Biegi górskie dla kobiet. Jaki sprzęt wybrać? - Wszystko dla sportu
top
8 sierpnia 2019
10

Zuzia, Ania, Gosia i Zosia przygotowują się do startu w biegu górskim. Jak powinny się do niego przygotować pod kątem sprzętu? Sprawdźcie ich wybór!

 

O tym, czy biegi górskie są dla kobiet oraz o swoich motywacjach do startu w biegu Chudy Wawrzyniec dziewczyny opowiedziały więcej w tym artykule.

 

Fot 1. Krzysztof Karpiński | Sprawdźcie, jak poszczególne elementy garderoby biegacza sprawdziły się w ich przygotowaniach

 

Aby start mógł dojść do skutku, Zuzia, Ania, Gosia i Zosia musiały skompletować niezbędny sprzęt. Sprawdźcie, jak poszczególne elementy garderoby biegacza sprawdziły się w ich przygotowaniach!

Zuzia:

 

Buty Kalenji Kiprun Trail XT7 to moje pierwsze buty trailowe. Mimo, że dobrze zdaję sobie sprawę z niemożliwości znalezienia sprzętu sportowego o takich cechach miały być tanie, ładne, wygodne a na dodatek… o zgrozo … uniwersalne. Czy trailowy model marki Kalenji zdał egzamin? Czy sprawdził się w różnorakim terenie oraz warunkach pogodowych?

 

Fot 2. Krzysztof Karpiński | Jako jedyne pełne obuwie towarzyszyły mi w podróży po Azji południowo-wschodniej

 

Pierwsze testy wykonywałam w niezbyt wymagającym terenie, jakim są podmiejskie lasy i pagórki. Nie miałam zastrzeżeń i jedyne, co mogłam o nich powiedzieć to to, że są wygodne, dobrze trzymają stopę, a dzięki wszytej w język kieszonce nie trzeba przerywać treningu z powodu przydeptywania rozwiązanych sznurówek, jak to niejednokrotnie miało miejsce w moich butach biegowych.

Następne ich wykorzystanie było dość nietypowe. Jako jedyne pełne obuwie towarzyszyły mi w podróży po Azji południowo-wschodniej. Ciężko powiedzieć, czy nadają się jako buty biegowe w temperaturze ok. 40 stopni i wilgotności powietrza bliskiej 100%. Stricte biegowo wykorzystałam je raz i to na 5 km. Nie będę pisać o odprowadzaniu wilgoci, termoregulacji itp., bo w takich warunkach ma to już niewielkie znaczenie. Mogę za to przyznać, że nie dawały się we znaki i pozwalały mi spokojnie skupić się na tętniącej z gorąca głowie i zalewanym potem ciele.

 

Fot 3. Krzysztof Karpiński | Wgryzają się bez zarzutu w ziemię po lekkim letnim deszczu, jak i w topniejącym śniegu

 

Po powrocie udało mi się sprawdzić je w lepszych warunkach, bardziej odpowiadających docelowym (górski ultramaraton w Beskidach). Towarzyszyły mi niejednokrotnie w treningach biegowych w Sudetach, Beskidach, Tatrach czy Dolomitach, za każdym razem w trochę innej pogodzie. Nie wiem jeszcze, jak sprawdzą się prawdziwym jesiennym błocie, ale wgryzają się bez zarzutu w ziemię po lekkim letnim deszczu, jak i w topniejącym śniegu. Nie mogę się również przyczepić do biegania po skalnym twardym podłożu, gdzie przydaje się bardzo dobra amortyzacja. Gruba i miękka podeszwa zapobiega odczuwaniu drobnych i ostrych kamyczków, które mogą być szczególnie uciążliwe podczas długiej trasy.

Niestety podczas ostrych zbiegów okazało się, że moje pierwsze buty trailowe są odrobinę za małe. Postanowiłam przymierzyć większy rozmiar. I tu pojawiło się niemiłe zaskoczenie. Rozmiar 37 i 37,5 ma dokładnie taką samą długość wkładki, a szkoda, bo decydując się na nr 38 otrzymałam buty, w których ciężko wyczuć gdzie jest koniec, co sprawia pewien dyskomfort szczególnie przy potrzebie bardziej precyzyjnego stawiania stopy w wyższych partiach gór. Niewielki dyskomfort sprawia również krzywo sklejona podeszwa w jednej parze jak i lekko uciskająca guma idąca z boku buta w drugiej. Obie z tych rzeczy są na szczęście wyczuwalne jedynie na początku biegu.

 

Fot 4. Krzysztof Karpiński | Zapewne spędzą ze mną jeszcze niejeden i nie tylko biegowy weekend

 

Mimo pewnych niedociągnięć jakościowych mogę uznać Kalenji Kiprun XT7 za dobry wybór. Zaczęłam używać ich zamiast topornych butów trekkingowych i sztywnych podejściowych. Zapewne spędzą ze mną jeszcze niejeden i nie tylko biegowy weekend, dlatego na moje potrzeby mogę uznać je za model uniwersalny. Warto jednak podkreślić, że nie można oczekiwać od nich cudów. Nie chronią przed przemoknięciem podczas wejścia w strumień, poślizgnięciem się na mokrym konarze ani czyhającymi na naszą krew pijawkami.

 

Gosia:

 

Należę do kobiet, które dużą część życia spędzają w spódnicach. Lubię ten rodzaj garderoby. Co więcej ze względu na dość specyficzną budowę nóg prezentuję się w nich zdecydowanie lepiej niż w spodniach.  Dlatego też instynktownie sięgnęłam po spódniczkę biegową Kalenji Trail, jako tę, która pozwoli mi się poczuć swobodnie. Nie pomyliłam się.

 

Fot 5. Krzysztof Karpiński | Postawiłam na wersję z długimi spodenkami

 

Na samym początku warto wspomnieć, iż Decathlon oferuje dwa rodzaje spódniczek trailowych, które różnią się szczegółem, jakim jest długość zintegrowanych legginsów. Ze względu na złe doświadczenia z przeszłości, czyli spore kłopoty z obtartymi udami w trakcie długich biegów, postawiłam na wersję z długimi spodenkami.

Od samego początku, jeszcze przed pierwszym użyciem, spódniczka zaskoczyła mnie jakością wykonania (płaskie szwy), lekkością oraz przewiewnością materiału z jakiego została uszyta. Ucieszyłam się, gdyż dzięki temu można bez problemu użytkować ją w każdych warunkach, nawet w sporym upale, bez obawy o przegrzanie. Podoba mi się też czarny kolor, którego jestem fanką w dolnych częściach garderoby. Spódniczka dobrze się układa na nogach, a dodatkowa falbanka z przodu przyjemnie zdobi i sprytnie ukrywa ewentualne niedoskonałości figury. Spódniczka zaopatrzona jest w dwa elementy odblaskowe (w tym jeden na spodenkach).

 

Fot 6. Krzysztof Karpiński | Spódniczka dobrze się układa na nogach, a dodatkowa falbanka z przodu przyjemnie zdobi i sprytnie ukrywa ewentualne niedoskonałości figury

 

Względy praktycznie nie odbiegają od walorów estetycznych. Spódnica zaopatrzona jest w sznurek pozwalający wyregulować pas (dla wybitnie chudych), a mnogość kieszeni zachwyca i sprawia, że na krótszy trening nie muszę zabierać żadnych dodatkowych akcesoriów (np. saszetki na telefon). W kieszeni zmieści się nawet niewielki softflask.

Spódniczka biegowa trail towarzyszy i towarzyszyć mi będzie nie tylko w terenowych treningach, gdyż zdecydowanie zdobyła moje serce. Jedyny jej mankament to to, że jest dość krótka (jak na spódniczkę do biegania). Ale jako że jestem fanką przydługich spódnic, można moje stanowisko trochę zrozumieć.

Ogólnie dałabym 9/10.

 

Ania:

 

Kiedy spojrzałam na koszulkę perf trail pierwszy raz – pomyślałam, że to kompletnie nietrafiony produkt. W krótkim rękawku biega się latem. W słońcu. Kto przy zdrowych zmysłach założyłby czarny t-shirt na 10-godzinne bieganie w terenie?

 

Fot 7. Krzysztof Karpiński | Jest po prostu śliczna, ma dobry krój, przepiękny delikatny nadruk i jest zdecydowanie najładniejszym elementem mojej biegowej garderoby

 

No, ale moja kobieca strona dała o sobie znać, bo koszulka perf trail wylądowała w moim koszyku. Jest po prostu śliczna, ma dobry krój, przepiękny delikatny nadruk i jest zdecydowanie najładniejszym elementem mojej biegowej garderoby. „Czarny wyszczupla, będę biegać w pochmurne dni” – pomyślałam. Ale nie byłabym sobą, gdybym nie przetestowała jej w pełnym słońcu przez kilka godzin. I tu moje wielkie zdziwienie – było mi ciepło, ale nie bardziej niż zwykle w taką pogodę. Nie miałam wrażenia, że biegam w czarnym plastikowym worku, pod którym się gotuję. Było mi wygodnie, materiał jest lekki, przewiewny i szybko schnie podczas przerwy.

Zdarza się, że mam problem z otarciem szyi od plecaka, dlatego dużym plusem tej koszulki jest dla mnie jej krój w połączeniu z suwakiem. Brak dekoltu sprawia, że plecak czy kamizelka nie mają szans na obtarcie szyi, ponieważ w ogóle nie dotykają skóry. Użycie suwaka zapewnia jeszcze większy komfort podczas upału. Wielokrotnie z tego korzystałam i uważam, że to świetne rozwiązanie. Z początku bałam się, że od spodu suwak może przeszkadzać czy nawet ranić, ale jest odpowiednio zabezpieczony materiałem, przez co jest praktycznie niewyczuwalny.

 

Fot 8. Krzysztof Karpiński | Brak dekoltu sprawia, że plecak czy kamizelka nie mają szans na obtarcie szyi

 

Spodobały mi się kieszonki, które do tej pory znałam tylko z koszulek rowerowych. Zmieściłam w nich 4 żele i po drodze nic z nich nie wypadło. Z trailowych udogodnień koszulka ma też silikonowe nadruki na ramionach, które przytrzymują plecak na miejscu.

Koszulka ma jednak jeden minus – w miejscu, w którym pasek od biegowej kamizelki ocierał się o materiał na klatce piersiowej, szybko powstały małe zmechacenia, które na czarnym materiale są niestety widoczne. Życzyłabym sobie, żeby koszulka, która jest naprawdę śliczna była bardziej wytrzymała.

 

Zosia:

 

Kiedy podjęłam decyzję, że wystartuje w ultramaratonie Chudy Wawrzyniec i oswoiłam się już z tą myślą, zaczęły pojawiać się pytania techniczne: w co się ubrać, co trzeba mieć przy sobie i gdzie to wszystko spakować. Należę do osób, które w czasie większego wysiłku fizycznego wszystko denerwuje. Nie umiem się skupić, kiedy muszę trzymać coś w rękach albo kiedy coś się o mnie obija, podskakuje mi na plecach lub obciera. Na górskich turystycznych  wyprawach „przyjemność” noszenia plecaka zawsze miał mój mąż… Niestety na biegu go nie będzie, a więc trzeba było znaleźć idealny, nic nie ważący, idealnie dopasowany plecak, no i się udało!

 

Fot 9. Krzysztof Karpiński | Z przodu plecaka przymocowane są 3 paski zakończone klamrami

 

Plecak Kalenji Trail 10L jest lekki (waży 285g) i dopasowany. W ofercie są dwa rozmiary: XS/S oraz M/L, więc nie miałam problemu z wyborem odpowiedniego do mojej sylwetki, ponadto szelki mają możliwość ściągnięcia, co odkryłam na swoim drugim treningu i chociaż początkowo plecak trochę się przesuwał, kiedy ściągnęłam szelki był już nieruchomy.

Z przodu plecaka przymocowane są 3 paski zakończone klamrami. Mogę je regulować w zależności od napakowania plecaka, a nadmiar paska spiąć dołączonym do niego rzepem, dzięki czemu nic nie zwisa i mnie nie drażni.

 

Fot 10. Krzysztof Karpiński | Bez problemu zmieściłam w nim napełniony bukłak, kurtkę, bluzę, dwa soft flaski po 500ml, żele energetyczne, batony, opaski, rękawki, daszek, dokumenty, telefon i klucze

 

Plecak Kalenji Trail 10L jest pojemny, bez problemu zmieściłam w nim napełniony bukłak, kurtkę, bluzę, dwa soft flaski po 500ml, żele energetyczne, batony, opaski, rękawki, daszek, dokumenty, telefon i klucze i wszystko to ma swoje miejsce – plecak posiada wiele osobnych kieszonek i schowków,  więc nie miałam problemu, żeby cokolwiek znaleźć . Nie muszę się też martwić, że coś wypadnie, bo wszystko jest dobrze zabezpieczone, trzyma się na swoim miejscu, nawet przy upadku…

Dodatkowo z tyłu plecaka są przyszyte elastyczne paski do mocowania kijków, nie da się ich jednak przymocować tak stabilnie, żeby nie ruszały się w czasie biegania i jednocześnie były łatwo dostępne do wyciągnięcia, ale to pewnie kwestia wypróbowania różnych sposobów montażu – wszystko przede mną.

 

Fot 11. Krzysztof Karpiński | Dodatkowo z tyłu plecaka są przyszyte elastyczne paski do mocowania kijków

 

W ofercie do wyboru są trzy kolory, ja wybrałam biało-szary, bo taki najbardziej pasował mi do reszty ubioru, jednak myślę, że na rynku dostępne są ładniejsze plecaki – to jednak tylko nie tak bardzo ważny detal.

Przetestowałam plecak Kalenji na górskich szlakach w Polsce i za granicą, na leśnych i miejskich ścieżkach, w deszczu i upale i jestem z niego w pełni zadowolona 🙂


Udostępnij:
Oceń artykuł: