Jak zorganizować wyjazd do Japonii? Najważniejsze porady - Wszystko dla sportu
top
17 stycznia 2019
8

Japonia od lat fascynuje podróżników ze wszystkich zakątków świata. Im kraj bardziej odległy od nas, tym bardziej pociągający i tajemniczy.  Zastanawialiście się kiedyś, czy można Kraj Kwitnącej Wiśni zwiedzić na własną rękę? W tym artykule znajdziecie garść praktycznych porad, jak taki wyjazd zorganizować i na co zwrócić uwagę. Gotowi? 🙂 

Loty, czyli świat tranzytów

 

     Do Japonii można polecieć w wygodny sposób dzięki polskiemu LOT-owi. Oferuje on bezpośrednie połączenia aż do 7 japońskich miejsc docelowych. Największe promocje są zwykle z lądowaniem w Tokio, ale i tak aby znaleźć loty w większej promocji, trzeba niestety skorzystać z zagranicznych linii lotniczych. Najtańsze bilety, o jakich słyszałam, to lot w obie strony rosyjskim Aeroflotem za 800 zł.

 

Japonia
Fot 1. Agnieszka Kłos | Jezioro Kawaguchiko

 

Jest to rzadko spotykana cena, ale jak ktoś ma ogromne szczęście, to nie jest to niemożliwe. Jest jeden haczyk, taka cena jest bardzo podejrzana i może być to tzw. error fare, czyli błąd człowieka odpowiedzialnego za ceny biletów w Internecie. Można kupić takie bilety, ale lepiej niczego więcej nie rezerwować (hoteli itd.) aż do otrzymania maila z potwierdzeniem rezerwacji. Jeśli cena w obie strony wynosi ok. 1500 zł, to jest to duża okazja i warto wziąć takie bilety. 2000 zł to nadal niska cena, ale coraz częściej spotykana, np. na stronie LOT-u.

 

Japonia
Fot 2. Materiał własny | Tokio wieczorem

 

Mnie udało się kupić bilety właśnie za 1500 zł z międzylądowaniem w Paryżu. Logistycznie miało to mało sensu, bo podróż z Warszawy do Paryża, a potem do Tokio przez Bałtyk kosztowała mnie 4 godziny więcej lotu, ale pod względem finansowym było warto! Trochę błądzenia po ogromnym lotnisku w Paryżu jeszcze nikomu nie zaszkodziło :). 

Wiza i ubezpieczenie

 

     Można wjechać do Japonii bez wizy na okres 30 dni, ale jedynie w celach turystycznych. Do wjazdu niezbędny jest polski paszport, ważny dłużej niż 6 miesięcy. Ambasada Polski znajduje się w Tokio, w razie zagubienia dokumentów lub problemów trzeba się do niej udać i dobrze mieć wtedy ze sobą kopię paszportu. Przyspiesza to proces wydania nowego. Ja zawsze trzymam kopię paszportu na poczcie e-mail, dzięki czemu mam do niej stały dostęp.

 

Japonia
Fot 3. Agnieszka Kłos | Dokument, który trzeba wypełnić po lądowaniu

 

Ważne przy organizacji wyjazdu jest również ubezpieczenie. Japonia jest bardzo droga pod względem służby medycznej i w razie jakichkolwiek kłopotów ze zdrowiem lub wypadków niezbędne będzie pokazanie ubezpieczenia, aby pokryło nam ono koszty leczenia lub wizyty u lekarza. Nie miałam nigdy żadnych problemów związanych ze zdrowiem za granicą i na 99,9% Wam też się nic nie stanie, ale warto wykupić takie ubezpieczenie. Od 3 lat korzystam z karty Euro26, która jest ważna na całym świecie z wyjątkiem USA i Kanady i ubezpiecza mnie przez cały rok. Ubezpieczenie można wykupić też na okres samego wyjazdu w PZU czy polecanym przez Lonely Planet World Nomads.

 

Japonia
Fot 4. Agnieszka Kłos | Dokument, który trzeba wypełnić po lądowaniu

Wymiana pieniędzy, czyli Japonia gotówkowa

 

     W Łodzi, gdy chciałam wymienić polskie złotówki na jeny, musiałam zajrzeć aż do 3 kantorów, żeby odnaleźć ten, w którym mają japońską walutę na miejscu, od ręki. Najmniejszy nominał, jaki można było wymienić, to 10 000 jenów, czyli ok. 340 zł. Chciałam mieć tylko trochę pieniędzy na początek, aby móc swobodnie dojechać z lotniska do miasta, a potem korzystać już z karty kredytowej. Japonia, choć elektronicznie jest jednym z najlepiej rozwiniętych krajów na świecie, nadal lubi zapach i dotyk gotówki. Wiedziałam o tym przed wyjazdem, dlatego przez całe 3 tygodnie wypłacałam pieniądze z karty i korzystałam tylko z gotówki. Jest niewiele miejsc w Tokio, gdzie można płacić kartą, a poza nim zapewne jest jeszcze gorzej.

 

 

Japonia
Fot 5. Agnieszka Kłos | Wieża telewizyjna w Tokio

 

Przekonałam się o tym ostatniego dnia, gdy chciałam wypłacić pieniądze z karty i okazało się, że pomimo iż można wypłacać 10 tys. jenów w banknotach po 1 tys., nie można wypłacić mniejszej kwoty. Tak że przez jeden dzień miałam przygodę z kartą i już wiem, że to nie mit, że Japonia jest gotówkowa. W supermarketach nie ma problemu, ale żeby zjeść w miejscach, w których zazwyczaj jadłam obiad, nie było opcji – ostatni posiłek zjadłam w McDonaldzie, popijając kawę ze Starbucksa. To samo było z kupnem biletu na pociąg na lotnisko, opcja zapłaty kartą była tylko przy zakupie szybszego, 2 razy droższego przejazdu, więc byłam zmuszona kupić bilet na autobus przez Internet. Pieniądze w Japonii najlepiej wypłacać w supermarketach (combini stores), np. 7/11 czy Family Mart. Bankomaty w supermarketach nie mają problemów z zagranicznymi kartami typu MasterCard czy Visa.

 

 

Japonia
Fot 6. Agnieszka Kłos | Piękna jesień w Japonii

Co  ze sobą zabrać, czyli jak spakować się na wjazd do Japonii? 

 

Plecak vs. walizka

Od dawna podróżuję raczej z plecakiem – jest to łatwiejszy sposób przy przemieszczaniu się, a większe plecaki Quechua obecnie tworzone są na wzór toreb podróżnych. Do głównej kieszeni można się dostać w każdej chwili. Do Japonii jednak wzięłam ze sobą walizkę. Dlaczego? Ponieważ nie miałam zamiaru przemieszczać się tak często jak w Tajlandii, gdzie potrafiłam być gdzie indziej każdego dnia. W Japonii przez 3 tygodnie odwiedziłam 5 miejsc, co pozwoliło mi na większą swobodę w kwestii wyboru. Dodatkowo zadziałała wyobraźnia co do ilości przywiezionych pamiątek, w plecak by się to na pewno nie zmieściło.

Do walizki wrzuciłam kilka produktów Decathlon, które służyły mi  przez cały wyjazd. Jesteście ciekawi co to było?

#Ręcznik z mikfrofibry
Wystarczy wziąć jeden, ja korzystałam z ręcznika z mikrofibry który bardzo szybko schnie, dzięki czemu zmieniając miejsce, nie wozimy ze sobą mokrego ręcznika. Jest niewielki, rozmiar L wystarczy, żeby wytrzeć całe ciało, a zajmuje mało miejsca w plecaku lub walizce, co sprawia, że oszczędzamy miejsce na potencjalne pamiątki 🙂

Buty turystyczne 

Czy używamy transportu miejskiego, czy nie, jest 100% gwarancji, że chodzić będziemy dużo. W Tokio i Kioto było tyle do zwiedzania, a tak mało czasu, że potrafiłam chodzić po 8-12 godzin i zwiedzać. Przy takiej liczbie kilometrów trzeba zapewnić swoim stopom komfort.

 

 

Japonia
Fot 7. Agnieszka Kłos | Widok z góry Tenjo

 

Na szczęście podczas pobytu w Japonii nie padało, więc nie sprawdzałam tych butów pod kątem wodoodporności, ale pod względem wygody są niesamowite. Moje stopy są naprawdę wymagające, męczyły się we wszystkich moich dotychczasowych butach i po 3-5 dniach miałam obolałe stopy z różnymi odciskami, ale nie w tych. Dzięki piance EVA w podeszwie, która odpowiada za amortyzację, nie ma problemu z wielogodzinną wędrówką po twardej nawierzchni. Buty są typowo górskie i sprawdziłam je podczas wspinaczki na górę Tenjo, z której roztaczał się niesamowity widok na górę Fuji, oraz na górę obok Srebrnego Pawilonu, z której rozciąga się panorama całego Kioto. Podeszwa CrossContact zapewnia dobrą przyczepność, dzięki czemu można było bezpiecznie wchodzić na góry bez obawy o poślizgnięcie się.

 

Japonia
Fot 8. Agnieszka Kłos | Widok na Kioto

 

Poduszka

Może nie w Japonii, ale zdarzało mi się podczas podróży, że w hostelach dawali poduszkę, która była niewygodna i ciężko się na niej spało, bo było za mało pierza. Wtedy na ratunek przybywała poduszka , której napompowanie zajmuje parę sekund – tak samo wypuszczenie z niej powietrza, dzięki czemu oszczędzamy czas, a dzięki temu, że jest bardzo kompaktowa, oszczędzamy również miejsce w bagażu. Największą jej zaletą jest to, że jest wygodna i spokojnie może nam zastąpić zwykłą poduszkę.

Kurtka polarowa

Zamiast bluzy zabrałam ze sobą polar, który sprawdził się dobrze w warunkach jesiennych, jakie panowały wówczas w Japonii. Tkanina stretch i lekkość pozwalały na swobodne ruchy i można było zapomnieć, że ma się polar na sobie. Plusem jest również duża oddychalność polaru. Strefy na plecach i klatce piersiowej skutecznie odprowadzają wilgoć. Kurtka świetnie sprawdziła się w wietrzną pogodę.

 

Japonia
Fot 9. Agnieszka Kłos | Tokio

 

Powerbank

W podróży dobrze mieć ze sobą mocnego powerbanka, żeby rozładowany telefon nie zaskoczył nas w środku dnia, gdy nie opłaca się wracać do hostelu, żeby go naładować. Pół biedy, jak zdążyliśmy już poznać okolicę i wiemy, jak do niego wrócić, ale co gdy jesteśmy w bocznych uliczkach i nie pamiętamy drogi powrotnej?

 

Kiedy pojechać?

 

     W Japonii sezon turystyczny trwa przez cały rok, ale lepiej unikać września, kiedy grożą Japonii tajfuny. Żywioł nie psuje turystom jedynie pogody, ale również zagraża życiu i zdrowiu, niszcząc infrastrukturę miast. Dlatego lepiej jest wyeliminować ten miesiąc z potencjalnych terminów wyjazdowych. Najlepszym okresem jest wiosna, kiedy kwitną wiśnie i wizualnie jest to najpiękniejszy czas w Japonii, ale niekoniecznie komfortowy, jeśli chodzi o zwiedzanie. Tłum turystów robiący zdjęcie przy jednym drzewie czy kilometrowa kolejka do świątyń mogą trochę odstraszać, ale są tego warte.

 

Fot 10. Agnieszka Kłos | Nara

 

Drugim takim wyjątkowym okresem jest jesień. Piękne liście zmieniające swój kolor na wszystkie odcienie czerwieni sprawiają, że odwiedzenie świątyń przestaje być głównym celem, a staje się tylko tłem dla pięknego krajobrazu od połowy listopada i na początku grudnia. Gdy pojedziemy w tym okresie, skorzystamy podwójnie, ponieważ możemy być świadkami przygotowań do świąt Bożego Narodzenia, których Japończycy nie obchodzą w tradycyjnym stylu, bo nie są chrześcijanami, ale obchodzą je, i to bardzo intensywnie, pod względem komercyjnym.

Wszędzie ulice ozdobione są lampkami, choinkami, sklepy prześcigają się w ilościach ozdób świątecznych. Japończycy bardzo lubią obdarowywać się prezentami, dlatego nasz zwyczaj tak im się spodobał, że wydają ogrom pieniędzy na wystrojenie największych miast i reklamy świąteczne w telewizji, a także zostawiają wielkie sumy w sklepach oferujących świąteczne podarunki.

 

Japonia
Fot 11. Agnieszka Kłos | Święta w Tokio

 

Tak, w Japonii można poczuć bożonarodzeniowy klimat. Nie odbierałam tego jako kicz, ponieważ chęć obdarowania drugiego człowieka jest u Japończyków szczera, a radość ludzi robiących sobie zdjęcia przy ozdobach też wydała mi się bardzo naturalna.

 

Japonia
Fot 12. Agnieszka Kłos | Aura jesienna – Srebrny Pawilon w Kioto

Czym przemieszać się po Tokio i po Japonii

 

Tokio

     W Tokio system metra może na początku odstraszać, ale z pomocą przychodzi Google, który ani razu mnie nie zawiódł. Wystarczy wpisać miejsce docelowe, a on wskaże nam nazwę linii, którą mamy pojechać, którym wejściem wejść i wyjść oraz kwotę, jaką musimy zapłacić. Na każdej stacji w Tokio jest wywieszona mapa, na której również możemy to odczytać. Google najbardziej pomagał mi w dotarciu „z ulicy” na stację. Gdy wiemy już, ile powinniśmy zapłacić, pod mapą znajdują się kioski, w których możemy kupić dany bilet.

 

Japonia
Fot 13. Agnieszka Kłos | Kolej naziemna w Tokio

 

Wystarczy zmienić język na angielski, wskazać kwotę i wrzucić monety do maszyny. Następnie wydrukuje się bilet, który uprawnia nas do  przejścia przez bramkę i wejścia na peron. Bilet jednak trzeba zachować, będzie nam potrzebny przy wyjściu ze stacji. I nie ma co się martwić. Wysiedliśmy na złej stacji – możemy bez problemów wrócić. Chcemy pojechać dalej, niż początkowo zakładaliśmy? Nie ma problemu, dopłacamy brakującą kwotę w maszynie przy wyjściu (najpierw wrzucamy bilet do bramek wyjściowych, bramka daje sygnał, że coś się nie zgadza, otrzymujemy bilet z powrotem, podchodzimy do kiosku, wrzucamy bilet i kiosk mówi nam, ile jesteśmy winni). Doskonałe rozwiązanie.

Dla mnie osobiście jest to system idealny, który chętnie przeniosłabym na polskie realia, gdyby w Łodzi było metro lub kolej naziemna 🙂 Płacimy tyle, ile jedziemy, bez obawy o mandat, bo skończył się czas na bilecie. Jedyny minus metra i kolei naziemnej to dzikie tłumy w godzinach szczytu, czyli ok. 8-9 i 19-20. Raz pojechałam i byłam upychana przez pracownika metra, nie polecam 🙂

 

Japonia
Fot 14. Agnieszka Kłos | Kolej naziemna w Tokio

 

 Japonia

Aby przemieścić się z Tokio do Kioto lub z Osaki do Tokio, skorzystałam z linii nocnych autobusów Willer Bus http://willerexpress.com/en/. Oferują one przejazdy na dużych odległościach i komfortowe warunki wystarczające do tego, aby przespać bez przeszkód całą noc. W busach wszystkie okna są na stałe zasłonięte, tak by poranne światło nie wybudziło pasażerów, a krzesła są odsuwane i posiadają wygodny podnóżek. Koszt takiego przejazdu też nie jest duży, jeśli porównamy go do przejazdów szybkimi pociągami.

 

Noclegi

 

     Japonia jest jednym z najchętniej odwiedzanych państw na świecie, dlatego noclegi najlepiej rezerwować 2-3 miesiące wcześniej, gdy mamy jeszcze z czego wybierać. W japońskich hostelach nie ma za bardzo na co narzekać, jest czysto, jest darmowy żel do mycia, szampon, a nawet odżywka. Spałam w hostelach na wzór kapsułkowych – w pionie mieszczą się dwa łóżka, które oddzielone są od siebie z każdej strony „ścianką”; obok takiego łóżka mamy zawsze dostęp do kontaktu, lampki i często małej półki zamykanej na klucz. W samym Tokio spałam w aż 3 hostelach i każdy z nich miał coś ciekawego do zaoferowania, dzięki czemu będę dobrze wspominać dany obiekt. W hotelu Owl Tokyo Nippori była to znakomita lokalizacja, blisko kolei naziemnej, która okrążała miasto, dzięki czemu można było szybko dostać się do centrum danej dzielnicy Tokio. Oprócz tego był darmowy dostęp do komputera oraz darmowe napoje takie jak: kawa, zielona i czarna herbata, woda zimna i ciepła. Najlepiej chyba będę wspominać sowiego lokatora w części wspólnej, który witał przy wejściu każdego gościa.

 

Japonia
Fot 15. Agnieszka Kłos | Hostelowa sówka

 

Kiedy wróciłam z Osaki do Tokio, przenocowałam jedną noc w hostelu Wahaku Kotobuki, który sam w sobie był w porządku, ale miał średnią lokalizację. Trudno było dostać się z niego do centrum. Ostatni hostel, 3000 Asakusa, położony był bardzo blisko Sky Tree (wieża widokowa) oraz zaledwie 300 m od bardzo popularnego targu przyległego do świątyni Sensoji, więc nie mogłam narzekać, ale nadal było to gorsze położenie od dworca Nippori.

 

Japonia
Fot 16. Agnieszka Kłos | Sky Tree

 

 

Lokalizację wynagradzało mi niesamowite, darmowe śniadanie, którego nie powstydziłby się trzygwiazdkowy hotel. Śniadanie, bardzo przyjazna obsługa i dostęp do naczyń sprawiły, że będę miło wspominać ten hostel. Za noclegi płaciłam średnio 50-55 zł, robiąc rezerwacje parę miesięcy wcześniej; nie miałam żadnych problemów przy zameldowaniu i wymeldowaniu. We wszystkich miejscach mogłam po wymeldowaniu zostawić swoje rzeczy na parę godzin lub raz nawet na cały dzień. Jednak gdy następnym razem odwiedzę Tokio, będę rezerwować hostele tylko w pobliżu przystanków kolei Yamanote Line (zielona linia).

Przydatne aplikacje na telefon

 

Maps.Me

Z map działających offline korzystałam przez cały czas. Dzięki aplikacji mogłam wyznaczyć prawie wszystkie obiekty i utworzyć trasę składającą się z kilku obiektów poukładanych według odległości od siebie, dzięki czemu miałam pewność, że nie tracę czasu na wracanie się.

Budżet

Dzięki aplikacji do zarządzania budżetem Japonia nie stała się najdroższą podróżą w życiu. Okazało się nawet, że więcej pieniędzy w przeliczeniu na tydzień wydałam w Portugalii czy Hiszpanii. Utworzyłam w aplikacji budżet na jedzenie, pamiątki, wstępy oraz transport i wiedziałam, ile mogę dziennie wydać na daną część budżetu, aby całość się zgadzała.

Japan Wi-Fi

Dzięki tej aplikacji niepotrzebna była mi dodatkowa karta SIM z Internetem. Wystarczyło nacisnąć jeden przycisk, a aplikacja szukała dostępnych otwartych sieci Wi-Fi, do których nie trzeba było się logować, zakładać konta itd. Oszczędzała dużo czasu, a jak pilnie potrzebowałam Internetu, wystarczyło wejść do supermarketów typu 7/11, żeby złapać darmową sieć.

 

Japonia
Fot 17. Agnieszka Kłos | Widok na Tokio z 46. piętra

 

Mam nadzieję, że przekazałam Wam wszystkie cenne wskazówki, które okażą się biezbędne podczas planowania najbliższej podróży do Kraju Kwitnącej Wiśni 🙂 

Agnieszka Kłos
Na co dzień możesz mnie spotkać w sklepie Decathlon Manufaktura w Łodzi – chętnie udzielę Wam rad nie tylko na temat sprzętu, ale również w kwestiach podróżniczych! Odwiedziłam już kilka pięknych miejsc, a największe wrażenie zrobiły na mnie Tajlandia, Singapur, Malezja, Rumunia i Izrael. Możesz również skontaktować się ze mną mailowo: agnieszka.klos@decathlon.com
Zadaj pytanie

Udostępnij:
Oceń artykuł:
5 (100%) 1 vote