogody, usterki technicznej lub jakieś innego powodu np., strajku pracowników linii. Następnie jeśli mam, oddaję mój bagaż rejestrowany w stanowiskach check in. Numer stanowiska, do którego musimy się udać podany jest również na tablicy. Przy stanowisku podajemy kartę pokładową lub paszport. I tu wszystko zależy od firmy, którą lecimy.

W przypadku tanich linii należy wydrukować karty w domu, ponieważ opłata na lotnisku jest bardzo wysoka, często jest droższa niż wartość samych biletów ( 50 euro). Droższe linie oferują darmowe wydrukowanie karty w kiosku na lotnisku, lub przy oddawaniu bagażu rejestrowanego. Pod zdaniu bagażu możemy iść na odprawę osobistą. Polega ona na wyłożeniu na taśmę naszego bagażu podręcznego, wyłożenie do osobnego koszyka naszej elektroniki oraz płynów, których opakowania nie mogą przekraczać 100 ml. Płyny muszą być w przezroczystych opakowaniach (folia strunowa, kosmetyczka).

Wyjmujemy wszystko z kieszeni i rzeczy, które mogą mieć elementy metalowe po czym przechodzimy przez bramkę. Jeśli „pikamy”, razem z obsługą lotniska lokalizujemy przedmiot, który to spowodował, wyjmujemy go i przechodzimy jeszcze raz. Czasem zdarzy nam się rutynowa kontrola tzw. „random control”, podczas której sprawdzają czy nie mamy na sobie zakazanych substancji.

W krajach poza UE i tych o wzmożonej kontroli przyjezdnych dochodzi do tego jeszcze odprawa graniczna, gdzie strażnik robi nam zdjęcie, skanuje paszport i ewentualnie zadaje pytania dotyczące celu wyjazdu. Potem jest już tylko z górki, musimy znaleźć naszą bramkę odlotu, która znajdzie się na tablicy w stosownym czasie: do godziny przed lotem. Jeśli mamy czas, możemy pozwiedzać lotnisko, pochodzić po sklepach, kupić coś w strefie bezcłowej. Przy bramce okazujemy paszport wraz z kartą pokładową, wchodzimy do samolotu, szukamy swojego miejsca i lecimy! 🙂

 

Fot 6. Agnieszka Kłos | Widok z samolotu

 

4. Plan podróży

 

Zawsze spokój ducha daje mi stworzenie planu, na którym mam w sumie wszystko, zaczynając od godzin lotów, przejazdów po kraju, miejsc noclegów i ich cen ze sprawdzonym dojazdem do niego, zaplanowane wejście do atrakcji i koszt wstępu razem z opisem miejsca. Dzięki temu, jeśli czegoś zapomniałam np. nazwy/kosztu hostelu, w którym danego dnia nocuje, nie muszę szukać w internecie, żeby to sprawdzić. Dodatkowo obok hostelu piszę zawsze, o której jest zameldowanie i wymeldowanie i czy muszę za coś jeszcze zapłacić np. opłatę klimatyczną.

 

Fot 7. Agnieszka Kłos | Jerozolima

 

5. Znajdź partnera

 

Zawsze raźniej jest pojechać z kimś, ze znajomym czy drugą połówkę, ale jeśli nikt wokół nas nie podziela naszej pasji to uważam, że nie warto jest czekać, aż ktoś się sam znajdzie. To jeden z głównych powodów, dlaczego ludzie nie podróżują choć o tym marzą – bo nie mają z kim.  Ja miałam to szczęście, że mam przyjaciółkę, która podziela moją pasję a także innych znajomych, którzy ufają mi, że ze mną nie zginą 😊 Może od czasu do czasu gdzieś się zgubią…

W Internecie nie brakuje podróżników zbierających ekipę, czy to na FB czy na forach jest wiele ogłoszeń o wyjeździe i jego standardzie np. wyjazd całkowicie backpackerski: jazda stopem, spanie w namiotach itd.

 

Fot 8. Agnieszka Kłos | Rzym i Koloseum

 

6. Jak z językiem ?

 

Większość ludzi boi się wyjazdu, bo zastanawia się jak sobie poradzą w komunikacji. Trzeba jednak się zameldować, kupić coś w sklepie czy bilety wstępu… Tu mogę rozwiać wszelkie wątpliwości. Jeśli uczyliście się w szkole angielskiego – to naprawdę wystarczy, aby  wykonać powyższe czynności. Jeśli nie znacie angielskiego, albo bardzo bardzo słabo, nie ma problemu, wystarczy aby wykonać powyższe czynności. W Tajlandii, bardzo mało Tajów mówi po angielsku, a mimo to turystyka jest tam bardzo ważna i prężnie się rozwija.

 

Fot 9. Agnieszka Kłos | Gent w Belgii

 

Mam nadzieję, że trochę Was przekonałam do samodzielnych podróży!

Pamiętajcie – ta pierwsza nie musi być wielka, może być to weekendowy wyjazd do Pragi  czy Budapesztu, nawet autokarem. Flixbus oferuje czasem przejazd w jedną stronę za 20 zł do sąsiadów Polski z UE.  Pierwszy wyjazd może być dużym stresem, ale kolejny będzie już łatwiejszy. Możecie mi wierzyć, że podróże uzależniają i na pierwszym tripie się nie skończy 😊

 

Agnieszka Kłos
Na co dzień możesz mnie spotkać w sklepie Decathlon Manufaktura w Łodzi – chętnie udzielę Wam rad nie tylko na temat sprzętu, ale również w kwestiach podróżniczych! Odwiedziłam już kilka pięknych miejsc, a największe wrażenie zrobiły na mnie Tajlandia, Singapur, Malezja, Rumunia i Izrael. Możesz również skontaktować się ze mną mailowo: agnieszka.klos@decathlon.com
Zadaj pytanie

Udostępnij:
Oceń artykuł:
4.6 (92%) 10 votes