[TEKST BLOGERA] Wyprawa na Babią Górę - relacja i porady! - Wszystko dla sportu
top
29 stycznia 2019
59

Są takie miejsca i szczyty, które co pewien czas przypominają o sobie, a ty wewnętrznie czujesz, że to najwyższa pora, by znowu się na nie wybrać. Właśnie taka relacja łączy mnie z Królową Beskidów, czyli Babią Górą (1725 m n.p.m.)!

 

 

Królowa Niepogód, Kapryśnica, Polskie Kilimandżaro – tak również określa się tą piękną, majestatyczną górę, która dominuje nad całym Beskidem Żywieckim a nawet i nad całą Polską, gdyby na chwilę zapomnieć o Tatrach 🙂

 

Fot 1. Tomasz Habdas | Babia Góra była celem mojej wyprawy! 🙂

 

Beskidy, Beskidy – ach, te Beskidy

 

Od kilu dni jestem już w Beskidach, ale Babią Górę celowo zostawiam sobie na później. Weekend spędziłem na nieco mniej popularnych szlakach w pobliżu Mędralowej w Beskidzie Żywieckim (1169 m n.p.m.) oraz w Beskidzie Małym w paśmie Kiczery (831 m n.p.m.) i Jaworzyny (861 m n.p.m.). To zdecydowanie była dobra decyzja, bo przez większość drogi byłem sam w okolicy i to ja dostąpiłem zaszczytu przecierania szlaku po świeżym opadzie śniegu. Już po pierwszym dniu okazało się, że decyzja o zabraniu rakiet śnieżnych była strzałem w dziesiątkę, a same rakiety i wędrówka z nimi to niezła frajda i zabawa.

 

Fot 2. Tomasz Habdas | Wędrówka z rakietami śnieżnymi to niezła frajda!

 

Wiedziałem, że Babia Góra przyciągnie wielu turystów w weekend, toteż upewniając się, że pogoda i dobre warunki utrzymają się również na początku tygodnia, zdecydowałem się na podbój Królowej w poniedziałek. Żeby jednak urozmaicić sobie wyjście, postanawiam być na szczycie już o wschodzie słońca.

 

Fot 3. Tomasz Habdas | Chciałem zdobyć szczyt o wschodzie słońca

 

Cel: Babia Góra

 

Styczniowy poniedziałek, godzina 5:30 rano, ja melduję się na Przełęczy Krowiarki w Zawoi, skąd prowadzi chyba najbardziej popularny szlak na szczyt – czerwony będący częścią Głównego Szlaku Beskidzkiego.

 

Fot 4. Tomasz Habdas | Było co podziwiać!

 

Termometr w samochodzie wskazuje minus dziewiętnaście stopni Celsjusza, a ja przez chwilę zastanawiam się czy to aby na pewno była dobra decyzja. Ubrany na klasyczną cebulkę ruszam do góry licząc na szybkie rozgrzanie organizmu. Już po kilku metrach potwierdzają się moje przypuszczenia co do szlaku i tego, że weekendowi turyści wykonali swoją pracę wzorowo. Droga jest bardzo dobrze wydeptana, co w połączeniu z mrozem spowodowało utwardzenie szlaku. Jeżeli takie warunki czekają mnie aż do szczytu, to okaże się, że rakiety które dumnie wiszą na plecaku, zostaną tam do końca wycieczki.

 

Fot 5. Tomasz Habdas | Babia Góra cieszy się niesamowitą popularnością wśród pasjonatów turystyki górskiej!

 

Szybko osiągam pierwszy znaczący przystanek na trasie, jakim jest Sokolica (1367 m n.p.m.). To miejsce, gdzie kończy się wędrówka w lesie a ja, pomimo ciemnego nieba, zaczynam delektować się pierwszymi widokami 🙂

Mam to ogromne szczęście, że tej nocy ma miejsce całkowite zaćmienie księżyca, który jeszcze przez jakiś czas będzie towarzyszyć mi w drodze na szczyt przyświecając swoją czerwoną barwą. Moją uwagę szybko jednak przykuwa druga strona – ta południowo-wschodnia. Tam bowiem, daleko na horyzoncie, dostrzegam po raz pierwszy dzisiaj Tatry. Do wschodu słońca pozostało jeszcze trochę czasu ale zaczyna powoli świtać, i właśnie nad Tatrami pojawia się piękna różowo-żółta poświata.

 

Fot 6. Tomasz Habdas | Mimo mroźnej temperatury zdjęcia z wyprawy to absolutny “must have”

 

Jakby tego było mało, dokładnie nad ich szczytami, przyświeca Wenus oraz Jowisz. Wszystko to w połączeniu z bielą śniegu, powoduje, że jest już całkiem jasno i światło czołówki nie jest mi już potrzebne.

Przyspieszam nieco kroku, bojąc się, że słońce zacznie wschodzić zanim dotrę na szczyt. Z tego co przeczytałem w internecie, wschód ma nastąpić około 7:30. Co prawda jest dopiero 6:30, ale robi się na tyle jasno,  że słońce na pewno spłata mi jakiegoś figla dzisiaj. Po kilku minutach, na całe szczęście jeszcze przed słońcem, melduję się na szczycie.

Patrzę na zegarek i stwierdzam, że to jeden z moim lepszych czasów jaki kiedykolwiek osiągnąłem na tym odcinku. Ku mojemu zaskoczeniu, nie tylko ja wpadłem na ten genialny pomysł, by poniedziałkowy ranek spędzić na Babiej Górze. Za kamiennym murkiem chowa się już kilka osób, a kolejne grupki zmierzają na szczyt z drugiej strony, szlakiem od schroniska w Markowych Szczawinach.

Wystarczyło 5 minut w bezruchu, żeby organizm przypomniał sobie jak niskie temperatury panują na tej wysokości. Schowany za ogromnym, ośnieżonym głazem ściągam z siebie nieco spoconą bluzę i kurtkę z membraną, by na bieliznę termoaktywną założyć kurtkę puchową.

 

Fot 7. Tomasz Habdas | Kurtka zdała egzamin! 🙂

 

W samą porę, bo właśnie zaczyna się cudowny spektakl. Na wschód od Tatr, znad horyzontu powoli wyłania się słońce i zmienia całkowicie krajobraz dookoła. Wszyscy zastygają w miejscu i kierują swoje aparaty w jedną stronę. Zdecydowanie jest na co popatrzeć. Dawno nie podziwiałem tak pięknej panoramy ze szczytu Babiej Góry. Poza wspominanymi już kilkukrotnie Tatrami, bez problemu dojrzeć można Niżne Tatry, Wielkiego Chocza, Małą i Wielką Fatrę i oczywiście Beskidy- pozostałą część Żywieckiego, Śląski, Mały, Wsypowy a nawet Gorce.

To chyba rzecz, którą najbardziej lubię stojąc na szczycie – podziwiać panoramy i rozpoznawać znajome szczyty. Mógłbym tak jeszcze długo stać i patrzeć, ale poniedziałek rządzi się swoimi prawami i na mnie przychodzi pora, by wrócić w doliny. W trakcie drogi powrotnej podziwiam to co wcześniej otoczone było ciemnością nocy i nie kontrolując czasu zejścia, dochodzę do Krowiarek. Pozostaje już tylko wrócić do Żywca i przejrzeć zdjęcia i filmiki nagrane w trakcie tego cudownego poranka na Babiej Górze.

 

Fot 8. Tomasz Habdas | Świat u moich stóp! 🙂

 

Wykorzystany w trakcie wyprawy sprzęt

 

KURTKA TREKKINGOWA TREK 900 WARM MĘSKA FORCLAZ

  • Kurtka zdecydowanie do użytku przy niskich temperaturach. Osobiście miałem na sobie tylko bieliznę termoaktywną oraz tą kurtkę w trakcie wschodu słońca oraz na zejściu. Było mi bardzo komfortowo i ciepło, a na zejściu zacząłem się powoli pocić. Obowiązkowa pozycja górska dla zmarzluchów lub zimowych biwakowiczów.
  • Boczna wentylacja i suwaki pozwalają na regulację poziomu ciepła i komfortu termicznego.
  • Kurtka pomimo dużej zawartości puchu, daje się skompresować i finalnie nie zajmuje w plecaku tak dużo miejsca.
  • Jedyny minus jaki jestem w stanie wskazać, to cienki materiał wierzchni, który podatny jest na zadarcia czy też rozerwania.

 

SPODNIE TURYSTYCZNE SH500 X-WARM STRETCH MĘSKIE QUECHUA

  • Spodnie są zdecydowanie moim największym zimowym odkryciem tego sezonu.
  • Testowane już kilkukrotnie okazały się idealnym rozwiązaniem na zimowe wędrówki nie tylko po Beskidach ale i Tatrach.
  • Wewnątrz wypełnione polarem, utrzymują ciepło i pozwalają odłożyć kalesony na bardzo niskie temperatury.
  • Warstwa wierzchnia hydrofobowa zapobiega przemakaniu i nawet przy długotrwałym kontakcie ze śniegiem nie przemaka.
  • Ściągacze oraz haczyki przy nogawkach w połączeniu z butami i stuptutami zapobiegają przedostania się śniegu do butów.
  • Optymalna ilość kieszeni pozwala na zabranie ze sobą i trzymanie w pobliżu wszystkich potrzebnych rzeczy.
  • Krój spodni powoduje, że trzymają się bardzo blisko ciała a zarazem są na tyle elastyczne, że nie krępują ruchów.

BUTY TURYSTYCZNE SH520 X-WARM MID MĘSKIE QUECHUA

  • Buty bardzo ciepłe, za sprawą wewnętrznego wypełnienia pozwalają na utrzymanie optymalnej temperatury stopy.
  • Membrana zapewnia wodoodporność nawet przy długim kontakcie ze śniegiem.
  • Bardzo wygodne, w połączeniu z rakietami śnieżnymi Quechua tworzą idealne połączenie.
  • Podeszwa nieco śliska, lepiej reaguje na śnieg niż lód.

 

Autor: Tomasz Habdas
Blog: http://wszczytowejformie.pl/
Instagram: https://www.instagram.com/wszczytowejformie/?hl=en

 


Udostępnij:
Oceń artykuł:
4.6 (91.11%) 9 votes