Test plecaka biegowego Ultra Trail Kalenji 15 L - Wszystko dla sportu
top
9 maja 2019
5

Przez ostanie lata na biegach ultra i górskich treningach zawsze towarzyszył mi plecak Kalenji. Przebiegłem w nim 100 km w Krynicy, wbiegłem na Rysy, obiegłem Bieszczady, Beskid Wyspowy, Gorce, Pieniny… Ponad 2000 km górskiego biegania. Dzięki tej symbiozie nabrałem do tego sprzętu ogromnego zaufania. W tym roku przyszedł czas, aby zużyty model zastąpić jego następcą.

 

W ostatnim czasie oferta plecaków staje się coraz bogatsza i bardziej zróżnicowana. Biegacze mają w czym wybierać, a więc od każdego nowego modelu należy sporo oczekiwać. Kalenji stanęło zatem przed niełatwym zadaniem – utrzymać wysoką jakość oraz zachować proporcje do oferowanych, atrakcyjnych dla konsumentów cen.

 

Fot 1. Bartosz Konopka | Plecak Ultra Trail Kalenji 15L

 

Na pierwszy rzut oka plecak jest zgrabny i ładny, aczkolwiek design i kolorystyka (na tle innych marek, np. Salomon, Grivel) chyba pozostawiają trochę do życzenia. Projektanci mogli zadbać o lepsze wrażenia wizualne. Ponieważ jednak to nie wygląd daje komfort, skupię się bezpośrednio na parametrach technicznych i walorach biegowych.

W porównaniu do poprzedniego modelu oraz standardów rynkowych (średnia ok. 12 l pojemności) Kalenji oferuje aż o 3 litry więcej. Przestrzeń zyskuje poprzez aż 15 kieszeni. Podzielone są one na dwie strefy. Przednia – na pożywienie, softflaski i telefon, tylna na wyposażenie. Kieszonki są pojemne, elastyczne, zabezpieczone rzepami i ściągaczami. Wstawiona jest też kieszeń przeznaczona na smartfon, podszyta specjalnym materiałem i zamykana na zamek. Moim zdaniem powinna ona być jednak lepiej zabezpieczona, gdyż wilgoć od ciała przenika do środka i telefon wyciągałem mokry. Tylne kieszenie i komory są duże i elastyczne, zapinane na zamki i zaopatrzone w ściągacze. W zestawie znajduje się również 2-litrowy bukłak, który umieszczony jest w tylnej komorze.

 

Fot 2. Bartosz Konopka | Kieszonki są pojemne, elastyczne, zabezpieczone rzepami i ściągaczami

 

Na pewno wielkim plusem jest zmienione mocowanie plecaka na piersi. Trzy regulowane paski piersiowe spinane klamrami pozwalają idealnie dopasować plecak do swojej budowy oraz szybko i wygodnie go zdejmować i zakładać. Zamontowane dodatkowe dwa paski boczne, na których można przepinać paski piersiowe, jeszcze bardziej poprawiają stabilizację. Pisząc o wygodzie, należy również zwrócić uwagę na materiał, z którego wykonany jest plecak. To generalnie poliester, elastan i poliuretan, ale całość jest przyjemna w dotyku, gładka i nieobcierająca.

 

Fot 3. Bartosz Konopka | Całość jest przyjemna w dotyku, gładka i nieobcierająca

 

Plecak ma również system mocowania kijów. Jest to system gumek, do których dopinamy kije. Oczywiście, jak w każdym plecaku, należy znaleźć swój własny patent, jak efektywnie zapinać i odpinać kije podczas biegu, aby się nie zatrzymywać. Jak dla mnie jeszcze żadna firma tego dobrze nie wymyśliła.

 

Fot 4. Bartosz Konopka | Plecak jest wykonany z poliestru, elastanu i poliuretanu

 

Po przebiegnięciu w testowanym modelu tradycyjnych 100 km muszę stwierdzić, że plecak jest naprawdę wygodny, pojemny i wszechstronny. W mojej opinii ma dwa mankamenty. Pierwszy to niecałkowicie wodoodporna kieszonka na telefon, drugi – niedoskonałe patenty do mocowania kijów (będę musiał sam je udoskonalić). Poza tym nie mam żadnych uwag. Mogę stwierdzić, że polecam to rozwiązanie, a mnie samemu plecak Kalenji będzie wiernie służył przez kolejne dwa lata.

Autor: Bartosz Konopka – miłośnik górskich wędrówek i ultramaratonów. Autor videobloga Zwiedzanie Przez Bieganie


Udostępnij:
Oceń artykuł: