Kurtka dla każdego, na każdą porę - recenzja kurtki Quechua MH500 - Wszystko dla sportu
top
15 listopada 2018
13

Mamy jesień i chociaż ostatnimi tygodniami pogoda sprzyja nam górołazom, to powoli trzeba pożegnać się z latem i szykować się na chłodniejsze i nieco deszczowe dni. Czy to jednak znaczy, że „kończymy sezon”? O nie, nic bardziej mylnego. W tej kwestii najbardziej adekwatnym powiedzeniem jest „nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania”.

 

Suchy górołaz, szczęśliwy górołaz

 

     W lecie sprawa jest prostsza. Czasem zleje nas do ostatniej nitki, ale to przecież lato – zaraz wychodzi słońce, albo po prostu temperatura jest na tyle wysoka, że nie czujemy chłodu, a jedynie niekomfortowe uczucie wilgoci.

 

Fot 1. Materiał własny | Jesienią o wiele bardziej musimy myśleć o swoim ubiorze

 

Podczas jesiennych wędrówek sprawa nie jest już tak łatwa. Temperatury nieraz wysoko w górach podczas października i listopada oscylują niewiele powyżej zera. Chyba nie ciężko sobie wyobrazić następstwa przemoknięcia w takich warunkach i kontynuacji marszu przez wiele kilometrów. Dlatego też jesienią o wiele bardziej musimy myśleć o swoim ubiorze. Przede wszystkim na ono nas chronić – taka zbroja górskiego rycerza 🙂

Zasada numer jeden – chronić górę!

 

     Dla mnie od zawsze podczas wędrówek jesienno-zimowych najważniejsze były stopy i góra. Porządne, nieprzemakalne buty, dobre skarpety oraz wszystko to co „otula” naszą klatkę piersiową gwarantuje nam przyjemny marsz. Dlatego też wybierając się w góry w niepewną pogodę, naszą przyjaciółką powinna być… dobra kurtka przeciwdeszczowa.

 

Fot 2. Materiał własny | Wybierz odpowiednią kurtkę przeciwdeszczową dla siebie

Kurtka MH500

 

     Z racji tego, że moje poprzednie kurtki przestały mnie chronić (były to kurtki z „powłoką” wodoodporną, która po wielu praniach po prostu się sprała) postanowiłam zainwestować w kurtkę z membraną. Może zacznijmy od tego, czym w zasadzie jest membrana?

Membrana to rodzaj bardzo cienkiej plastikowej folii (poliuretanowej) zapewniającej wodoodporność i oddychalność. Jest bardziej miękka, lżejsza, trwalsza i często bardziej oddychająca niż powłoka. Powłoka to rodzaj “farby” nałożonej wewnątrz materiału. Jest często mniej kosztowna niż membrana i wymaga nałożenia na nią podszewki, w celu jej ochrony.

 

Jednym słowem membrana to środkowa warstwa, która nie przepuszcza wody z zewnątrz, ale wypuszcza ciepło z wewnątrz, co gwarantuje nam wyżej wspominaną oddychalność.

Membrana kurtki MH500 wyrażona jest w wartości 10 000 mm. W uproszczeniu oznacza to, że materiał zachowuje właściwości wodoodporne przy ciśnieniu słupa wody o wartości 10 000 mm na tkaninę. Na stronie produktu możemy przeczytać, wodoodporność kurtki odbyła się za pomocą trzygodzinnego testu w którym materiał był poddany 100 litrom wody na godzinę i metr kwadratowy. Dodatkowo kurtka ma podklejone szwy i laminowany zamek co daje nam 100% nieprzemakalności. Dosyć liczb, przejdźmy do wygody użytkowania.

 

Fot 3. Materiał własny | Kurtka MH500 charakteryzuje się 100% nieprzemakalnością!

Kurtka dla każdego, na każdą porę

 

     Myślę, że śmiało można powiedzieć, że kurtka ta jest całoroczna. Jest tak skonstruowana, że uratuje nas zarówno w lecie jak i zimą. W lecie jako kurtka na wypadek burzy, a zimą posłuży jako trzecia warstwa zakładana na bieliznę termoaktywną i kurtkę puchową.

O jej uniwersalności świadczą dwa argumenty:

– materiał kurtki jest dość solidny, nie będę mówić, że jest to idealna lekka kurtka na letnie wędrówki, jest zdecydowanie za ciepła, ale w przypadku cieplejszej pogody mamy po pierwsze komfort, iż jest ona wykonana z oddychającej membrany jak i posiada zamki pod pachami. Testowałam osobiście chodzenie w niej podczas lipcowych burz w Tatrach. Rozpinałam zamki wentylacyjne i byłam w stanie iść dalej bez gotowania się. Oczywiście gdy tylko deszcz ustawał kontynuowałam wędrówkę już bez kurtki,

– materiał wierzchni jest hydrofobowy. Co to znaczy? W skrócie dzięki tej cesze materiał nie wpija w siebie wody. Jest to ważne nie tylko podczas jesiennych deszczowych wycieczek jak i tych zimowych. Wyobraźcie sobie, że pada na Was śnieg, a Wy podczas marszu wydajecie z siebie masę ciepła. Do czego dochodzi w następstwie? Śnieg rozpuszcza się na ocieplonym przez Wasz wysiłek fizycznym materiale kurtki zamieniając się w wodę. Dzięki hydrofobowym właściwością materiału owa woda nie wsiąknie w kurtkę.

Wygoda użytkowania

 

     Kurtka MH500 występuje zarówno w damskiej jak i męskiej wersji. Ma ściągane mankiety na rzepy oraz ściągany dół za pomocą wszytej gumki. Posiada też regulację kaptura, która przy kombinacji deszczu i wiatru jest niezbędna. Nie ma nic gorszego niż spadający kaptur przy niesprzyjającej pogodzie. Kolejną rzeczą must have kurtki przeciwdeszczowej jest – przynajmniej dla mnie – wentylacja dzięki otworom pod pachami zapinanymi na zamek. Kurtka posiada kieszenie zewnętrzne i wewnętrzne, które bez problemu pomieszczą telefon, przekąski, kompas, czy inne drobne urządzenia.

Wersja damska, którą testowałam na dodatek jest bardzo stylowa. Ma wcięcie w talii i jest dość przylegająca (ale nie obcisła!), więc z zadowoleniem stwierdzam, że nie wygląda się w niej jak w worku po ziemniakach – a do tego mają niestety tendencje kurtki przeciwdeszczowe 🙂

Pierwszy szok… jestem sucha!

 

     Podczas tegorocznych wędrówek przyznam, że byłam zachwycona faktem, iż w końcu mam w posiadaniu kurtkę, która naprawdę nie przemaka. Kurtka przeżyła drobne deszczyki, burzę w Tatrach, bycie „matą do siadania” na mokrej trawie. Wcześniejsze kurtki z „powłoką” zawsze po jakimś czasie mnie rozczarowywały: albo przemakały po jakimś czasie (raczej krótszym), albo po paru praniach całkiem traciły swoje właściwości.

Nie ukrywam, że najbardziej doceniam kurtkę teraz – w jesieni – kiedy swobodnie wciskam pod nią lekką kurtkę puchową. Jest to najcudowniejsze połączenie – ciepło i sucho 🙂

Podsumowując…

 

     Dla mnie taka kurtka to absolutne must have nie tylko każdego górołaza, ale również dla osób, które lubią jesienne spacery miejskie. Kurtka ma uniwersalny krój i styl, nada się do butów trekkingowych jak i do dżinsów i trampek.
Jak to się mówi… nie ma złych warunków, są tylko źle ubrani ludzie 🙂

Z MH500 czuję się jak najbardziej gotowa na jesienne wojaże – słoneczne i te deszczowe 🙂

 

Autor: Martyna Boślak


Udostępnij:
Oceń artykuł:
5 (100%) 1 vote