Zbawienny wpływ treningu siłowego - Wszystko dla sportu
24 maja 2016
0

W dzisiejszych czasach pomimo, iż aktywność fizyczna stała się popularna i „trendy” pewna kwestia owiana jest ciągle nutą tajemnicy i (o dziwo) niewiedzy ze strony odbiorców. Mówię oczywiście o niedocenianym treningu siłowym. Sprawa ta tyczy się bardziej pań niż panów i często bywa błędnie interpretowana. Do czego zmierzam: panie nie dotykają sprzętów znajdujących się na siłowni ze strachu. No właśnie, czego one się boją? Chciałabym dzisiaj na swoim przykładzie pokazać Wam, że siłownia w przypadku kobiet nie jest tak straszna jak ją malują. Witam wszystkich, którzy trafili tu przypadkiem-nie-przypadkiem, tych zainteresowanych tematem i tych, którzy mają ochotę po prostu poczytać coś ot tak. Witam wszystkie panie, do których mam nadzieję ten post trafi najbardziej.

KOBIETA A SIŁOWNIA

Kombinacja słów „kobieta” i „siłownia” w jednym zdaniu potrafi być zaskakująca. Dodając do tego jeszcze określenie „kobieta ĆWICZĄCA SIŁOWO” otrzymujemy istną mieszankę wybuchową. Dlaczego tak jest? Myślę, że kluczową rolę w odbieraniu KAŻDEGO sportu grają STEREOTYPY. To właśnie one sprawiają, że często odrzucamy jakąś ideę/pomysł w kąt i pozostajemy wciąż w tym samym miejscu (nie ważne czy chodzi o sport czy o zmianę innego aspektu w naszym życiu). A więc słysząc o dziewczynie, która podnosi ciężarki, w głowie od razu widzimy kobietę o męskich rysach twarzy, z bicepsami wielkości ud, której głos przypomina o tym, że jej organizm już dawno przestał produkować estrogen. Nie wiem skąd wzięło się takie wyobrażenie, ponieważ jest ono totalną bzdurą.

Dlaczego tak mówię? Ponieważ ciało kobiety N I G D Y nie zacznie przypominać męskiego, gdyż my, przedstawicielki Wenus N I E  M A M Y predyspozycji do tworzenia takich wielkich mięśni. Ba! Nawet nasz organizm nas w tę stronę nie popycha, bo (jak powszechnie wiadomo) nie mamy w sobie znaczącej ilości testosteronu, który pomaga mężczyznom w uzyskiwaniu atletycznej lub kulturystycznej sylwetki. Nie mówię oczywiście, że nie ma takich kobiet, które by nie przypominały mężczyzn, ale tu można byłoby się rozwodzić nad tym jak bardzo te panie są naturalne w tym co robią. Wiadomo, jeśli ktoś nafaszeruje się „wspomagaczami” może przedobrzyć sprawę, a konsekwencje mogą być nieodwracalne.

Skoro już powtórzyliśmy sobie wiedzę z przełomu 1 i 2 klasy gimnazjum pora powiedzieć CO DAJE trening siłowy w przypadku kobiet. I tu pole do popisu jest ogromne!

Masz kilka kilogramów za dużo? ĆWICZ SIŁOWO.

Masz kilka kilogramów za mało? ĆWICZ SIŁOWO.

Chcesz poprawić elastyczność skóry? ĆWICZ SIŁOWO.

Chcesz poprawić wydolność i wytrzymałość organizmu? ĆWICZ SIŁOWO.

Chcesz spalić więcej kalorii? ĆWICZ SIŁOWO.

Chcesz rozbujać metabolizm? ĆWICZ SIŁOWO.

ZDZIWIENI? 🙂 Sama mogę powiedzieć, że na początku mojej „kariery” na część tego co napisałam u góry reagowałam śmiechem i niedowierzaniem. Jednak to co zaczęło się dziać z moim ciałem po 4 tygodniach regularnego uczęszczania na siłownię przerosło moje oczekiwania. Już po tygodniu treningów zauważyłam, że trening aerobowy  nie sprawia mi takiej trudności jak na początku, a wejście na drugie piętro nie kończy się litrem potu i wydawaniem odgłosu zarzynanej świnki. Po dwóch tygodniach godzina treningu z obciążeniem nie była już katorgą, mogłam śmiało zwiększać obciążenia, byłam świadkiem tego jak rośnie moja siła i jak kurczą się moje boczki :).

01b

 

Kolejne zaskoczenie? Tak drogie Panie, trening siłowy w połączeniu z dietą i treningiem aerobowym ( i wcale nie mówię tu o bieganiu czy czymś NAPRAWDĘ intensywnym jak cross training) odchudzają lepiej niż samo cardio i dieta. Tutaj więcej nie napiszę, ponieważ o wpływie treningu siłowego na walkę z dodatkowymi kilogramami (i z tymi brakującymi)  poświęcę osobny wpis. Prawda jest również taka, że

ćwiczenia z żelastwem spalają w ciągu godziny porównywalną liczbę kalorii, co dosyć intensywne bieganie, czyli od 6 do 10 kcal na minutę.

Jak łatwo można sobie policzyć liczba spalonych kalorii jest naprawdę duża (~360/600kcal), a siłówka zazwyczaj jest bardzo przyjemna. Bazując głównie na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że po takim treningu wzrasta poczucie własnej wartości, no bo „dzisiaj wzięłam obciążnik, który warzył 15kg i dałam czadu!”.

Poprawa elastyczności skóry również jest konsekwencją realizacji planu treningowego. Pozbywając się nadmiaru skóry sprawiamy wrażenie smuklejszych, co z kolei przekłada się na atrakcyjność naszego ciała. Drogie Panie, która z Was nie chciałaby już za 2 miesiące pokazać się w crop-topie czy w krótkich spodenkach bez trzęsących się tricepsów i łopoczących nóg? Chyba nie ma wśród nas ogniwa, które na powyższe pytanie odpowiedziałoby „NIE, JA NIE CHCĘ”.

01a

Brnąc w stronę końca moich wywodów – mam ogromną nadzieję, że rozbudziłam Waszą ciekawość i że zajrzycie do mnie ponownie, ponieważ dziś dowiedziałyście się co możecie dostać, jeśli przełamiecie się i zerwiecie z myśleniem  typowej Polki. Na sam koniec chcę podzielić się z Wami moim zdjęciem, żeby udowodnić Wam, że pomimo spędzania sporej ilości czasu na siłowni, moje bicepsy nie są naładowane jak karabiny Hardcorowego Koksa a moje łydki spokojnie dają sobie radę ze spodniami slim-fit bez rozrywania szwów.

Mam nadzieję, że jeszcze się tutaj spotkamy. Całusy i pamiętajcie – zmiany nie przychodzą do tego kto stoi w miejscu. To najlepsza pora, żeby zacząć zmieniać coś w swoim życiu.

Gosia


Udostępnij:
Oceń artykuł:
5 (100%) 4 votes