Nie bój się próbować! - Wszystko dla sportu
top
21 lipca 2016

Moja przygoda ze sportem zaczęła się w dzieciństwie.
Gdy miałem 5 lat, ojciec uczył mnie grać w piłkę nożną.
Jako dziecko i nastolatek marzyłem o karierze piłkarskiej.

Marek 01

Grywałem amatorsko w klubach. Niestety, w szkole średniej porzuciłem te marzenia, bo nauka do matury absorbowała zbyt wiele czasu. Na kilkanaście miesięcy porzuciłem sport, jednak brakowało mi regularnych treningów i aktywności. Nie potrafiłem bez tego żyć, więc zacząłem biegać. Było to dla mnie spore wyzwanie, bo kilka lat temu bieganie nie było popularne. Widok truchtającego chłopaka powodował uśmiechy i zdziwienie. Nieraz z tego powodu paliłem się ze wstydu, ale z każdym kolejnym tygodniem coraz mniej obchodziły mnie opinie innych osób.

Stwierdziłem, że nikt nie przeżyje życia za mnie i będę robił to, na co mam ochotę. Nim się zorientowałem, bieganie stało się dla mnie czymś więcej niż tylko aktywnością fizyczną.

Gdy miałem zły nastrój, to zakładałem sportowe ciuchy i „leciałem” w teren. Układałem myśli w głowie i uspokajałem się. W samotności łamałem kolejne bariery. Z dnia na dzień stawałem się coraz pewniejszy siebie, zaczynałem pokonywać większe dystanse, mniej bałem się zdobywać nowe tereny. Pokochałem ten sport i byłem mu wdzięczny za metamorfozę mojej osoby. Nie musiałem tracić kilogramów, bo byłem szczupły. Moja przemiana dotyczyła śmiałości. Zacząłem sobie stawiać ambitne cele. Najpierw była to godzina biegu bez zatrzymania, później start na zawodach sportowych (Bieg Niepodległości w Gdyni 11.11.2011 roku). Z upływem czasu poprzeczka wędrowała coraz wyżej. Chcąc poprawiać wyniki, zacząłem dbać o odpowiednią regenerację i poprawiłem swoje odżywianie, a prozdrowotny styl życia stał się częścią mnie.

Marek 02

Nie jestem wyczynowym sportowcem i nigdy nie będę. Nie mam na koncie spektakularnych osiągnięć na arenie krajowej czy międzynarodowej. Podia, a czasem zwycięstwa na lokalnych zawodach, mimo wszystko dają mi wielką satysfakcję. Za mój największy sukces uznałbym jednak zmotywowanie setek osób do działania. Lubię pomagać innym. Zależy mi, by ludzie dbali o siebie. Obecnie młodzież jest bardzo słaba fizycznie, w dodatku media promują śmieciowe jedzenie. Wpadłem na pomysł, by rozpowszechniać „healthy lifestyle” na większą skalę. Rozpocząłem pracę w Decathlonie, założyłem stronę na Facebooku [www.facebook.com/TrzymamTempo]. Otrzymywałem sporo pytań odnośnie treningu i odżywiania. Grono odbiorców zaczęło się szybko powiększać, ku mojej radości. Wirtualne kontakty zaczęły owocować znajomościami w świecie rzeczywistym. Moje starania zostały docenione.

Wiem, że w każdej osobie drzemie potencjał, a ja pomagam zrobić tylko pierwszy krok. Odpowiednio zmotywowane osoby odkrywają w sobie niezwykłą siłę. Od razu na myśl przychodzą mi znajomi, których wyciągałem na kilkunastominutowe marszobiegi. Po kilku razach tak bardzo im się spodobało, że uzależnili się od tego. Teraz z dumą patrzę na nich, gdy dobiegają na metę podczas zawodów.

Marek 03

Motywów do podjęcia aktywności jest mnóstwo. Dla wielu to chęć zgubienia kilogramów, poprawy samopoczucia i wydolności albo rozładowanie stresu i wyciszenie się. Sport nie jest zarezerwowany tylko dla nielicznych. Każdy może próbować w nim swoich sił, a dyscyplin do wyboru jest wiele. Nie potrzebujemy od razu firmowych ubrań i najdroższych gadżetów. Wystarczy luźny dres, który nie krępuje ruchów. Możesz udać się do parku na szybki spacer, przejażdżkę rowerem albo na basen ze znajomymi. Jeśli bardziej pociągają Cię sporty siłowe, to nie czekaj na cud – udaj się na siłownię.

Próbuj wszystkiego, a być może któraś z dyscyplin stanie się pasją i również odmieni Twoje życie. Tego właśnie Ci życzę!

Marek

Oceń artykuł:
5 (100%) 2 votes