(Nie)poradnik turystyczny - Pamiętaj o sprawdzeniu trasy swojej wyprawy! - Wszystko dla sportu
top
4 lutego 2019
1

Dzisiaj opowiem wam krótką historię o małej wpadce turystycznej, która pomimo doświadczenia, może przytrafić się każdemu turyście. Zdarzały mi się oczywiście bardziej dramatyczne przygody, ale ta zapadła mi w pamięci i postanowiłam się nią podzielić, ponieważ była odrobinę “na własne życzenie” 🙂

 

Pewnego upalnego dnia podczas naszego wyjazdu w Bieszczady, postanowiliśmy odwiedzić Źródła Sanu, o których przeczytaliśmy przed wyjazdem w jednym z turystycznych magazynów. Trasa miała być krótka i przyjemna (3h), dlatego spakowaliśmy po batoniku na przekąskę, wzięliśmy po 1,5l wody na głowę i wszystkie inne niezbędne na szlaku rzeczy.

 

Fot 1. Materiał własny | Trasa miała być krótka i przyjemna (3h), dlatego spakowaliśmy po batoniku na przekąskę…

 

Samochodem pojechaliśmy do miejscowości Bukowiec, założyliśmy czapki dla ochrony przed palącym słońcem i wyruszyliśmy na malowniczą trasę prowadzącą do źródeł.

 

Co poszło nie tak, jak planowałyśmy?

 

Kto odbył wycieczkę do źródeł Sanu już prawdopodobnie domyśla się co poszło nie tak jak trzeba… Po prawie 2h marszu zorientowaliśmy się, że „coś tu nie gra” i postanowiliśmy sprawdzić na mapie, co się właściwie stało i dlaczego po takim czasie, jeszcze nie jesteśmy na miejscu.

 

Fot 2. Materiał własny | Po prawie 2h marszu zorientowaliśmy się, że „coś tu nie gra” i postanowiliśmy sprawdzić na mapie, co się właściwie stało…

 

Okazało się, że ogarniający trasę znajomy “odrobinę” się pomylił i trasa do źródeł trwa 3h, ale w jedną stronę… Nasz ekwipunek wyliczyliśmy dobrze na  zakładany przez nas rano czas, dlatego po upływie 3h zjedliśmy i wypiliśmy już wszystko co mieliśmy przy sobie, a źródeł wciąż nie było widać. Ostatnie 30 minut prowadzących do celu marzyliśmy o tym, że napijemy się wody ze źródła (nie zważając na możliwe nieprzyjemne konsekwencje) i napełnimy tam nasze butelki wodą na trasę powrotną. Źródło okazało się być jednak właściwie mini kałużą, z której nie dało się napić nawet jednego łyka wody, a co dopiero napełnić butelki.

 

Źródełko wyschło…

 

Kolejne 3h wracaliśmy okropnie spragnieni i głodni. To były jedne z najdłuższych godzin w mojej turystycznej karierze – każdy krok stawiałam już chyba tylko siłą woli. Marzyliśmy o wodzie, która czekała na nas w samochodzie na parkingu. Kiedy ledwo żywi dotarliśmy do celu, okazało się, że woda po całym dniu spędzonym w gorącym aucie jest tak rozgrzana, że pomimo pragnienia nie dało się jej pić, co przelało czarę goryczy tej wyprawy…

 

Fot 3. Materiał własny | Mimo niepowodzenia na trasie, widoki choć w części zrekompensowały nasze “gapiostwo” 🙂

 

Oczywiście trasa była malownicza, pogoda piękna (nawet za bardzo), a wycieczka prowadziła m.in. przez nieistniejące już wsie: Bukowiec, Beniowa i Sianki, gdzie kryją się urokliwe miejsca, samotne krzyże, pozostałości cerkwi, cmentarz i tajemniczy Grób Hrabiny. Na trasie znajduje się również kilka fajnych “keszy”. Pamiętajcie jednak zawsze dobrze (i najlepiej samemu) sprawdzić trasę każdej wycieczki, aby nie stracić przyjemności z wędrówki 😉

A wam, zdarzyło się kiedyś źle sprawdzić trasę wycieczki ? 🙂

Milena Myszkiewicz
Na co dzień możesz mnie spotkać w sklepie Decathlon Pasaż Łódzki – chętnie podpowiem nie tylko na temat sprzętu turystycznego, ale również doradzę nieco w kwestii podróży. Uwielbiam obcować z naturą – moją pasją jest harcerstwo, dzięki któremu zakochałam się po uszy w górach! Możesz skontaktować się ze mną mailowo: milena.myszkiewicz@decathlon.com Do zobaczenia na szlaku!
Zadaj pytanie

Udostępnij:
Oceń artykuł:
1.8 (36%) 5 votes