27.12.2016
Jak o mało nie zabiłem siostry – czyli o jeździe bez hamulców

Na początku nauki hamulec zostawić czy odkręcić? Każdy powie Ci co innego. Są zwolennicy posiadania hamulca dopóki nie nauczysz się hamować slalomem, t-stopem… Inni od razu go wyrzucają. Ile szkół, tyle metod, wszystko zależy od Ciebie i od tego, czy jesteś gotowy zgłębić tajniki jazdy… bez hamulca.

Pewnego dnia moja siostra uznała, że chciałaby mieć rolki. To znaczy takie, które byłyby na nią dobre, bo takie za małe już miała. Poszukiwania odpowiedniego (różowego…) sprzętu trochę trwały, ale znalazłem coś, co było na tyle różowe, na ile pozwalało mi na to sumienie. Rolki miały być prezentem, więc pierwszą osobą, która miała je w rękach, byłem ja. Wypakowałem z pudła rolki, instrukcje, zestaw małych, śmiesznych kluczyków, hamulec i metr sześcienny folii, która zabezpieczała rolki przed poobijaniem się w pudle. Wszystko wyglądało w porządku, więc zapakowałem z powrotem do pudła.

Hamowanie hamulcem – wady i minusy

Używanie gumowego trzpienia do wytracania prędkości ma kilka zasadniczych wad. Mała powierzchnia styku gumy z podłożem – hamujesz albo wolno, albo ścierasz hamulec w trybie natychmiastowym. Hamując, musisz oderwać 3 koła od podłoża – tracisz na stabilności – styk z podłożem ma tylko tylne koło i hamulec.

Pół biedy, jeśli trzpień jest z uretanu (mieszanka gumy i kauczuku). Mniej kolorowo jest, kiedy rolki są mało znanego, ale obiecującego i prężnie rozwijającego się producenta, który dopiero wchodzi na rynek in-line. W dodatku ma wpadającą w ucho nazwę, kolorowe i przede wszystkim tanie rolki. A sprzęt jest tani, bo koszta zostały przycięte na materiałach. I tak hamulec zamiast z uretanu wykonany jest z tworzywa sztucznego. Choćbyś bardzo chciał, to nie wyhamujesz za jego pomocą – będzie się tylko ślizgał po powierzchni asfaltu, chodnika, ścieżki rowerowej…

Siostra dostała rolki i kilka dni później poszła z koleżanką pojeździć. Nie odzywała się do mnie, dopiero po kilku dniach spotkaliśmy się u rodziców. Miała poździerane kolana, zapytałem więc, co się stało. Łypnęła na mnie spode łba i poszła do drugiego pokoju. Kiedy siostra zamknęła za sobą drzwi, Mamuna wyjaśniła mi, dlaczego siostra jest na mnie zła.

Hamowanie pługiem

Fajny sposób do kontroli prędkości podczas jazdy. Z dwóch powodów:

  • jest delikatny dla kółek,
  • nie należy do najbardziej efektywnych sposobów zatrzymywania się z uwagi na bardzo długą drogę hamowania.

Zasada hamowania pługiem jest taka podczas jazdy na nartach. Palce są skierowane do środka, pięty na zewnątrz. Nie zapominaj o podnoszeniu nóg: lewa-prawa-lewa… albo prawa-lewa-prawa… W przeciwnym wypadku możesz zatrzymać się naprawdę bardzo szybko, ale niekoniecznie w sposób, w jaki byś chciał – lądując twarzą na nawierzchni.

Po założeniu rolek siostra wyszła z mieszkania. Telefon jest za duży, by go włożyć do kieszeni tak, żeby nie przeszkadzał w jeździe i nie wypadał, dlatego trzymała go w ręku. To nie były wszystkie powody, dla których telefon był w tym a nie innym miejscu – łączność ze światem musiała zostać utrzymana.

Hamowanie t-stopem

Najczęściej korzystam właśnie z tego sposobu hamowania. Nie masakruje kół (zbytnio), no i najważniejsze – działa. Zanim zaczniesz hamować tym sposobem, musisz nauczyć się jeździć na jednej rolce.

Podczas jazdy przerzucasz cały ciężar ciała na mocniejszą nogę, drugą podnosisz i ustawiasz ją prostopadle za pierwszą rolką – kółka szorują po nawierzchni. Powstaje tarcie i w efekcie wytracasz prędkość. Cały czas ciężar ciała spoczywa na przedniej nodze!

Nie polecam tego sposobu przy miękkich kółkach, bo po paru jazdach pozostaną Ci po kółkach jedynie wspomnienia.

Całe wyjście na rolki siostra uznałaby pewnie za udane, gdyby ostatnim odcinkiem, który dzielił ją od domu, nie był zjazd po chodniku. Niby nic, ale jednak zjazd. Koleżanka zaczęła hamować i powoli wytracała prędkość. Siostra może by i zahamowała, gdyby miała czym. Jej brat zapomniał o tym, że siostra nie potrafi hamować bez kawałka gumy przy bucie i nie dość, że nie dokręcił jej hamulca, to nawet go nie zapakował do pudełka. Zdarza się.

Inne systemy hamowania – Diabolo System by Oxelo oraz metoda „na trawę”

Jeszcze kilka lat temu w rolkach Oxelo mogłeś znaleźć model Diabolo. Na pierwszy rzut oka nie różnił się zbytnio od normalnej rolki do jazdy rekreacyjnej. Dopiero po chwili byłeś w stanie dostrzec, że ta rolka jest inna. Nie miała hamulca ani w prawej, ani w lewej rolce. Zamiast tego posiadała piąte, mniejsze kółko schowane w prawej szynie. Zasada hamowania była podobna jak w wypadku standardowego hamulca. Prawą nogę musiałeś wysunąć lekko do przodu i przenieść ciężar na piętę. W efekcie to piąte, małe, czerwone kółko było dociskane do dwóch ostatnich kół. Na skutek powstałego oporu koła kręciły się wolniej, spowalniając ruch. Skoro mechanizm hamowania jest taki sam jak w przypadku zwykłego hamulca, to dlaczego w ogóle powstało coś takiego? Podczas hamowania systemem Diabolo nie odrywasz kół od podłoża – zyskujesz na stabilności – wszystkie koła są styczne do nawierzchni.

Kilka razy zdarzyło mi się, że wiedziałem, że nie zdążę się w porę zatrzymać i salwowałem się ucieczką na najbliższy trawnik. Kółka po wpadnięciu w ziemię momentalnie przestają się kręcić – efekt, jaki chciałem osiągnąć. Wyobraź sobie moje zdziwienie, kiedy taki numer chciałem powtórzyć na skateparku. Kółka w tamtych rolkach miały płaski profil i po wskoczeniu na trawnik… jechały dalej. Dobrze, że trawnik był na tyle długi, że kółka wytraciły prędkość. Moja rada – przed wskoczeniem na trawnik zastanów się, czy masz kółka z płaskim profilem.

Upadek siostry zrelacjonowała Mamunie koleżanka, z którą siostra poszła na rolki. Jak gdyby nigdy nic, podczas zjazdu siostra trzymała telefon w ręku, rozmawiała z koleżanką. Kiedy chciała zahamować, poczuła, że nie ma hamulca. W akcie desperacji i rozpaczy przedstawiła fragment układu tanecznego z filmu „O, matko! Wiem, że się wywalę na tych rolkach, żeby tylko nie rozbić telefonu!”. Uratował ją znak drogowy, który złapała jedną ręką (drugą trzymała telefon), ale kolana i tak obdarła.

NS Warszawa – zjazdy, hamowanie i czarne punkty

Od kilku lat w Warszawie organizowane są nocne przejazdy na rolkach. O ile czas mi na to pozwala i pogoda jest znośna, umawiam się ze znajomymi na rolki. Kiedyś częściej, obecnie rzadziej. Jednym z punktów regulaminu jest posiadanie umiejętności hamowania. Kilka lat temu,kiedy powracałem do rolek, byłem przekonany, że hamowanie hamulcem jest super i nie ma innego sposobu. Teraz już wiem, że racji nie miałem. Ale potrafiłem się nim posługiwać. W sposób pozwalający się zatrzymać. Jednak droga hamowania była zbyt długa, zwłaszcza podczas jazdy w dużej grupie. Zastanawiały mnie dwie rzeczy: pierwsza – jak ludzie nieposiadający hamulców potrafią zatrzymać się szybciej ode mnie? Przecież to ja mam hamulec, a oni nie! A druga – jak niektórzy ludzie posiadający hamulec potrafią zatrzymać się tylko na kimś/czymś? Z całego przejazdu najbardziej niebezpieczne były zjazdy. Po kilku większych nauczyłem się, że pod żadnym pozorem nie można jechać blisko krańca jezdni. To właśnie tam zjeżdżają wszystkie osoby niepotrafiące hamować z okrzykiem: „Uwaga! Nie potrafię hamować!”. Kilku takich kamikaze wpadło na jednym czy drugim Night Skatingu to na mnie, to na moich znajomych. Nie dość że wpadło, to jeszcze raz mi się zdarzyło, że kobieta zaczęła krzyczeć na kolegę, dlaczego nie zjechał jej z drogi, bo przecież krzyczała, że jedzie szybko i nie potrafi hamować… Całe szczęście nikomu nic się nie stało, a sytuacja zdarzyła się raz. Od tamtej pory fragmenty trasy ze spadkiem pokonujemy środkiem, uważając na to, kto jedzie za nami.

Najbezpieczniej będzie, jeśli nauczysz się kilku sposobów hamowania. Gumowy trzpień nie jest wydajny i przez to mało bezpieczny… Ale w sumie, kto by się tym wszystkim przejmował. W końcu hamowanie zabiera całą frajdę płynącą z jazdy.

Mikołaj

Jak o mało nie zabiłem siostry – czyli o jeździe bez hamulców
5 (100%) 4

Autor: Mikołaj Tylenda | E-mail: mikolaj.tylenda@decathlon.com
pasek
Zapisz się do newslettera

Wpisy na blogu ukazują się nieregularnie więc jeśli nie chcesz przegapić żadnego, zostaw Twój adres e-mail, artykuły będą lądować w Twojej skrzynce.

znaczek
pasek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *