Korona Gór Polski zdobyta! - Wszystko dla sportu
top
28 grudnia 2017
3

Ach góry, góry… temat rzeka (paradoksalnie!). Te polskie, wcale nie należą do najwyższych gór na globie. Nie trzeba wyruszać w karkołomną ekspedycję, żeby zrobić cyfrę i pobić swój wysokościowy rekord ustalony w Tatrach.

Białoczerwonym wzniesieniom jednak nie można zabrać tego, że są znacząco zróżnicowane. Zaczynając od tych dla najmniej wymagających, kuszących swą łagodnością Gór Świętokrzyskich, przez kolorowe jesienią lub kwitnące wiosenną zielenią Beskidy,  a kończąc na budzących szacunek, pięknych i zarazem niebezpiecznych Tatrach. Każdy znajdzie coś dla siebie – i chyba wiecie, o czym mówię.

WYZWANIE NIE DO ODRZUCENIA 

Czy turystyka jest w ogóle sportem? Uczeni, badacze i samozwańczy znachorzy Decathlonowych annałów od 41 lat toczą te i podobne im dysputy. Nie można jednak zaprzeczyć faktom, że w świecie gór istnieją heroiczne wyczyny, a księga sportowych wejść na najwyższe i najtrudniejsze szczyty na Ziemi jest co i rusz na nowo pisana przez górskich śmiałków. Co więcej, nawet przeciętny, polski turysta może znaleźć wyczyn dla siebie, który będzie dlań wymagający. Właśnie taki cel stanowi często Korona Gór Polski.

W Polsce znajduje się 28 pasm górskich. Naturalnie, każde z nich posiada swój oryginalny, najwyższy szczyt, których kolekcja stanowi skład Korony Gór Polski. Termin ten został ukuty w 1997 roku przez redakcje czasopisma „Poznaj swój kraj”, jednak nie jest to jedyna korona górska na świecie. Istnieje przecież Korona Tatr (kilkadziesiąt szczytów tatrzańskich), Korona Europy (najwyższe szczyty wszystkich państw europejskich) czy wreszcie Korona Ziemi (7 najwyższych szczytów ze wszystkich kontynentów).

Od jakiegoś czasu trwa zacięta rywalizacja, której przedmiotem jest jak najszybsze zdobycie wszystkich szczytów należących do KGP. Aktualny rekord należy do Grzegorza Leszka, który dokonał tego w 78 godzin. Trzeba przyznać – robi wrażenie. Wyobraźmy sobie, że dla przeciętnego turysty zdobycie samych Rysów, czyli najwyższego szczytu Polski (2499 metrów n.p.m.) to już ok. 12 godzin wędrówki we dwie strony.

 

RYSY

POSPOLIE GÓRSKIE RUSZENIE W DECATHLON 

My, jako grupa ambasadorów naszych górskich marek, chcieliśmy zrobić coś, czego jeszcze nikt nigdy nie dokonał – zdobyć wszystkie najwyższe szczyty o jednej godzinie. Na pomysł wpadliśmy podczas pierwszego spotkania osób chcących zrobić coś więcej – wyjść ze sklepu, przetestować nasze produkty, a co równie ważne – zawiązać nić integracji i jedności, tak istotną dla ludzi gór.

Minęło pół roku. Wiosna przyszła, lato przeszło. Zaschłe od błota buty zaczęły już niecierpliwie tuptać w szufladzie, zdawało się nawet słyszeć z szafy stukot nieużywanego kija trekkingowego. Nadszedł ten moment, wybrana została data. 11 października wszyscy wyznawcy wielkiej Quechuy mieli dokonać niemożliwego.

Umówiliśmy się w przeddzień tej daty w Katowicach, aby omówić wszystkie kwestie logistyczne oraz po prostu nakręcić się wzajemnie pozytywnymi emocjami. Pamiętajmy, sportowi musi towarzyszyć  ekscytacja i dobra zabawa, a poznanie ludzi o tych samych zainteresowaniach jest dodatkowym atutem. Po spotkaniu, wieczorem, każdy udał się w stronę wylosowanego przez siebie szczytu, by o godzinie 14.00 następnego dnia stawić się na miejscu.

 

RADZIEJOWA

 

WITAJ PRZYGODO!

Udział wzięli przedstawiciele z prawie wszystkich sklepów w Polsce, a łączna ilość uczestników wyniosła prawie 100 osób. Byli wśród nas dyrektorzy sklepów i przedstawiciele Drużyny Harcerzy (DH), ambasadorzy i szkoleniowcy, miłośnicy gór z gliwickiego magazynu oraz sklepów z całej Polski. Wszyscy jednak stanowiliśmy jedność – połączył nas turystyczny szlak przygody.

Osobiście, wylosowałem Wysoką Kopę, czyli najwyższy szczyt gór Izerskich. Wraz z niezawodną ekipą z poznańskiego Franowa stwierdziliśmy, że będzie to idealna okazja do wspólnej integracji, a przy okazji wzięcie udziału w ogólnopolskiej akcji.  Nocleg zorganizowaliśmy w schronisku „Chatka górzystów”, w którym dało się odczuć prawdziwy klimat górski. Opłaciło się – zjadłem prawdopodobnie najlepsze naleśniki na świecie.

Ze schroniska na szczyt szliśmy około dwóch godzin, zameldowaliśmy się dużo przed czasem, więc skryliśmy się pod jedną z drewnianych wiat napotkanych na szlaku. Czy wiecie, że w górach Izerskich znajduje się wiele utwardzonych szlaków rowerowych oraz wiat przystosowanych do spania? Taka ciekawostka – Izery to idealna opcja na aktywny weekend w ciepłe dni.

Wybiła godzina 14.00. Zgodnie z umową nakręciliśmy film dokumentujący naszą zdobycz. Ciesząc się sukcesem po naszej stronie, nerwowo nasłuchiwaliśmy sygnałów od pozostałych 27 ekip. Moją skrzynkę e-mailowa co i rusz zalewała fala zdjęć, na których moi pobratymcy dumnie prezentowali się na tle charakterystycznych dla danych szczytów tabliczek.

Po godzinie 17 wszystko było już jasne. MAMY TO!!! Nie pokonały nas ani gęsta jak mleko mgła na bieszczadzkiej Tarnicy, ani surowy i wietrzny krajobraz Babiej Góry. Nawet śnieg na Rysach okazał się za miękki dla naszych tuzów z Opola. Stało się – Decathlon zapisał swoją kartę w górskiej historii Polski.

 

ŚLĘŻA

 

Czy to koniec? Taki jednorazowy Decathlonowy strzał?

Zanim całkowicie wybrzmi jego echo, my znów będziemy na szlaku przygody. I znów będzie o nas głośno. Tymczasem, jeśli górska nuta się w Tobie odzywa, nie zagłuszaj jej – daj nam znać i napisz historię z nami.


Udostępnij:
Oceń artykuł:
5 (100%) 2 votes