Pływanie - sport dla każdego? - Wszystko dla sportu
top
25 maja 2016

Woda nie jest środowiskiem naturalnym człowieka. Gdyby tak było, z pewnością mielibyśmy lepiej wykształcone płuca (a może nawet skrzela?), większą powierzchnię dłoni i stóp z błonami między palcami, dzięki którym moglibyśmy szybciej się przemieszczać. Kto wie, jak dokładnie byśmy wyglądali? Ewolucja zadecydowała jednak inaczej, jesteśmy organizmami żyjącymi na lądzie, co jednak nie oznacza, że do wody powinniśmy bać się wchodzić. Korzyści, które niesie za sobą regularne pływanie, jest mnóstwo i długo by je wymieniać.

Warto jednak wspomnieć o zwiększeniu możliwości fizycznych naszego organizmu, wyciszeniu i odskoczni od trudów codziennego życia; jest to także sposób na dobrą sylwetkę. Sportem narodowym Polaków (tak zwykło się mówić) jest piłka nożna. Wśród dzieci w sposób czynny, u starszych – zazwyczaj bierny. Coraz częstszą formą spędzania aktywności wśród naszych rodaków jest z kolei bieganie (z pewnością wiąże się to z prostotą i niewielkim nakładem finansowym – szczególnie dla osoby biegającej okazjonalnie). Widać to po liczbie uczestników biegów, które organizowane są coraz częściej na terenie całego kraju – liczbę startujących osób podaje się w tysiącach.

Pływanie z kolei jest sportem wymagającym pod wieloma względami. Aby pływać poprawnie technicznie, należy tę umiejętność kształtować od najmłodszych lat. Jest to także dyscyplina niezwykle wyczerpująca i monotonna – w końcu to tak naprawdę przemieszczanie się od ściany do ściany w różnym tempie. Widowiskowość. Powiedzmy sobie szczerze – dla osoby nieznającej specyfiki i trudu treningu pływackiego obserwacja rywalizujących pływaków nie jest atrakcyjna. Przekłada się to niestety na znikomą liczbę sponsorów w tym sporcie. I na koniec dostępność pływalni. Tak jak wspomniałem wcześniej, pobiegać można dosłownie wszędzie, natomiast basenów w większym mieście jest zazwyczaj kilka.

03a

Tak zwany bum na pływanie (a co za tym szło – powstawanie obiektów pozwalających na uprawianie tej dyscypliny) miał miejsce ponad dekadę temu. Duża w tym zasługa Otylii Jędrzejczak, o której Polska dowiedziała się najpierw za sprawą jej rekordu świata pobitego w Berlinie i która chwilę później zdobyła złoto na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach w 2004 roku. W tym czasie masowo powstawały szkółki specjalizujące się w nauce pływania, kluby pływackie oraz klasy sportowe o takim właśnie profilu. Pływalnie pękały wówczas w szwach, każdy chciał pływać tak szybko (lub nawet szybciej) jak popularna “Oti”. Czas największej popularności niestety już za nami, wyraźnie zmniejszyło się zainteresowanie pływaniem, a przyczyną tego jest brak spektakularnych sukcesów na miarę złota olimpijskiego. Z nadzieją patrzę jednak w przyszłość, bo wiem, jak wielu zdolnych i obiecujących pływaków ma kadra Polski.

PŁYWANIE WCIĄŻ PEŁNE

Jako osoba mająca spore doświadczenie z pływaniem niejednokrotnie miałem okazję obserwować ludzi przychodzących na basen. Typów osobowości jest mnóstwo, jednak osobiście mógłbym podzielić ogólnie wszystkich użytkowników pływalni na dwie zasadnicze grupy: osoby przychodzące na basen dla rozrywki oraz osoby trenujące.

Pierwsi to osoby, dla których basen to po prostu miejsce (obok kina, spaceru czy, o zgrozo, galerii handlowej), w którym można spędzić wolny czas. Bardzo często tuż po wyjściu z szatni kierują się bezpośrednio do części rekreacyjnej, w której spędzają cały czas wykupionego biletu – zjeżdżalnie, rwące rzeki (domena najmłodszych), jacuzzi (miejsce ulubione wśród tych już dojrzałych) oraz bicze wodne (tu z kolei widuję, z przyczyn zdrowotnych zapewne, najstarszych klientów pływalni). Zdarza się czasem, że odwiedzający rozpoczynają wizytę od kilku długości przepłyniętych w basenie sportowym, by za chwilę zamienić go na basen rekreacyjny (w drugą stronę – prawie nigdy, a to za sprawą przyjemniejszej temperatury wody). W żaden sposób nie neguję takiego spędzania czasu z rodziną czy ze znajomymi.

03b

Sam zresztą, przyznam szczerze, korzystam z tego typu rozrywki, gdy tylko mam możliwość. A że w mieście, w którym na co dzień mieszkam, trenuję i pracuję, nie ma aquaparku z prawdziwego zdarzenia, to chyba jestem usprawiedliwiony :).

JEDEN BASEN – WIELE WYZWAŃ

Skupię się jednak na drugiej grupie osób. Każdy z pływaków ma inny cel. Uzależnione jest to m.in. od wieku, umiejętności pływackich i zdrowia. Przykładów jest mnóstwo. Są rodzice, którzy przychodzą na basen ze swoimi kilkumiesięcznymi lub kilkuletnimi dziećmi i oswajają je z wodą. Później z kolei dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, które pod okiem instruktora uczą się pływać. Następnie zauważyć można nastolatków i studentów, którzy pływają najczęściej “z okazji” zajęć wychowania fizycznego. W tym wypadku kolejne długości basenu pokonywane są z myślą o jak najlepszym rezultacie w postaci oceny na koniec roku. Osób dorosłych, ale będących już po studiach, jest na basenie garstka. Niestety nie znajdują oni zazwyczaj czasu na sport, a jeśli już, to jest to zazwyczaj bieganie lub siłownia (co oczywiście również pochwalam).

Jak grzyby po deszczu na fali mody w ostatnich latach wyrastają w Polsce kluby triathlonowe (dla niewtajemniczonych: triathlon to pływanie-kolarstwo-bieganie, w takiej właśnie kolejności, gdzie zawodnicy bez chwili przerwy rywalizują w kolejnych dyscyplinach na różnych dystansach). Jest to zjawisko bardzo pozytywne, bo nie tylko pozwala aktywnie (a więc zdrowo) spędzić czas przed czy po pracy, ale także dlatego, że z racji występowania na zawodach różnych grup wiekowych integruje ze sobą zawodników z różną liczbą wiosen na karku. Zdarza mi się obserwować na pływalni treningi takich grup. Najczęściej prowadzone są one przez wykwalifikowanego  trenera, który z uwagi na spory dystans pokonywany na zawodach w jeziorach czy morzu nacisk kładzie na zwiększenie wydolności organizmu zawodnika. Niestety bardzo często technika pływania jest u tych osób zła, przez co nie są one w stanie pływać ekonomicznie, czyli szybciej przy mniejszym nakładzie energii.

03c

I na koniec jeszcze jedna grupa: osoby, które mają swój własny “reżim” treningowy i regularnie kilka razy w tygodniu przychodzą na basen, by – zazwyczaj ciągiem – przepłynąć ustaloną wcześniej odległość (dla przykładu: jedni mówią “40 basenów”, inni z kolei powiedzą, że przepłynęli kilometr). Są to najczęściej ludzie, którzy robią to z myślą o zdrowiu – części z nich taką formę aktywności zalecił lekarz, z kolei pozostali robią to, by kontakt z lekarzem był sporadyczny).

“Nie sprzęt, a technika zrobi z Ciebie zawodnika…”

To popularne powiedzenie można w mniejszym lub większym stopniu zaadaptować w środowisku pływackim. I choć samo pojęcie “sprzęt” można interpretować na wiele sposobów (treningowy jest jak najbardziej wskazany, natomiast podczas zawodów jest zabroniony, chyba że mówimy o właściwościach stroju startowego), to właśnie technika jest rzeczą bezspornie najważniejszą.

Ogromny wpływ na to, z jaką prędkością poruszamy się w wodzie, ma właśnie technika oraz wydolność.

Możemy co prawda przepłynąć 25 metrów “na maksa”, fatalnie technicznie oraz posiadając wydolność organizmu na poziomie osoby w miarę aktywnej fizycznie, natomiast z pewnością będzie to pierwsze i ostatnie 25 metrów przepłynięte w taki sposób w ciągu kolejnych kilku minut. Niejednokrotnie osoba znajdująca się na torze obok, startująca równocześnie z nami, posiadająca lepszą technikę, lecz np. nieaktywna sportowo lub paląca papierosy, będzie w stanie popłynąć szybciej i dłużej. Dlatego tak ważne jest wśród młodych pływaków kształtowanie prawidłowych nawyków i trenowanie pod kątem techniki.

03d

Musimy pamiętać, że im starszy organizm, tym ciężej jest u pływaka zmienić lub skorygować błędną technikę. To wszystko spowodowane jest naturalnymi cechami ludzkiego ciała. Tak zwana pamięć mięśniowa jest mocno plastyczna w okresie wzrostu i dojrzewania organizmu – wtedy też warto zwracać uwagę na zakres ruchu kończyn, ułożenie ciała w wodzie oraz kształtować niezwykle ważną w pływaniu elastyczność stawów, potocznie zwaną gibkością.

W młodym organizmie bardzo ważne jest również wykształcenie pamięci neurologicznej dotyczącej poprawności techniki pływania danym stylem.

Działa to na tej samej zasadzie, co chociażby jazda rowerem – większość z nas nauczyła się jeździć, gdy była dzieckiem. Od tamtej pory jest to umiejętność, która nie wymaga od nas szczególnej uwagi. Po prostu wsiadamy i jedziemy – ot, cała filozofia. Tak samo jest z pływaniem – nauczyłem się pływać jako kilkulatek, dlatego teraz nie zastanawiam się nad ruchami kończyn czy ułożeniem ciała, gdy chcę płynąć np. kraulem. Wskakuję po prostu do wody i płynę. Spędziłem jednak mnóstwo czasu na nauce właściwej techniki i jej dopracowaniu, by teraz bez zastanowienia pływać i rywalizować z innymi. Wciąż jednak staram się pracować nad tym, by dzięki niewielkim zmianom w technice pływać jeszcze szybciej, choć wyraźnie zauważam, że z wiekiem przychodzi mi to coraz trudniej.

Miałem okazję rozmawiać z wieloma trenerami pływania, którzy zgodnie twierdzili, że treningi pływackie w młodym wieku powinny być urozmaicone i ukierunkowane na pracę nad techniką. Niestety, często zdarza się tak, że młodzi zawodnicy pływają na treningach (odbywających się dwa razy dziennie – przed i po szkole) spore odległości, a więc same treningi zajmują sporo czasu.

03e

U osób w tak młodym wieku treningi, na których pływa się 10 lub więcej kilometrów dziennie, w połączeniu z monotonią i nierzadko izolacją od nietrenujących rówieśników sprawiają, że następuje dość szybkie “wypalenie” i zdecydowanie przedwczesne zakończenie kariery. Widać to szczególnie na mistrzostwach Polski młodzików czy juniorów. Zawody te odbywają się w formule zmagań rocznikowych. Często pływacy, którzy zajmowali miejsca w finałach czy stawali na podium na przełomie szkoły podstawowej i gimnazjum, dosłownie 3 lata później już nie pływają. Owszem, dużą rolę odgrywa też środowisko, w którym te osoby dorastają, predyspozycje organizmu, ale przede wszystkim kluczowy jest tu sposób prowadzenia takiego zawodnika przez trenera. Nie generalizując, są oczywiście przypadki, które zaburzają tę teorię – zdarzają się pływacy, którzy od najmłodszych lat znajdują się w czołówce i udaje im się dotrwać do wieku seniorskiego, jednak wpływ na to ma mnóstwo aspektów, które muszą właściwie “zagrać” i takich osób jest bardzo niewiele.

NA SUKCES TRZEBA ZAPRACOWAĆ

Tak jak wspomniałem wcześniej – każdy z nas ma różne cele, które chce osiągnąć dzięki pływaniu. Ważne jest jednak, by nie zniechęcać się, bo tylko ciężka i systematyczna praca przyniesie oczekiwany rezultat. Początki zawsze bywają trudne, natomiast w tym wszystkim chodzi tak naprawdę o to, by wyrobić w sobie odpowiednie nawyki (czy to jeśli chodzi o technikę, czy choćby o żywienie) i stopniowo wprowadzać je w życie. Wtedy też możemy liczyć na sukces.

A zacząć przygodę z pływaniem banalnie – wystarczy spakować torbę i pojechać na basen.

Jeśli mamy dzieci, to warto, pamiętając o korzyściach wynikających z pływania, spróbować rozpalić w nich miłość do tego sportu. Część dzieci boi się przebywania w wodzie (szczególnie na samym początku), ale większość to uwielbia. Jednak, co bardzo ważne w tak młodym wieku – nic na siłę. Jakąkolwiek formę aktywności wybierze Twoje dziecko, wspieraj je. A nuż będzie to właśnie pływanie i być może kiedyś zostanie mistrzem olimpijskim. Dlatego warto zapamiętać: jest to sport dla osób w każdym wieku, więc jeśli do tej pory nie miałeś częstego kontaktu z pływaniem, spróbuj – nie zaszkodzisz sobie, a tylko zyskasz!

Filip

Filip Wojciechowski
Na co dzień możesz mnie spotkać w sklepie Decathlon Ostrobramska w Warszawie – chętnie podpowiem nie tylko na temat sprzętu, ale również doradzę nieco w kwestii treningu pływackiego. Kilkukrotnie udało mi się dotrzeć do finałów mistrzostw Polski na dystansach sprinterskich w stylu dowolnym i motylkowym. W rywalizacji masters udało mi się zdobyć kilkukrotnie mistrzostwo Polski. Możesz również skontaktować się ze mną mailowo: filip.wojciechowski@decathlon.com. Do zobaczenia w wodzie!
Zadaj pytanie
Oceń artykuł:
4.9 (97.78%) 9 votes