Buty niskie czy buty wysokie? Test butów TREK 100 na tatrzańskim klasyku - Wszystko dla sportu
top
12 lipca 2019
53

Klienci przychodzący do naszych sklepów po nową parę butów „w góry”, najczęściej mają jeden i ten sam dylemat – buty wysokie czy niskie? Na ten temat możnaby napisać książkę, a w internecie są dziesiątki artykułów opisujących za i przeciw danego rozwiązania, w zasadzie na każdym górskim blogu. 

 

Od siebie dodam że do niedawna byłam zagorzałą zwolenniczką butów niskich,  podejściowych na cieplejsze pory roku – ze względu na niską wagę (a co za tym idzie mniejsze zmęczenie i szybsze tempo), precyzję i lepszą oddychalność. W związku z tym, że chodzę głównie po Tatrach, sporadycznie po Sudetach – na cieplejsze pory roku niskie buty są dla mnie w sam raz, nawet na trudniejsze szlaki. Wolę mieć większą swobodę ruchu w obrębie stopy, niż sztywność w okolicy kostki.

Biorę jednak poprawkę, że może to być przyzwyczajenie po butach wspinaczkowych.

 

Fot 1. Materiał własny | W góry zazwyczaj wybieram się w butach niskich. Coś mnie podkusiło, by tym razem wybrać mocel nieco wyższy…

 

Uwielbiam góry! 

 

Na połowę czerwca zaplanowałam sobie weekendowy trekking od schroniska do schroniska (z przyczyn zdrowotnych i konieczności zejścia do Zakopanego skrócony do 1 nocy w górach), szłam więc „na ciężko” z całym 10-kilogramowym dobytkiem (w tym materac i śpiwór). W takiej sytuacji rozsądek, wiedza i znajomi trekkerzy podpowiadali by postawić na buty wysokie.

Mój wybór padł zatem na nowy model butów trekkingowych Forclaz Trek100 mimo że nie byłam ani trochę do nich przekonana – nie moje kolory (uroki bycia babą, potem stwierdziłam że brąz jest cool), z wyglądu na półce toporne, do tego upiornie wysokie. Ten romans z góry skazałam na niepowodzenie. Tym bardziej, że nie miałam czasu ich rozchodzić.

Mój przypadek pokazuje jednak jak miło można się czasem pomylić, a uprzedzeniom trzeba mówić stanowcze NIE 🙂

 

Informacje techniczne o butach trekkingowych TREK100

 

Buty Trek100 według opisu producenta przeznaczone są na łatwe i utwardzone drogi, posiadają wodoodporność na poziomie 16 km marszu w wodzie do pół cholewki, a mała ilość zszyć dodatkowo zwiększa te parametry.

 

Fot 2. Materiał własny | Buty wykonane są w 60% ze skóry bydlęcej

 

Solidna, gruba podeszwa Crosscontact zapewnia bardzo dobrą przyczepność, a gumowy otok z przodu buta amortyzuje uderzenia.

Buty wykonane są w 60% ze skóry bydlęcej, pozostałe 40% (czyli m.in. podeszwa i otok) to poliester. Tyle mówią dane, nadszedł czas zweryfikowania ich w praktyce.

Jak się sprawdziły? 

 

Moim celem na pierwszy dzień był „tatrzański klasyk” czyli Czerwone Wierchy, z których do tej pory byłam tylko na Kopie Kondrackiej, bo za każdym razem cofała mnie pogoda. Tym razem warunki były idealne, a ja miałam postanowienie ułożyć komuś kopczyk na Krzesanicy, więc motywacja, ochota i dobry nastrój mnie nie opuszczały.

 

Fot 3. Materiał własny | Bardzo szybko przestałam przejmować się wyborem butów. Skupiłam się na podziwianiu pięknych widoków!

 

Gdzieś z tyłu głowy miałam obawę: „po co mi tak wysokie buty w taki upał” – termometry wskazywały 26 stopni, wiatr minimalny, niebo niemal czyste. W prognozach zapowiadano burze, ale nic tego nie zwiastowało.

 

Buty od samego początku mnie zaskakiwały – już na szlaku na Kopę Kondracką przestałam myśleć, co mam na nogach. Niosły mnie miękko, lekko, amortyzowały każde przypadkowe „puknięcie” w skałę.

 

Na zielonym szlaku od Hali Kondratowej jest dużo piargu, rumoszu i innych drobnych kamyczków, na których niejednokrotnie ślizgałam się przy poprzednich podejściach. Tym razem zupełnie o tym zapomniałam, tak samo byłam bardzo miło zaskoczona przyczepnością na mokrej skale, gdyż gdzieniegdzie środkiem szlaku spływała woda po topniejącym jeszcze śniegu. Buty zatrzymywały każdy poślizg. I na tym skończył się mój sceptycyzm i byłam oficjalnie zakochana.

 

Fot 4. Materiał własny | Obserwacji unoszących się mgieł na zmianę z przebijającym się słońcem nie było końca 🙂 

 

Podeszwa Crosscontact zastosowana w butach Trek100 według mnie niczym nie ustępuje kultowemu vibramowi, w który „wyposażone” były moje poprzednie buty. Na całej trasie nie czułam potrzeby zdjęcia butów dla odpoczynku, zrobiłam to jednak wykorzystując przerwę na kontemplację rewelacyjnych widoków. Moje nogi nie odczuły żadnej zasadniczej różnicy, nie były spocone (mimo założenia nieprofesjonalnych bo tenisowych skarpet Artengo), ani „ugniecione” po kilku godzinach marszu w upale z ciężkim plecakiem.

Trasa przebiegała mi zbyt szybko, nie czułam zmęczenia, nogi miały komfortowe warunki, a ja skupiałam się na widokach i obserwacji unoszących się mgieł na zmianę z przebijającym się słońcem.

Kolejnym testem było zejście czerwonym szlakiem z Ciemniaka do Doliny Kościeliskiej. Szlak ten uchodzi za mocno uciążliwy, jest dużo gładkich (a więc idealnych do poślizgu) kamieni,  tym bardziej przy schodzeniu. Ja jednak szłam i głowiłam się, w którym miejscu zaczyna się robić męcząco. Nie jestem superwytrawnym piechurem, ale nie doświadczyłam żadnych,  nawet przeciętnych trudności na tym szlaku, pomijając te nieuniknione wynikające z samego faktu, że idąc w dół, stawy kolanowe są mocno obciążone, tym bardziej mając dodatkowe 10 kg na plecach.

Wracając do kwestii wygody i komfortu użytkowania – jestem tak zdolna że potrafią mnie nawet japonki obetrzeć, zatem fakt że po 3 dniach w wysokich solidnych butach trekkingowych, które założyłam dopiero na szlaku, moje nogi były nienaruszone, świadczy na ich wielki plus.

 

Fot 5. Materiał własny | Pierwszego dnia nie dałam rady spawdzić tylko wodoodporności butów. Ale co odwlecze, to nie uciecze…

 

Wodoodporność w butach TREK100

 

W ten pierwszy dzień jedyny parametr jaki nie został sprawdzony, to wodoodporność. Życie szybko jednak nadrobiło zaległości i schodząc z Doliny Roztoki dwa dni później spotkała mnie burza z gradobiciem i półtoragodzinna ulewa – buty przemokły dopiero gdy woda zaczęła się wlewać od góry, a na to jeszcze nie mamy patentu 🙂

Gdy wyschły po paru dniach suszenia na świeżym powietrzu, zrobiłam spontaniczny test, wkładając je na godzinę do wody do mniej więcej 2/3 wysokości cholewki.

Okazało się, tak jak przekonywał producent – but po wyschnięciu wraca do swoich wyjściowych parametrów, co tylko mnie utwierdziło w przekonaniu że wybór butów Trek100 to wybór trafiony.

Wygląda zatem na to że „niechcący” znalazłam dla siebie but idealny – solidny, lekki i przyczepny, delikatny dla stopy i świetnie amortyzujący. Dodatkowo, jako but wysoki, sprawdzi się na wszystkie cztery pory roku.

Jedynym minusem może się okazać jego cena, ale biorąc pod uwagę wszystkie sprawdzone przeze mnie parametry i świetne wykonanie, z czystym sumieniem mogę powiedzieć że ten but wart jest każdej złotówki.

 

 

Małgorzata Tabaszewska
Na co dzień możesz mnie spotkać w sklepie Decathlon Ostrobramska – chętnie podpowiem nie tylko na temat górskich wędrówek, ale również doradzę nieco w kwestii sprzętu turystycznego. Uwielbiam góry, ale jestem też wielbicielką koni! Jeżdżę w stylu western. Możesz również skontaktować się ze mną mailowo: malgorzata.tabaszewska@decathlon.com. Do zobaczenia na górskich szlakach!
Zadaj pytanie

Udostępnij:
Oceń artykuł:
5 (100%) 2 votes