Podróż autostopem do Wiednia - relacja! - Wszystko dla sportu
top
29 kwietnia 2019
22

Klaudia, pamiętaj: nie rozłączamy się na dwa oddzielne samochody, nie łapiemy stopa po zmroku, a jak będziesz czuła się niebezpiecznie, to powiedz, że jest ci niedobrze, i wtedy uciekamy 🙂

                                                                                                           

Nasza autostopowa podróż, jak to zazwyczaj bywa, zaczęła się od prostego pytania:

– Wiesz co, Martyna? Ostatnio widziałam, że któryś z pracowników Decathlon organizuje autostopowy wyścig. Byłaś kiedyś w Wiedniu?

– Nie byłam, w sumie chętnie pojadę…

– OK. To co, zapiszę nas?

W tamtym momencie podjęłyśmy decyzję o tym, że weźmiemy udział w Decaexpress. Decaexpress to nasza wewnętrzna inicjatywa w Decathlon – pasjonaci różnych sportów z naszych sklepów ścigali się autostopem do Wiednia!

Fot 1. Martyna Czagan | Uśmiech nie opuszczał nas nawet na krok!

 

Od postanowienia do czynu była już bardzo krótka droga, dlatego 7 marca o godzinie 9.30 wyruszyłyśmy spod teatru im. Wyspiańskiego w Katowicach, by jak najszybciej za pomocą autostopu dotrzeć do Wiednia.

Początki bywają trudne…

 

Ledwo usłyszeliśmy sygnał startu i około 80 pracowników Decathlon ruszyło przed siebie. W jednej chwili wszyscy rozproszyli się w różne strony, ponieważ każdy miał swój pomysł na to, jak najszybciej dotrzeć do Wiednia.

 

Fot 2. Martyna Czagan | Każdy z Decathlończyków miał inny pomysł na to, którędy dostać się do stolicy Austrii

 

Kiedyś mieszkałam w stolicy Górnego Śląska, a poza tym jechałam już z Katowic do Wrocławia autostopem, dlatego myślałam, że znam dobrze to miasto, jednak nikt nie poszedł w naszą stronę, co trochę mnie zdziwiło. Po krótkim czasie zrozumiałyśmy dlaczego:

1.Do Katowic przyjechali pracownicy Decathlonu z całej Polski – od Krakowa, przez Poznań, aż po Słupsk (druga część uczestników startowała z godzinnym wyprzedzeniem spod wrocławskich Bielan). Niektórzy byli w tym mieście pierwszy raz, dlatego poszli „za tłumem”.

2. W niedzielne przedpołudnie mało który kierowca wyjeżdżał w kierunku Gliwic czy Wrocławia.

Trochę zniechęcone długim czekaniem, a także filmikami podsyłanymi przez kolegów z trasy postanowiłyśmy, że poczekamy jeszcze pół godziny, w przeciwnym razie miałyśmy zmienić miejsce. Całe szczęście zjawił się pan, który zgodził się podrzucić nas do Knurowa.

Byle szybciej, byle dalej…

 

Nasz pierwszy cel okazał się na tyle udany, że ominęłyśmy połączenie dwóch autostrad i finalnie byłyśmy na A1, która prowadzi bezpośrednio na południe Polski (uniknęłyśmy długiego czekania, co, jak się później okazało, spotkało wielu uczestników).

Ku naszej uciesze z parkingu przy autostradzie, gdzie się zatrzymałyśmy, mogłyśmy dostrzec wiele austriackich rejestracji. (Niestety żaden kierowca z takimi tablicami nie chciał się zatrzymać J). Wystarczyło jednak kilkanaście minut, by znów „złapać” kolejny samochód. Tym razem historia była zabawna, ale i niebezpieczna (kierowcy mają zazwyczaj około pół sekundy na to, by podjąć decyzję o podrzuceniu kogoś i zdjęciu nogi z gazu). W naszym przypadku, zanim uczestnik ruchu drogowego zdecydował się nas zabrać, zdążył kilka metrów się od nas oddalić – efektem czego musiał wykonać manewr cofania na autostradzie!!! 🙂

Niby nieduża odległość, zaraz obok parkingu, ale zawsze wiązało się to z wielkim ryzykiem. Całe szczęście nikomu nic się nie stało.

Z kim przestajesz, takim się stajesz…

 

W autostopie zawsze cenię to najbardziej – nigdy nie wiesz, z kim udasz się w kolejny etap podróży. Tym razem trafiłyśmy na chłopaka, który sam wielokrotnie „stopował” i dodatkowo bardzo lubi chodzić po górach. Po długiej rozmowie (jechaliśmy wspólnie ponad 2 godziny) nasz kierowca postanowił podwieźć nas nieco dalej, niż początkowo się umawialiśmy. Sam z doświadczenia wiedział, że jednym z najgorszych wariantów przy takim trybie podróżowania jest utkwienie w wielkim mieście. W naszym przypadku było to Brno. Szukając najbardziej odpowiedniego miejsca, podwiózł nas prawie pod austriacką granicę (kto wie, co byłoby dalej, gdyby w Europie nie było potrzeby zakupu winiet 🙂 ).

 

Fot 3. Martyna Czagan | Dunaj zrobił na mnie duże wrażenie!

 

Nasz cel wydawał się już tak bardzo bliski… Wiedziałyśmy, że inni uczestnicy wyścigu są niedaleko, dlatego nie ociągając się zbyt długo, po raz kolejny wyjęłyśmy tekturę z napisem „Wien” i czekałyśmy, co będzie dalej. Tym razem naszym pomocnikiem okazał się Czech, który jechał odebrać kolegę z lotniska.

Gdy przekroczyłyśmy austriacką granicę, Wiedeń był już niemal na wyciągnięcie ręki. Spytałyśmy naszego kolegę, czy mógłby podwieźć nas do skrzyżowania, z którego prowadziła prosta droga do wesołego miasteczka, a on mógłby dalej jechać w stronę lotniska. Po krótkim namyśle kierowca stwierdził, że może zawieźć nas pod sam park, bo skoro to jest wyścig, to chce nam pomóc i podrzuci nas pod samo wejście.

 

Fot 4. Martyna Czagan | Wiedeń pełen jest pięknych budynków, które łączą w sobie po kilka wpływów różnych stylów architektonicznych

Jeszcze nie wszystko stracone…

 

Bardzo się ucieszyłyśmy z tej propozycji i pomyślałyśmy, że może jeszcze nie wszystko stracone 🙂 Gdy tylko wysiadłyśmy z samochodu, od razu zaczęłyśmy biec pod wskazaną atrakcję. Ku naszemu zdziwieniu dostrzegłyśmy tylko jedną parę, więc czym prędzej wyjęłyśmy telefony, by móc zrobić zdjęcie (w momencie przybycia na miejsce wszyscy uczestnicy musieli dodać zdjęcie – wówczas w zależności od czasu opublikowania przyznawane były miejsca), i tu pojawił się problem:

1. Klaudia miała Internet, ale nie posiadała zainstalowanego Facebooka w telefonie, by móc opublikować zdjęcie we wskazanej wcześniej grupie.

2. Mimo iż miałam aplikację i byłam zapisana w odpowiedniej grupie, mój pakiet internetowy nie działał za granicą.

Zanim połączyłyśmy się z wi-fi działającym w parku i wysłałyśmy wcześniej zrobione zdjęcie, zobaczyłyśmy już inne pary, które zdążyły w tym czasie dojechać. Pod naszym postem umieściłyśmy jednak informację o godzinie wykonania fotografii i tym samym zajęłyśmy 2. miejsce!!! 🙂 Co ciekawe, pierwsi uczestnicy dojechali kilka minut przed nami, natomiast ostatni opublikowali swoje zdjęcie dopiero następnego dnia 🙂

 

Fot 5. Martyna Czagan | Obie byłyśmy pod wrażeniem czystości tego miasta, ale również bogactwa architektury

 

Późniejszy czas wolny każdy mógł przeznaczyć na dowolne aktywności: integrację, rozrywki w parku, zwiedzanie Wiednia. My postanowiłyśmy zobaczyć nieco zabytków austriackiej stolicy i udałyśmy się na spacer. Obie byłyśmy pod wrażeniem czystości tego miasta, ale również bogactwa architektury. Dodatkowo bardzo podobało nam się to, że w wielu miejscach znajdowały się boiska pełne dzieci, które grały w koszykówkę, siatkówkę, piłkę nożną, a na chodnikach co chwilę mijałyśmy rowerzystów lub osoby jeżdżące na rolkach, hulajnogach. Wielokrotnie podziwiałyśmy również ścieżki rowerowe i ich oznaczenia – miejmy nadzieję, że za kilka lat w naszych miastach będziemy mogli pochwalić się taką samą infrastrukturą 🙂

Kiedy następny raz…

 

Po raz kolejny przekonałam się, jak zmienia się punkt widzenia, gdy mamy okazję doświadczyć czegoś na własnej skórze. Podczas tego wyścigu wielu uczestników pierwszy raz w życiu łapało stopa. Większości z nich ten sposób podróżowania kojarzył się do tej pory bardziej z niebezpieczeństwem niż przyjemnością.

W związku z tym dla mnie największą nagrodą w tym wyścigu jest przełamanie barier w umysłach młodych ludzi. Po wyścigu wielokrotnie słyszałam pytania o to, kiedy i gdzie jedziemy następnym razem. Największe wrażenie zrobiła na mnie wypowiedź jednej z uczestniczek rajdu, która do tej pory bała się zabierać kogokolwiek w drogę, ale teraz, nauczona własnym doświadczeniem, postara się chętnie pomóc autostopowiczom…

I właśnie o to w tym wszystkim chodzi 🙂

Może Ty też masz jakieś ciekawe doświadczenia autostopowe, którymi chciałbyś się podzielić? Czekam na wiadomości i do zobaczenia gdzieś na autostopowym szlaku 🙂

Martyna Czagan
Na co dzień możesz mnie spotkać w sklepie Decathlon Plaza w Krakowie – chętnie podpowiem nie tylko na temat sprzętu, ale również doradzę nieco w kwestii turystycznych wycieczek (odwiedziłam 19 krajów). Uwielbiam podróże wszelkiego rodzaju – samochodowe, rowerowe, piesze, górskie i inne! Możesz skontaktować się ze mną mailowo: martyna.czagan@decathlon.com Pozdrowienia z podróży!
Zadaj pytanie

Udostępnij:
Oceń artykuł:
4.8 (96%) 5 votes