WYBIERZ DYSCYPLINĘ SPORTU

Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki. Relacja, trasa i etapy przejścia!

06 maj 2020
#PORADY
#SPRZĘT

Główny Szlak Beskidzki może być niezapomnianą, wspaniałą przygodą, ale należy się do niej dobrze przygotować. Sprawdź moją relację z GSB. Poznaj trasę Głównego Szlaku Beskidzkiego i dowiedz się, ile dni potrzebujesz, aby go przejść. Poznaj praktyczne porady do przejścia GSB i dowiedz się, co spakować na 500 kilometrów wyprawy!


Główny Szlak Beskidzki – czas przejścia, liczba kilometrów

Główny Szlak Beskidzki łączy Ustroń Zdrój w Beskidzie Śląskim z Wołosatem w Bieszczadach. Stanowi nie lada gratkę dla miłośników Karpat i pewnie dlatego rokrocznie, wyzwanie w postaci jego przejścia podejmują setki piechurów.

W trakcie 500 kilometrów wędrówki, śmiałkowie ci muszą pokonać ponad 22 000 metrów przewyższenia, co średnio zajmuje około trzech tygodni. Zapowiada się solidna wyrypa, zatem pierwsze pytanie jakie nasuwa się na myśl, to kiedy wybrać się na czerwony szlak oraz jak szczegółowo planować każdy dzień na trasie.

Fot 1. W Szczytowej formie

Kiedy najlepiej przejść Główny Szlak Beskidzki?

Osobiście postawiłem na końcówkę lata, a więc okres kiedy statystycznie mniej pada, dzień nadal jest długi, a temperatury całkiem wysokie (zaliczyłem zaledwie dwa dni deszczowe w trakcie całej przygody). Na całość dawałem sobie maksymalnie cztery tygodnie, planując dłuższe przerwy i postoje na dwa dni w miejscowościach typu Rabka Zdrój, Krościenko, Iwonicz Zdrój czy też Cisna.

Z poziomu domu i kanapy, wydawało mi się, że rozsądne będzie odpocząć co 3- 4 dni marszu i pozwolić na regenerację organizmu. Rzeczywistość jednak sama zweryfikowała ten plan i pokazała, że kilka godzin snu każdego dnia wystarczy by nabrać siły na kolejne kilometry. Ostatecznie moje przejście zamknęło się w 20 dniach, z czego jeden faktycznie przesiedziałem w Smreku ze względu na ulewny deszcz.

Fot 2. W Szczytowej formie

Główny Szlak Beskidzki – relacja z trasy!

Miejsca, gdzie odbywałem noclegi były w większości zaplanowane. Nie chodzi jednak o konkretne obiekty, a o miejscowości, czy też schroniska, gdzie każdego dnia kończyłem wędrówkę. Nie rezerwowałem wprzód kilkunastu noclegów. Robiłem to zazwyczaj tego samego dnia rano, lub dzień wcześniej. Wyjątki stanowił weekend, kiedy to starałem się poszukać kwatery powiedzmy już w środę lub czwartek (w końcu były wakacje). Oczywiście nie miałbym tego problemu, gdybym zdecydował się na namiot i spanie gdzie popadnie (prawie gdzie popadnie).

Ja jednak z góry wybrałem schroniska, kwatery prywatne i gospodarstwa agroturystyczne. Każdego dnia starałem się pokonywać średnio około 25- 28 kilometrów. Czasami było to 32 km, a czasami 21 km. Jeżeli jednak czekały mnie 2- 3 dni z dystansem ponad 30 km, wiedziałem że kolejny odcinek musi być krótszy.

Fot 3. W Szczytowej formie

GSB – trasa. Gdzie zacząć przechodzenie szlaku?

Trudno określić, który wariant przejścia lepiej wybrać. Czy udać się z zachodu na wschód, czy też odwrotnie. Ja wybrałem start w Beskidzie Śląskim z kilku powodów. Przede wszystkim chodziło o bliskość Żywca, z którego pochodzę. Stanowił on dobrą bazę wypadową, gdzie mogłem zostawić samochód i zbędne rzeczy. Drugi czynnik to kwestia znajomości terenu. Przed GSB, co nieco po Beskidach chodziłem i ich najbardziej zachodnią część miałem już mocno schodzoną.

Chciałem na drugą połowę przejścia zostawić sobie to co dla mnie nowe- Beskid Niski i Bieszczady poza połoninami. Czy warto rozważać kwestie wysokości poszczególnych szczytów i nagromadzenia tych najwyższych na zachodzie? Uważam, że nie. Gdy spojrzałem na profil wysokościowy całego czerwonego szlaku, rozrysowany w schronisku na Hali Łabowskiej w Beskidzie Sądeckim, ucieszyłem się, że najwyższe już za mną i, że teraz czeka mnie „spacer” przez Niski. Tymczasem Beskid Niski okazał się bardzo wymagający i energochłonny. Dał mi mocno popalić i wylałem przez niego hektolitry potu. Przewyższenia i wysokości zatem, moim zdaniem, nie powinny być główną determinantą co do tego gdzie zaczynamy i gdzie kończymy.

Fot 4. W Szczytowej formie

Co spakować na wędrówkę Głównym Szlakiem Beskidzkim?

Dużo większym zmartwieniem jest kwestia plecaka i tego co chcemy do niego spakować. Pomimo tego, że nie brałem namiotu, mój bagaż ważył na początku około 13 kilogramów i już po kilku dniach wiedziałem, że zabrałem ze sobą za dużo. Zupełnie inaczej analizuje się pakowanie, gdy siedzimy w mieszkaniu i patrzymy na szafę wypchaną ubraniami i akcesoriami. Myślimy sobie wtedy, że przecież jedna koszulka więcej, jedna para skarpetek i majtek ekstra, to w końcu nie tak dużo. Ba, myślimy sobie nawet, że te 13 kilogramów to mało, i że bywały trekkingi gdy miało się na plecach znacznie więcej. Tyle z teorii. Pełną listę wyposażenia mojego plecaka na GSB można znaleźć w jednym z wpisów na blogu W Szczytowej Formie, gdzie szczegółowo rozprawiam się z ekwipunkiem jaki zabrałem ze sobą .

Praktyka brutalnie udowadnia, że jednak mogłeś się obejść bez tej dodatkowej koszulki i, że panel słoneczny to zbędny luksus z którego zapewne nie skorzystasz ani razu. Trudno jasno określić, co powinno znaleźć się w plecaku na GSB. Zapewne każdy z nas korzysta z innych rzeczy i ma zupełnie inne potrzeby, ale jest kilka pozycji, które na tej liście są uniwersalne:

Do tego oczywiście wyposażona apteczka, nawet gdybyśmy mieli jej nie użyć, z dodatkowymi plastrami na pęcherze i odciski. Niezależnie od pory roku w plecaku powinna wylądować kurtka przeciwdeszczowa, ale i ciepły puchowy sweter lub bluza polarowa.

Przydadzą się również ubrania i bielizna na zmianę. Kluczowa pozostaje kwestia obuwia, bowiem mówimy tu o butach, w których codziennie spędzać będziemy kilka godzin na szlaku. Muszą być one zatem solidne, wygodne i przetestowane. Na wieczory sprawdzą się klapki lub sandały, w których stopa odpocznie po długim marszu.

Fot 5. W Szczytowej formie

Czy podczas GSB można uzupełniać zapasy? Jeśli tak, to gdzie?

Należy pamiętać, że trasa GSB przebiega przez liczne wioski i miasteczka, więc często mamy możliwość uzupełnienia zapasów jedzenia, kosmetyków czy też apteczki w razie potrzeby. Osobiście założyłem, że obiadokolację codziennie będę jadł w schronisku, restauracji czy też jakimś zajeździe. Dbałem więc o to, by zawsze mieć w plecaku owsiankę na śniadanie i prowiant na trasę (bułki plus batony).

Nie ma też większego problemu z uzupełniałem wody na szlaku, nawet w nieco bardziej odludnym Beskidzie Niskim. Można spokojnie zaopatrzyć się w 1,5 – 2 litrów na start, a potem uzupełnić bukłak w sklepie lub z górskiego źródełka (zalecane tabletki do uzdatniania wody). Pozwala to w pewnym stopniu na ograniczenie ciężaru plecaka.

fbt

Fot 6. W Szczytowej formie

Główny Szlak Beskidzki – mapa. Czy należy zabierać ze sobą tradycyjne mapy?

Trudno o jedną mapę, która swoim obszarem uwzględniłaby pełny przebieg GSB. Z drugiej strony, taka publikacja byłaby mało dokładna. Zabranie ze sobą kilku map wszystkich pasm, przez jakie przebiega szlak oznacza z kolei większy ciężar plecaka . Na szczęście na rynku pojawiło się kilka przewodników poświęconych temu zagadnieniu, w dodatku zaprojektowanych tak, aby gabarytowo nie zajmowały dużo miejsca. Jeden z nich wylądował w moim plecak (z wydawnictwa Compass), plus mapa Beskidu Niskiego, który znałem najsłabiej i dla pewności zabrałem ze sobą.

Przydatna okazała się również aplikacja mapy.cz, która po wcześniejszym wgraniu map pozwalała na sprawdzenie, czy nadal jestem na czerwonym szlaku i czy gdzieś nie zboczyłem (przydatne we wspomnianym Beskidzie Niskim).

Jak przejść Główny Szlak Beskidzki – praktyczne wskazówki

Jako podsumowanie warto zebrać kilka wskazówek, które sprawią, że przejście GSB będzie niezapomnianą przygodą, a nie bolesnym wspomnieniem. To co z pewnością może nam najbardziej uprzykrzyć marsz, to ból pleców oraz ten spowodowany pęcherzami i odciskami na stopach.

Aby zminimalizować prawdopodobieństwo jego wystąpienia, trzeba wybrać plecak oraz buty, które mieliśmy okazję kilkukrotnie przetestować i są sprawdzone przez nas na kilkudniowym trekkingu. Prawda jest taka, że plecak oraz buty będą naszymi najbliższymi przyjaciółmi przez kilka dni. Niezależnie od tego, trzeba zaopatrzyć się w plastry na pęcherze i być gotowym na kilka dni marszu w bólu.

Przed wyjściem należy również określić jakim budżetem dysponujemy na całą wycieczkę. Najłatwiej zrobić to w ujęciu dziennym. Bardzo wiele czynników uzależnionych jest od tego, jaką kwotę chcemy przeznaczyć na GSB. Może się okazać, że całość kosztować będzie więcej niż zagraniczny wyjazd, albo odwrotnie- wyjdzie nam niskobudżetowa wyprawa. Noclegi, wyżywienie, ekwipunek, dojazd – wszystko to decyduje o finalnym kosztorysie, który lepiej oszacować przed startem, a w trakcie przejścia, mocno go kontrolować (poprzez na przykład prowadzenie zapisków w notesie). Poza tymi konkretnymi poradami należy sprawdzić podstawowe zasady wędrówek górskich, jeśli jeszcze ich nie znamy.

Czy GSB lepiej przejść samemu czy w towarzystwie?

Warto również zastanowić się, czy GSB chcemy przejść sami czy w towarzystwie. Ja wybrałem wariant solo, ale myślę że obie wersję mają tyle samo plusów ile minusów. Gdy jesteś sam na szlaku, psychicznie musisz być gotowy na długie godziny ciszy i rozmowy sam na sam ze sobą w głowie. Nie każdy jest do tego stworzony i nie każdy czuje się dobrze tylko w swoim towarzystwie na dłuższą metę.

Z drugiej strony, wędrując solo, możesz dostosować tempo i codzienne dystanse do własnych możliwości i nie musisz z nikim tego konsultować. Niezależnie jednak czy jesteś sam czy nie, warto zadbać o archiwizację wspomnień na kilka możliwych wspomnień. Telefon z aparatem (plus powerbank) to jedna z możliwości. Druga to notes i codzienne wpisy, do których bardzo przyjemnie wraca się po pewnym czasie.

Fot 7. W Szczytowej formie

Dlaczego zdecydowałem się przejść trasę GSB?

Główny Szlak Beskidzki był dla mnie przede wszystkim spełnieniem kolejnego marzenia. Zapamiętam go jako wielką przygodę, dwadzieścia dni szczęścia na beskidzkim szlaku ale i jako wyzwanie dla mojego organizmu i dla głowy. Nie szedłem na rekord, nie byłem ograniczony żadną ilością dni, nie robiłem zimowego wariantu w formie wyzwania. To miała być dla mnie przyjemność i tym właśnie była.

Do końca życia zapamiętam moment w którym zdałem sobie sprawę, że o niczym nie myślę. Było to mniej więcej po tygodniu trekkingu, kiedy moją głowę opanowała pustka. Przemyślałem sobie już wcześniej wszystkie bieżące sprawy, przeanalizowałem ból palca, zaśpiewałem wszystkie znane piosenki i zwyczajnie nie miałem już czym zaprzątać głowy. Cudowne uczucie, porównywalne zapewne do medytacji, której nie stosuję.

Ale takich chwil na Głównym Szlaku Beskidzkim było znacznie więcej, a minuta w której zobaczyłem czerwoną kropkę w Wołosatym (odznaka GSB) była zarazem wielkim szczęściem, jak i smutkiem. Przykro było rozstawać się po dwudziestu dniach z czerwonym szlakiem, ale z drugiej strony, wiedziałem, że za rok będę chciał znowu znaleźć się na jakimś długodystansowym trekkingu. I takich przemyśleń, chwil i radości, również życzę na waszym przejściu GSB.

Fot 8. W Szczytowej formie

Czy warto przechodzić Główny Szlak Beskidzki? Korzyści!

Czy warto poświęcić prawie cały roczny urlop na wyjazd w polskie góry, w dodatku nie te najwyższe i przemierzyć 500 kilometrów pieszo z plecakiem? Każdy, kto zmierzył się z Głównym Szlakiem Beskidzkim, czyli najdłuższym górskim szlakiem w Polsce, bez wahania odpowie, że tak. GSB jest wielką przygodą i niezapomnianym przeżyciem.

Warto jednak przygotować się do niego odpowiednio i zaplanować kilka kwestii, tak aby w pamięci pozostały piękne, beskidzkie panoramy a nie wspomnienie bólu stóp, pleców i wędrówki w mokrym ubraniu w strugach deszczu. Być może po Głównym Szlaku Beskidzkim zdecydujecie się na trasy w Tatrach?

Autor: Tomasz Habdas
Blog: W Szczytowej Formie
Instagram: W Szczytowej Formie

Polub artykuł
Komentarze Chmurka komentarza
Udostępnij
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE ARTYKUŁY

TURYSTYKA / TREKKING

Zobacz jakie buty trekkingowe będą najlepsze dla Ciebie!

Zobacz jakie buty trekkingowe będą najlepsze dla Ciebie!
TURYSTYKA / TREKKING

Outdoor w czasach epidemii. Część 1: Zagraniczny backpacking

Outdoor w czasach epidemii. Część 1: Zagraniczny backpacking
TURYSTYKA / TREKKING

Jak dbać o kurtkę puchową?

Jak dbać o kurtkę puchową?

ŚLEDŹ
DECATHLONPOLSKA
NA INSTAGRAM

#SprawdzaSiewSporcie #SportzDecathlon #PasjaDoSportu