Bezpieczeństwo to podstawa. Sprawdź test lin i ekspresów! - Wszystko dla sportu
top
16 maja 2019
11

Hiszpańską La Bazę co roku odwiedza mnóstwo wspinaczy z Polski, którzy korzystają z naszego sprzętu, dlatego przywiązujemy ogromną wagę do wypożyczanego sprzętu. Wśród nich są także liny. Od 2 lat mieliśmy już ich sporo, różnych marek i kilka różnych modeli. W Hiszpanii są one w użyciu niemal codziennie od października do maja, dlatego stawiamy przede wszystkim na parametry odpadnięcia i wytrzymałość.

 

Na początek liny!

 

Ilość wejść i zjazdów na nich jest spora, jednak liczba lotów stosunkowo niewielka w porównaniu do prywatnego użytkowania liny i patentowania projektów. Przetestowaliśmy 2 różne modele: niebieską Rock+ 10 mm długości 80 metrów i zieloną Cliff 9,5 mm krótszą o 10 metrów.

 

Fot 1. Bartek, pomysłodawca bazy wspinaczkowej La Baza | Testowaliśmy 2 różne modele lin z oferty Decathlon

 

O najgrubszej linie z oferty Decathlonu słyszeliśmy już sporo dobrego. Stosunek jej trwałości do ceny jest naprawdę korzystny. Ciągle nie dowiedziałem się gdzie i przez kogo są produkowane, ale widać, że szczególnie niebieska 10 mm oferuje wysoką wytrzymałość. Po kilku tygodniach intensywnego użytkowania wygląda jak nowa. Rdzeń nie rozjeżdża się z oplotem. Impregnacja longlife i plasma fluid nadal tworzy przyjemną warstwę.  W czasie użytkowania i pracy na przyrządzie nie sprawia żadnego problemu. Nie łapie dużo pyłu.

Nawet na końcówkach nie brudzi się ona od magnezji czy kurzu. W przypadku grubszych lin, które „puchną” wraz z użytkowaniem, praca z niektórymi przyrządami może po pewnym czasie stawać się coraz  bardziej wymagająca. Osobiście asekurowałem niebieską „10” w kilku różnych przyrządach ATC Pilot BD, reverso, kubku i grigri na wędkę. Z żadnym przyrządem nie było problemu.

 

Fot 2. Bartek, pomysłodawca bazy wspinaczkowej La Baza | Rdzeń nie rozjeżdża się z oplotem. Impregnacja longlife i plasma fluid nadal tworzy przyjemną warstwę

 

Obie liny mają znacznik połowy długości, które szczególnie początkującym wspinaczom mogą być bardzo pomocne. Zawsze należy pamiętać o zawiązaniu węzła na drugim końcu liny.

Lina Cliff 9,5 okazała się zaskakująco inną liną od niebieskiej „10”. Oczywiście grubsza lina jest „sztywniejsza” i nie dysponuje takimi parametrami, choćby współczynnikiem rozciągania, ale nie spodziewaliśmy się, że różnice w wytrzymałości i szybkości zużycia będą tak znaczące. Po 4 tygodniach rdzeń zaczął wychodzić z oplotu. Zabezpieczyliśmy je tapami co rozwiązało problem dalszego luzowania się oplotu na rdzeniu. Po 3 tygodniach końcówki liny zaczęły się mechacić.

Kilka miesięcy wcześniej kupiliśmy inną linę o podobnych parametrach i tym samym kolorze. Obie obecnie są trudne do rozróżnienia, co nie najlepiej może świadczyć o Cliff 9,5. Jednak to zupełnie inna lina niż Rock+ i nie powiedziałbym, że jej nie polecamy. Może świetnie się sprawdzić jako lina do prywatnego użytkowania w skałach, gdzie nie będzie tak silnie eksploatowana jak u nas. Ma lepsze parametry i właściwości niż Rock+. Jest też lżejsza i świetnie pracuje z większością przyrządów. Jest miła w dotyku i naprawdę elastyczna. Zrobiłem na niej kilka krótszych lotów. Bez negatywnych odczuć.

 

Fot 3. Bartek, pomysłodawca bazy wspinaczkowej La Baza | Linę Cliff 9,5mm x 70m testowaliśmy również w Polsce na ściance

 

Simond Rocky ekspress zamek druciany

 

Ekspresy Simond Rocky otrzymaliśmy na testy w połowie marca i po dwóch miesiącach ich użytkowania możemy je spokojnie polecić, choć to nie była miłość od pierwszego wyjrzenia.  Jako porównanie mieliśmy ekspresy Black Diamonda, Ocuna i Petzla. Większość z nich to tzw. druciaki i testowany zestaw Rocky też należy do tej grupy.

Ekspresy oczywiście posiadają wymagane certyfikaty a wytrzymałość karabinków mieści się w normie (22 kN, 8 kN, 7kN). Waga to 79 gr. Ich skład: 98% aluminium, 2% stal. Oba karabinki mają ten sam kształt i zamek druciany. Tasiemka 11 cm.

 

Fot 4. Bartek, pomysłodawca bazy wspinaczkowej La Baza | Testy przebiegły pomyślnie!

 

Na pierwszy rzut oka, jakość wykonania jest poprawna. Poliestrowe tasiemki wzbudzają zaufanie, jednak sam odlew karabinków i mocowanie zamka (widać to szczególnie na niemalowanym karabinku), nie przekonuje, że mamy do czynienia z najwyższą jakością wykonania. Może to kwestia lekko matowego odcienia, ale karabinki innych marek z podobnej półki cenowej po prostu prezentują się lepiej. Kolejną kwestia, na która od razu zwróciliśmy uwagę była praca zamków. W porównaniu z innymi ekspresami stawiają większy opór przy otwieraniu.

 

Fot 5. Bartek, pomysłodawca bazy wspinaczkowej La Baza | Po 2-3 dniach wspinania przyzwyczailiśmy się do zamków Rocky’ego i przestaliśmy zwracać na nie jakąkolwiek uwagę

 

Dla osób dopiero uczących się wspinania z dołem i wpinania liny do ekspresów, może to być dodatkowe wyzwanie, ale z drugiej strony, jeśli przyzwyczaicie się do tych ekspresów, żadne inne nie będą stanowiły problemu. Po 2-3 dniach wspinania przyzwyczailiśmy się do zamków Rocky’ego i przestaliśmy zwracać na nie jakąkolwiek uwagę, a naszą uwagę przykuł „poręczny” kształt karabinków, dzięki czemu dobrze leżą w ręce. Niska waga również sprawia, że nawet komplet 12 sztuk nie ciąży przy dłuższych drogach.

Zestaw Rocky’ego może być dobrym rozwiązaniem dla osób szukających sprawdzonych i dość tanich ekspresów. Niczego im nie brakuje, ale czy wyróżniają się w szczególny sposób na tle innych ofert. Gdzieś w internecie znalazłem opinie, że wspinacze doceniają kształt karabinków i to chyba może być jedyna wyróżniająca cecha. Może nią być wytrzymałość (domieszka stali), ale ciężko to ocenić po kilku tygodniach.

 

Autor: Bartek z La Baza


Udostępnij:
Oceń artykuł:
1.5 (30%) 2 votes