Zimowe ultra w janosikowym stylu - relacja i porady! - Wszystko dla sportu
top
23 stycznia 2019
39

Bieganie zimą jest niezwykle ekscytujące. W wysokich górach, gdy śniegu po pas a temperatura sięga minus piętnastu stopni, można spotkać się z najprawdziwszą bezlitosną zimą…

 

Takie warunki to idealna okazja do tego aby zmierzyć się z własną wytrzymałością i zobaczyć takie widoki, jakich inni mogą tylko pozazdrościć. Dlatego tak mnie zimą ciągnie w góry.

Rok 2019 rozpocząłem od startu w Zimowym Janosiku na dystansie Spaceru Murgrabiego – 53 kilometrów. Trasa biegu prowadzi ze słowackiego Spiszu, a dokładnie miejscowości Zdziar, do Niedzicy. Zawody te wybierałem nie tylko z powodu przepięknej widokowo trasy, ale również chciałem zmierzyć się z górą Żar. Słyszałem, że podejście pod nią „przeżuwa i wypluwa biegaczy” w bezprecedensowy sposób.

Podobnie dzieje się na Szczeblu w Beskidzie Wyspowym, który dobija podchodzących zawodników, niczym młotek gwoździe. Niestety na tydzień przed zawodami spadła taka ilość śniegu, że organizatorzy ze względów bezpieczeństwa skrócili dwie najdłuższe trasy. W wyniku tej decyzji Spacer Murgrabiego ominął mój główny cel i zmniejszył się do 42 kilometrów.

 

Fot 1. Bartosz Konopka | Bieganie w śniegu jest bardzo utrudnione. Ale daje dużo satysfakcji!

 

Bieganie w śniegu jest bardzo utrudnione. Zarówno w górę jak i w dół. Aby komfortowo pokonać zasypaną, „kopną” i niejednokrotnie śliską trasę, bardzo ważny jest sprzęt. Dla mnie kluczowe są buty. Od kilku, lat pomimo testowania różnych rozwiązań, moja stopa najbardziej lubi Kalenji MT. To agresywny – dobrze trzymający bieżnik, wzmocnione czubki butów oraz bardzo dobra amortyzacja.

Przebiegłem w nich B7D w Krynicy na dystansie 100 km, więc wybór na Zimowego Janosika był oczywisty. Do tego założyłem statupy Kalenji oraz zwykłe biegowe spodnie tej samej marki. Przy zimowym bieganiu warto zwrócić uwagę na skarpety. Niezależnie od tego czy śnieg jest zmrożony czy nie, buty i tak przemokną. Dlatego zdecydowałem się na skarpety wodoodporne (niedostępne w Decathlon). Nie zawsze jednak jest to rozwiązanie najlepsze i najbardziej komfortowe, dlatego w plecaku miałem jedną parę skarpet trailowych na zmianę.

Przed startem prognoza numeryczna wskazywała, że będzie bardzo zimno, a w godzinach południowych, będzie intensywnie operowało słońce. Zdecydowałem zatem, że założę na siebie cztery lekkie warstwy. Koszulka termo aktywna z długim rękawem (Brubeck z linii Thermo), cienka bluza z długim rękawem Kalenji, bluza termo aktywna Brubeck i kurtka do fast hikingu (FH 500 Helium Quechua).

Zdecydowałem się na nią gdyż ma po bokach wszyte zamki, które po rozsunięciu tworzą bardzo dobry przewiew. Kiedy słońce mocno świeci człowiek się nie grzeje, nie ma potrzeby jej ściągać, a wentylacja jest znakomita.

 

Fot 2. Bartosz Konopka | Cały osprzęt dał radę! 🙂

 

Od momentu kiedy na jednym z długich zimowych treningów wpadłem do potoku przykrytego śniegiem, zawsze zabieram ze sobą nieco więcej sprzętu. Zwykły mały plecak biegowy jest niewystarczający.

Wyposażenie obowiązkowe, bukłak, spodnie przeciw wiatrowe, druga para rękawiczek, skarpet, dodatkowa gruba NRC, dwie kamery, raczki (chociaż nie były tym razem potrzebne) … trochę tego się nazbiera. Zapakowałem to do plecaka Quechua FH 500 Helium 15L dedykowanego również do fast hikingu. Na koniec ręce. Dwie pary rękawiczek obowiązkowo.

Nienawidzę jak skostnieją mi palce u rąk. Dlatego najpierw cienkie rękawiczki (takie żeby w nich wygodnie obsługiwać aparat i kamerę) i drugie, ciepłe, lekkie rękawice alpinistyczne marki Simond. Do tego lekkie kije Quechua Mont Blanck do speed hikingu. Pamiętajcie aby w zimie nałożyć  na nie nakładki śniegowe. Wiele osób biegnących z kijami tego nie zrobiło i zamiast mieć stabilizację – dodatkowo musieli tracić energię na wyciąganie kijów wbijających się głęboko w śnieg.

W opisanym powyżej zestawie, nie tylko komfortowo pokonałem dystans zawodów, ale odbyłem w nim większość listopadowych i grudniowych górskich treningów. Pomimo intensywnej eksploatacji i pojawiających się tu i ówdzie śladów zużycia jest to sprzęt dość solidny.

Zimowy Janosik to bardzo fajna i godna polecenia impreza. Spisz, Tatry, Pieniny … jeśli jeszcze traficie ładną pogodę to nie pozostaje nic innego jak ubrać się wygodnie i pobiec w góry.

Jak wyglądał bieg możecie zobaczyć na filmie, który również dla Was przygotowałem:

 

 

Do zobaczenia na trasie!

Autor: Bartosz Konopka –

– miłośnik gór, biegania a w szczególności górskich ultra maratonów. Finiszer na dystansach 100 km, zdobywca korony maratonów polskich, autor videobloga Zwiedzanie Przez Bieganie.


Udostępnij:
Oceń artykuł:
5 (100%) 1 vote