Galopem po plaży... - Wszystko dla sportu
21 września 2016

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się jakby to było galopować przy samym brzegu morza? U mnie ta myśl sprawia, że mam dreszcze. Szum fal, morska bryza, wiatr we włosach, koń galopujący w piachu… tak jakby zapomniał, że siedzisz na jego grzbiecie. W końcu koń w terenie to nie ten sam koń, co na treningu. W terenie zrywają się ze smyczy, czują wolność. Ja w galopie też czuję się wolna. Jakby ktoś pozwolił uciec mi na koniec świata.

W końcu koń w terenie to nie ten sam koń, co na treningu. W terenie zrywają się ze smyczy, czują wolność.

 

Mimo tego, iż pochodzę ze śląska, tutaj, mieszkam, pracuję, uczę się i rozwijam swoje pasje, połowa mojego serca jest nad morzem. Tam mam rodzinę i czuję, że właśnie tam powinno toczyć się moje życie. Od kiedy zaczęłam jeździć konno, moim największym marzeniem było pojechanie w teren, właśnie nad morze. Kiedy w lipcu odwiedziłam mój ukochany Gdańsk, zaczęłam szukać stajni, w której jest taka możliwość.

Po kilku telefonach dowiedziałam się, że w sezonie, czyli od początku kwietnia do końca września, zabroniona jest jazda konno po plaży. Oczywiście nie myślałam, że pojedziemy na plażę przepełnioną turystami, a jedynie na jakąś dziką, gdzie nie ma żadnych plażowiczów. Moje wyobrażenie dzikiej plaży było trochę inne, niż tę którą później zastałyśmy. W każdym bądź razie taka przyjemność sporo kosztuje. Myślę, że takich osób, jak ja jest na pewno więcej i instruktorzy stajni nadmorskich mogą wtedy trochę więcej zarobić, ponieważ zakres cen za godzinę to od 100 zł do nawet 160 zł. Ja znalazłam stajnię, w której cena wynosiła 150 zł za 2h, więc była to najlepsza z ofert. Możliwe jest, że taka kwota wynikała z tego, że jechałyśmy w czwórkę, ponieważ w mojej rodzinie nie tylko ja jeżdżę konno.

dsc06768

Po przyjeździe, pani instruktor wypytała każdą z nas, na jakim poziomie jeździmy, tak by mogła choć mniej więcej dopasować dla nas konie. No i tym sposobem, nie wiadomo dlaczego, mi przypadł Demon. Moi bliscy uważali inaczej. Stwierdzili, że jego imię idealnie pasuje do mojej osobowości. Jest piękny, uwielbiam białe konie. Jednak nie nazwano go tak bez powodu. Jest to naprawdę bardzo energiczny koń, i ja bardzo takie lubię, ale Demon jest również nieco strachliwy. Przed wyjazdem pani instruktor uprzedziła mnie, że boi się nawet liści, co trochę zmniejszyło moją pewność siebie. Nie jestem osobą, która na treningu obawia się cokolwiek zrobić, ale to wynika z tego, że mam najlepszą trenerkę na świecie i bardzo jej ufam. Wiem, że jeśli mówi, że coś zrobię to na pewno mi się to uda.

Gdy już wszystkie usadowiłyśmy się w siodłach, zrobiłyśmy sobie kilka pamiątkowych zdjęć i wyruszyłyśmy. Droga na plażę była bardzo daleka. Prowadziła przez las, w którym zostałam całkowicie zjedzona przez komary. Nie tylko ja, bo Demon także. Bardzo się denerwował. Bez przerwy wierzgał nogami i zarzucał głową. Nie czułam się na nim ani pewnie, ani stabilnie. Ciągle jednak powtarzałam sobie, że już tylko kawałek i zaraz znajdziemy się na wymarzonej plaży.

dsc06858

Po tym krótkim odcinku galopu w lesie, poczułam się trochę pewniej. Gdy dotarłyśmy, rzeczywistość troszkę zweryfikowała moje wyobrażenia. Plaża była naprawdę dzika. Bardzo dzika. Wyglądało to na jakąś zatoczkę, fale były minimalne. Od wody do krzaków było jakieś 2 m, więc nie należała do szerokich ani długich plaż. Nie było możliwości galopu brzegiem plaży niestety. Spędziłyśmy tam jednak około 20min, ponieważ jednej z klaczy bardzo spodobało się w morzu i miałyśmy z niej niezły ubaw. Uderzała kopytami o taflę wody, zachowując się jak dziecko podczas kąpieli. Gdy odpoczęłyśmy, wyruszyłyśmy w drogę powrotną. Demon wydawał się już nieco zrelaksowany, jednak komary i muchy bardzo go irytowały. Próbowałam je odganiać, jednak nie dawały mu spokoju. W pewnym momencie Demon wyskoczył w krzaki. Nie mam pojęcia, czy jakaś mucha ugryzła go w zad, czy faktycznie tak bardzo się czegoś wystraszył, ale ja od razu wylądowałam na ziemi. Na szczęście nic się nie stało, upadłam na pupę, która zamortyzowała uderzenie. Szybko się pozbierałam i pojechałyśmy dalej.

dsc06823

Oczywiście sam wypad, był wspaniały. Po pierwsze spędziłam ten czas z moją rodziną, a po drugie, dla mnie nieważne jest gdzie… Ważne, że z koniem. Było to fantastyczne doświadczenie, jednak marzenie nadal niespełnione. Z niecierpliwością czekam na zimę. Wtedy na pewno uda się pojechać na szeroką plażę.

Ala.

Oceń artykuł:
4.3 (85%) 8 votes