W poszukiwaniu wiosny, czyli jak przygotować się na pierwszą przejażdżkę w sezonie? - Wszystko dla sportu
top
4 kwietnia 2018

Nadchodzi wiosna i pogoda zaczyna płatać figle. Nie bez kozery mówi się “w marcu jak w garncu” i “kwiecień-plecień wciąż przeplata, trochę zimy, trochę lata”. Wybierając się na wycieczkę rowerową powinniśmy być gotowi na wszelkie pogodowe niespodzianki!

 

Od razu nasuwa się pytanie: Jaki jest przepis na udaną wiosenną wycieczkę rowerową? Na to pytanie postaram się Wam odpowiedzieć! 🙂 Zapraszam w świat rowerowego szaleństwa!

 

Planowanie to podstawa!

 

     Grunt to dobry plan, a naszym planem było spędzenie udanego dnia na rowerze. Wybór padł na rejon Parku Krajobrazowego Dolinki Krakowskiej położony na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. W planach były przede wszystkim dwa miejsca: Dolina Będkowska i Dolina Kobylańska.

 

Po wstępnym ustaleniu trasy przyszła pora przygotowań. Sprawdziliśmy pogodę (słonecznie, ale chłodno) oraz wykonałam szybki telefon do znajomych mieszkających w okolicy z zapytaniem, czy w dolinkach leży jeszcze śnieg.

 

 

Rower wycieczka
Fot 1. Materiał własny | Ahoj przygodo!

 

Okazało się, że powoli topnieje, tym niemniej w miejscach zaciemnionych, to znaczy w lasach i wąwozach, możemy spodziewać się białej drogi. Ahoj przygodo! 🙂

 

Dla naszej wygody i komfortu zdecydowaliśmy zabrać rowery MTB na pełnym zawieszeniu. Rejon Dolinek Podkrakowskich to raj dla miłośników górskich szaleństw, ale wiele szlaków wiedzie łagodnymi szutrówkami, które spokojnie można pokonać na rowerze trekkingowym.

 

 

rower wycieczka
Fot 2. Materiał własny | Moja maszyna po przejściach 🙂

 

Nasz wybór rowerów “full-suspension” podyktowany był głównie ich uniwersalnością i możliwością dostosowania się do trudniejszych warunków w razie konieczności (typu zmrożony śnieg, koleiny, nierówności itp.). Ponadto porządne górskie opony miały zagwarantować nam odpowiednią przyczepność w śliskim terenie. Jedno było pewne – czekało nas błoto po pachy!

 

Hmm, tylko co ze sobą zabrać…?

 

      Pora na pakowanie. Podczas wiosennej wycieczki musimy być gotowi na zimno, ciepło, błoto, śnieg i wodę we wszelakiej postaci (np. deszczu, czy kałuż). Poniżej przedstawiam listę na jednodniowy wyjazd rowerowy w teren w okresie przejściowym. Listy tej używam od lat, testowana w warunkach od zera do około piętnastu stopni. Sprawdzona! 🙂

 

GŁOWA:

 

chusta “buff” – wyjątkowo zmyślny wynalazek. Cienką chustę zakładam na głowę pod kask, nadmiar chusty podwijam pod nią lub związuję. Można też, jeżeli chusta jest wystarczająco długa, uformować z niej regularną czapkę. Zadaniem chusty jest chronić naszą głowę przed chłodem i wiatrem. Jednocześnie chusta jest cienka i oddychająca, więc nie musimy obawiać się, że zapocimy się pod kaskiem. Drugą chustę koniecznie zakładamy na szyję!

 

okularki – w sezonie przejściowym czeka nas sporo błota i wody. Dzięki okularom chronimy swoje oczy na zjazdach przed bryzgającym podłożem spod kół. Osobiście polecam okulary kategorii 1, które świetnie spisują się w ciemnych lasach i jednocześnie chronią nas przed łagodnym wiosennym słońcem,

 

kask – tu wiele nie trzeba tłumaczyć 🙂

 

KLATKA PIERSIOWA:

 

bielizna termoaktywna/lekki oddychający podkoszulek – musi być wykonany z szybkoschnących materiałów, takich jak jak poliester i poliamid. Osobiście odradzam używania do jazdy na rowerze bielizny z wełny merynos, która oczywiście posiada liczne zalety, ale przy tak intensywnym wysiłku fizycznym jak jazda rowerowa w terenie pagórkowatym czy górzystym, może nie poradzić sobie z odprowadzaniem wilgoci,

 

bluza rowerowa – z przedłużanym dołem, który będzie nas chronił przed przewianiem,

 

kurtka wierzchnia przeciwwiatrowa i przeciwdeszczowa – możliwe jak najlżejsza i najbardziej oddychająca. Szczególnie polecam kurtki stricte przeznaczone na rower – mają one przedłużony tył, nie mają kaptura (który podczas jazdy może nam tylko przeszkadzać, a na kask przecież i tak go nie naciągniemy…) a dodatkowo często posiadają kieszonki z tyłu na batonik, owoc, czy podstawowe narzędzia.

 

 

rower wycieczka
Fot 3. Materiał własny | Ekwipunek na wycieczkę rowerową. Niczego nie brakuje!

 

NOGI (w tym miejscu przedstawię dwa sposoby):

 

patent nr 1 – lekko ocieplane spodenki kolarskie z wkładką z długimi nogawkami: Prosto, łatwo i przyjemnie,

 

patent nr 2 – jeżeli nie posiadasz długich spodenek kolarskich z wkładką, a nie chcesz w nie inwestować z różnych powodów (np. nie chcesz osobno kupować krótkich na lato i długich na zimę), to polecam pod krótkie szorty założyć ocieplane legginsy lub bieliznę termoaktywną. Przetestowane, działa!

 

skarpety – trochę grubsze niż zwykłe rowerowe, osobiście polecam skarpety turystyczne,

 

buty z dobrą podeszwą – czasami zsiadamy z roweru, żeby go gdzieś podprowadzić. Podeszwa buta powinna wgryzać się w śliski teren będący mieszaniną błota i śniegu. Z gładką podeszwą może być to bardzo trudne, a wręcz niebezpieczne,

 

ochraniacze na buty – chronią nasze buty przed błotem, a nas przed mokrymi stopami 🙂

 

DŁONIE:

 

krótkie rękawiczki w razie słonecznej pogody,

 

długie lekkie rękawiczki na długie zjazdy czy nagłe ochłodzenie.

 

ŻYWIENIE:

 

termos z ciepłą herbatą/kawą,

 

izotonik lub woda w bukłaku rowerowym,

 

batonik energetyczny, kanapki lub dobrze zaplanowane miejsce posiłku w restauracji czy schronisku 🙂

 

ROWER:

 

łatki, dętka, łyżki, pompka – czyli wszystko na wypadek złapania “gumy” – nikomu tego nie życzę 🙂

 

– zestaw narzędzi, tzw. multitool (najlepiej ze skuwaczem do łańcucha),

 

oświetlenie na rower, w razie gdyby zastała nas noc (białe światełko na kierownicy, czerwone z tyłu na sztycy),

 

czołówka lub mocna przednia lampka w razie jazdy stricte po lesie w terenie,

 

spinka odpowiednia do naszego łańcucha w razie jego zerwania (sprawa jest bardzo prosta – tyle ile mamy z tyłu przerzutek, tylu rzędową potrzebujemy spinkę, przykładowo do kasety 9-rzędowej potrzebujemy 9-rzędowa spinkę).

 

DODATKOWO:

 

mapa papierowa,

 

nawigacja rowerowa, bądź uchwyt na telefon na kierownicę – dzięki temu na pewno nie zabłądzimy!

 

ogrzewacze chemiczne do stóp – w przypadku nagłego ochłodzenia.

 

Ruszamy na wycieczkę!

 

      Tak zapakowani i przygotowani wyruszyliśmy wcześnie rano autem spod Decathlon Bielsko-Biała, oczywiście z rowerami. Niecałe dwie godziny jechaliśmy do okolic Krzeszowic i Tenczynka, gdzie zaczynała się nasza pętla. Na rozgrzewkę poszedł fragment Puszczy Dulowskiej oraz Lasu Zwierzynie, gdzie prowadziły nas głównie drogi szutrowe i asfaltowe. Przygoda zaczęła się dopiero tam, gdzie błoto, śnieg, lód, czyli coś co tygryski lubią najbardziej! 🙂

 

Mimo słońca, ogrzewacze chemiczne szybko poszły w ruch, a my zaczęliśmy kierować się w stronę pierwszej dolinki tego wypadu, czyli Doliny Brzoskwini.

 

“Ochrzczeni” błotem i śniegiem jechaliśmy dalej, tym razem do Doliny Kobylańskiej z przepięknymi skałami, wrotami i piękną łąką pośrodku najbardziej znanej części tej doliny.

 

rower wycieczka
Fot 4. Materiał własny | Pięknych widoków nie było końca!

 

Z Doliny Kobylańskiej dotarliśmy wprost do Doliny Będkowskiej, znanej głównie z Sokolicy, czyli skały wapiennej o wysokości 70 m, która w sezonie jest wyjątkowo popularna wśród entuzjastów wspinaczki.

 

Naprzeciwko Sokolicy znajduje się gospodarstwo agroturystyczne, które poniekąd pełni funkcję schroniska. W tym miejscu można posilić się pysznym, domowym jedzeniem i przenocować. Ma też tutaj swoją dyżurkę jurajska grupa GOPR-u.

 

Słońce powoli zaczęło zachodzić, dlatego też postanowiliśmy wracać najkrótszą drogą do okolic Krzeszowic. W ruch poszły lampki rowerowe i nawigacja oraz mapa.

 

rower wycieczka
Fot 5. Materiały własne | Trasa nie należała do najłatwiejszych.

 

Do samochodów dojechaliśmy przed godziną osiemnastą, trochę zziębnięci, ale w pełni usatysfakcjonowani!

Sezon rowerowy zbliża się wielkimi krokami, dlatego warto wyciągnąć „rumaki” z garażu i pokonywać kolejne kilometry niezależnie od warunków. Grunt to dobre przygotowanie!

 

A Wy? Sezon rozpoczęty, czy wciąż czekacie? Jakie są Wasze przepisy na udany wypad rowerowy? 🙂

Martyna Boślak
Na co dzień możesz mnie spotkać w sklepie Decathlon Bielsko-Biała. Chętnie podpowiem nie tylko na temat sprzętu, ale również doradzę nieco w kwestii wycieczek rowerowych. Rowerem zjeździłam już niemal całą Polskę (m. in. Beskidy, Karkonosze, Tatry, Roztocze, nasze polskie wybrzeże), Czechy, Słowację, część Alp (Francja, Austria, Szwajcaria, Włochy) oraz część Hiszpanii, Norwegii. Możesz również skontaktować się ze mną mailowo: martyna.boslak@decathlon.com. Do zobaczenia w trasie!
Zadaj pytanie
Oceń artykuł:
5 (100%) 1 vote