Test B’TWIN Triban 500 - Wszystko dla sportu
4 października 2016

Gdy tylko wypakowałam rower z bagażnika, poleciałam po kask i wsiadłam na nowy nabytek. Zrobiłam wtedy pierwsze 40 km na raz i właśnie tamtego dnia zakochałam się w jeździe szosowej. Co prawda pierwsze dni upłynęły na przestawieniu się na inną pozycję, przyzwyczajeniu do klamkomanetek, ale prędkość, pozycja, wygoda, przyjemność treningu – wszystko razem sprawia, że chce się nim jeździć. Nie ukrywam, zdecydowanie chętniej trenuję na kolarzówce niż na rowerze górskim.


ROWERY NA KAŻDĄ KIESZEŃ
Marka B’TWIN staje się coraz bardziej popularna, i to nie tylko wśród amatorów rekreacyjnej jazdy „po bułki”. Decathlon oferuje coraz szerszą gamę rowerów. Zaczynając od tych dla najmłodszych – biegowych – i dla troszkę starszych z małymi kołami, przez miejskie, składane, trekkingowe do szosowych i górskich. Rowery MTB dostępne są zarówno z kołami 26, jak i 27,5 cala. Minusem jest brak 29-calowych, zwłaszcza biorąc pod uwagę coraz większą ich popularność. Ponadto zawsze znajdzie się coś na każdą kieszeń. Górskie Rockridery z jednym amortyzatorem zaczynają się od modelu za 800 zł, a kończą na Full Suspension za 6 000 zł. Składane od 700 zł, miejskie od 1 000 zł, natomiast szosowe w przedziale 1 500 zł – 15 000 zł. Oczywiście dostępne są zarówno męskie, jak i damskie wersje.
Na początek trzeba zastanowić się, jakiego roweru szukamy i czego od niego oczekujemy. I oczywiście – jaki mamy budżet. Przy ograniczonej możliwości wydatku do jazdy rekreacyjno-amatorskiej Triban 500 wydaje się trafnym wyborem. Jednak jeżeli zamierzasz być w czołówce szosowych wyścigów czy startować w IronManie to dosyć oczywiste, że powinieneś szukać czegoś z wyższej półki.

Mój Triban ma już przejechane 900 km w ciągu dwóch miesięcy, w tym najdłuższy dzienny dystans 165 km.

Decyzję o zakupie pierwszego roweru szosowego podjęłam po przeczytaniu mnóstwa artykułów i dyskusji na forach, kiedy doszłam do wniosku, że nie wytrzymam, póki nie wypróbuję. „Może być najtańszy na początek, przecież nie mam pojęcia, czy mi się spodoba, czy nie będą plecy boleć, może będę wolała jednak górski”. Był to strzał w dziesiątkę, chociaż w 100% nie przejdę nigdy na szosę, za bardzo spodobały mi się podróże z sakwami. Ale przejdźmy do rzeczy.

KONSTRUKCJA I WYKONANIE
Wybór padł na najtańszy rower szosowy w Decathlonie – B’TWIN Triban 500. Koszt: 1 499 zł. Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne, prezentuje się dobrze, ciemny, matowy grafit ramy, z białymi napisami i czerwonymi dodatkami. Do tego standardowe, srebrne obręcze kół i owijka do połowy czarna, potem czerwona. Do roweru dostajemy w zestawie dzwonek oraz lampki, które nie wyglądają zbyt dobrze, ale to zawsze jakiś bonus.
Na stronie internetowej w opisie czytamy, że jest to rower przeznaczony do jazdy okazjonalnej na dystansie 30-60 km. Mój ma już przejechane 900 km w ciągu dwóch miesięcy, w tym najdłuższy dzienny dystans 165 km.
Całość jest aluminiowa, więc waga roweru nie zachwyca, rozmiar M waży niecałe 11 kg bez pedałów. Mamy tutaj bardzo przyjemną geometrię, wygoda jazdy odczuwalna jest we wszystkich pozycjach, zarówno w tych bardziej, jak i mniej aerodynamicznych.

W tym wypadku nie możemy powiedzieć: „w tej cenie nie dostaniesz nic lepszego” – prawda jest taka, że w tej cenie nie dostaniesz NIC.

B’Twin oferuje nam własnej roboty osprzęt. O ile na hamulce nie narzekam, to z przerzutkami jest gorzej. Na początku wszystko chodziło bez zarzutów, po jakimś czasie zaczęły być głośniejsze i mimo samodzielnego doregulowania problem jest cały czas. Jednakże niedługo zamierzam wybrać się na przegląd – Decathlon zapewnił swoim klientom przegląd i serwis gratis.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Z Tribanem miałam jedną niemiłą przygodę, gdy przekrzywiony pedał zniszczył gwint. Musiał być źle dokręcony i po kilkudziesięciu kilometrach się o tym przekonałam. Jednak niemiło było tylko dlatego, że tego dnia nie mogłam kontynuować zaplanowanej trasy. Pojechałam do Decathlonu, w serwisie wymieniono ramię korby i zamówiono oryginalne.
Siodełko to subiektywna sprawa, każdy ma inny rozstaw kości kulszowych, inne siodełka mu odpowiadają, jeden woli twardsze, inny bardziej miękkie. Mnie bardzo wygodnie jeździ się na oryginalnym – B’TWIN Ergo fit. Nie jest ani za twarde, ani za miękkie, wąskie, doskonale mi pasuje przy pochylonej pozycji.
Producent zapewnił nam otwory na bagażnik, co może być dodatkowym atutem dla podróżników, trzeba jednak pamiętać, że jest to rower szosowy, więc obładowanie go pięćdziesięcioma kilogramami ekwipunku nie wchodzi w grę.

ALTERNATYWNY WYBÓR
Nadal masz dylemat: kupić szosę czy zostać przy starym, rozsypującym się wraku roweru górskiego? Kupić „pięćsetkę” czy dołożyć kolejny tysiąc i wydać wakacyjne oszczędności?
W tym wypadku nie możemy powiedzieć: „w tej cenie nie dostaniesz nic lepszego” – prawda jest taka, że w tej cenie nie dostaniesz NIC. Drugą sprawą jest porównywanie dawnego „500” do obecnego modelu. Narzekamy, że model sprzed kilku lat miał prawie w całości karbonowy widelec, osprzęt Shimano, zamiast czerwonych elementów niebieskie i nawet grafit ramy był ładniejszy! Zwróćmy uwagę jeszcze na jeden ważny detal: tamten rower cenowo przypominał bardziej Tribana 520, który owszem, ma wszystko to, czego brakuje niższemu modelowi. B’Twin jednak poszedł nam na rękę, zrezygnował z karbonu i znanej japońskiej firmy, dzięki czemu otrzymaliśmy najtańszą na rynku szosę. Amator, który chciałby spróbować komfortowej jazdy po asfalcie, nie musi wydawać dwóch i pół tysiąca, tylko zaledwie 1500 zł, i może czerpać radość z każdego przejechanego kilometra (w niskiej cenie!). Czy jest to dziwny zabieg? Nie! Jak przyjrzymy się innym markom rowerów, jeśli chcemy znaleźć coś w niższej cenie, otrzymujemy różnego rodzaju elementy „no-name” lub firmowane marką roweru. Oczywiście każdego ucieszyłyby pewne udogodnienia i zmiany w testowanym modelu Tribana, jednak wybierając rower w tym przedziale cenowym, nie można wymagać więcej.

Zatem nie ma się nad czym zastanawiać. Jesteś zdecydowany? Chcesz spróbować jazdy rowerem szosowym? Wystartować w amatorskim wyścigu? Leć do sklepu i zaczynaj treningi!

Dominika

Oceń artykuł:
5 (100%) 6 votes