Wyścig ze startu wspólnego – TOP 5 porad

16 sierpień 2018

Sezon w pełni, kalendarz startów pęka w szwach, pogoda dopisuje, noga kręci się coraz szybciej... Chciałbyś spróbować w swojej kolarskiej przygodzie czegoś nowego?

Szosowy wyścig ze startu wspólnego będzie idealną okazją do poszerzenia swojego dorobku, jak i zdobycia cennych umiejętności, które będzie można wykorzystać w przyszłości.

Kolarstwo szosowe zdecydowanie należy do tego rodzaju rywalizacji, w której wpływ na końcowy wynik ma więcej czynników, niż tylko aktualne wytrenowanie organizmu.

Jak poradzić sobie z debiutem podczas startu wspólnego? Czego unikać i jak zachowywać się w peletonie aby zapewnić bezpieczeństwo sobie oraz innym uczestnikom? Zapraszam do lektury! :)

Słowem wstępu, jak to zwykle bywa w moich wpisach, zaznaczam, że poniższe porady przeznaczone są dla debiutanta na tego typu wyścigach. Większość z przedstawionych poniżej informacji dla wytrawnego kolarza szosowego jest znana od podszewki. Do zapoznania się z treścią zapraszam jednak wszystkich - początkujących do nauki, a starych wyjadaczy dla przypomnienia czy uzupełnienia podstaw.

1. Sprzęt - nie tylko waga ma znaczenie

To, że rower lekki lub aerodynamiczny równa się szybszej jeździe, zapewne wszyscy wiedzą... Jednak, czy podczas debiutu na szosowych trasach tylko te parametry się liczą?

Zostawmy póki co w tyle nowinki sprzętowe, informacje na temat sztywności ramy czy kół oraz precyzji działania poszczególnych grup osprzętowych.

Porozmawiajmy o bezpieczeństwie, jakie Twój sprzęt ma zapewnić Tobie i reszcie peletonu.

Podczas amatorskiego wyścigu szosowego, w dużej grupie, w terenie płaskim, zazwyczaj rozwijane są średnie prędkości około 40-45km/h. Mówimy tu o średnich prędkościach - oznacza to, że prawdopodobnie podczas trwania rywalizacji rozwijane prędkości będą mieściły się mniej więcej w zakresie 25 - 60 km/h.

Fot 1. Materiał własny | Jak widać, nie kłamałem co do prędkości - to czas wyścigu na Poznańskim Torze samochodowym, 40km w nieco ponad 50 minut

Czym skutkować może nagłe przebicie zużytej opony czy zerwanie łańcucha przy takich prędkościach?

Chyba tłumaczyć nie muszę - gleba, solidna gleba, nie tylko samego „zainteresowanego”, jak i prawdopodobnie połowy peletonu, który jedzie za nim.

Dlatego chciałbym zaznaczyć, że o ile podczas treningów nie musisz się specjalnie przejmować tym, że jedziesz na zużytej, wytartej oponie, bo jeśli się przebije to zjedziesz kulturalnie na bok i zajmiesz się defektem... O tyle w peletonie, wiąże się to z zagrożeniem zdrowia i życia dla Ciebie i reszty uczestników wyścigu. Do tego dochodzą straty sprzętowe podczas kraksy, gdzię dźwięk łamiących się karbonowych ram kolegów z peletonu przysparza naprawdę sporo stresu.

Nie bagatelizuj zużycia swojego sprzętu, zadbaj o dobry stan techniczny i wyeliminuj najsłabsze, żużyte komponenty. Oczywiście przypadków losowych nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Równie dobrze „pójść” może nowa opona, łańcuch, korba czy kierownica, ale zwracając uwagę na części, które już swoje wysłużyły, możemy ograniczyć rozwój niebezpiecznych sytuacji w trakcie wyścigu.

Fot 2. Materiał własny | Sytuacja jak każda inna, jednak przy sporych prędkościach może wyrządzić dużo krzywdy

2. Nie zawsze więcej znaczy lepiej

Czyli to, o czym pisał ostatnio Paweł w swoim tekście, ale troszkę od innej strony. Na pierwszy start w peletonie nie decyduj się na popularny masowy wyścig, gdzie peleton pęka w szwach, a sektory startowe znikają dopiero za horyzontem.

Brak doświadczenia w tego typu rywalizacji może jedynie ponownie skutkować pojawianiem się groźnych sytuacji. Niestety z racji dużej popularności wielkich wyścigów szosowych, startuje tam masa ludzi o ogromnym przekroju doświadczenia i umiejętności - od byłych pro tourowców, przez doświadczonych amatorów, aż po debiutantów i rodziny z dziećmi.

Na początek polecałbym wybrać się na mniejszy, kameralny i lokalny start wspólny. Peleton, w którym znajduje się ledwo setka będzie zdecydowanie bardziej przyjaznym terenem do zdobywania nowego warsztatu, niż masówka z cztero cyfrową liczbą uczestników.

3. Forma, czyli jak ukończyć wyścig z uśmiechem na twarzy

Powoli przechodzimy do konkretów. Co zrobić aby Twój debiut we wspomnianej wcześniej rywalizacji nie okazał się totalną klapą? Oczywiście musisz być przede wszystkim dobrze przygotowany fizycznie :)

Nie ma chyba nic gorszego, niż wystrzelenie z głównej grupy po pierwszych dwóch zakrętach i kontynuowanie reszty, niejednokrotnie długiego dystansu, samotnie lub w zaledwie kilkuosobowej grupie. Pomimo, że mamy do czynienia z amatorskim ściganiem, to siła peletonu jest ogromna, a ciągłe przyspieszenia i wolniejsza jazda potrafią wykończyć niejednego zaprawionego w boju kolarza.

Z tego względu przed startem wspólnym warto popracować przez przynajmniej jeden do dwóch makrocykli nad wytrzymałością beztlenową, szybką restytucją, czy maksymalnym poborem tlenowym - to główne czynniki determinujące radzenie sobie ze zmiennym tempem o wysokiej intensywności, które jest standardem w dużej grupie podczas wyścigu. Dopiero jeżeli mówimy o pracy w odjeździe bądź pościgu - wtedy przydaje się wytrzymałość siłowa.

Prosty, ustandaryzowany przepis na formę niestety nie istnieje. Zawsze staram się Wam przekazywać, że trening to bardzo indywidualna kwestia, dlatego również ze względu na Wasze zdrowie nie będę tutuaj podawał gotowych planów treningowych niczym w branżowych czasopismach - moim zdaniem, to nieetyczne. Każdy z nas ma inne potrzeby treingowe.

4. Nie bój się! Kilka słów o taktyce i zachowaniach w peletonie

Poniżej przedstawiony sposób na zachowanie się w peletonie sprawdzi się doskonale w przypadku amatorów, jednak dla bardziej zaawansowanego kolarza, może być to zdecydowanie za mało.

Zacznijmy od początku, od początku peletonu w zasadzie, czyli od tego, dlaczego warto trzymać się przodu!

Podczas, gdy w grupie mamy kilkadziesiąt osób, peleton potrafi się rozciągnąć na całkiem pokaźną długość. Z tego względu pilnując tyłów, każde zwolnienie i przyspieszenie, każdy zakręt czy górka „na tyłach” będzie pojawiać się troszkę później. Wystarczy, że kilku zawodników przed Tobą spóźni się minimalnie z reakcją na zmianę tempa i już pojawia się do wykonania niezła robota - czyli nadgonienie czuba.

Fot 3. Materiał własny | Dogonienie peletonu w pojedynkę wiąże się z nie lada wysiłkiem

Z tego względu jazda z przodu potrafi zaoszczędzić sporo energii, do tego daje Ci możliwość obserwowania tego, co się dzeje podczas wyścigu, czy tworzy się jakaś ucieczka, czy może aktualnie jest czas, aby uzupełnić paliwo - to doskonała okazja do tego, aby zebrać sporo informacji i doświadczenia na przyszłość.

Jednak nie wszystko jest tak proste na jakie wygląda... Jazda w czubie, czy w środku grupy, wymaga od Ciebie odpowiednich norm zachowania. Pozwól, że je wymienię:

- jeżeli nie ma istotnego powodu, to nie hamuj - każde naciśnięcie na klamkę może spowodować, że na Twoich plecach znajdzie się kilku do kilkudziesięciu kolarzy,

- unikaj gwałtownych skrętów, w przypadku chęci ominięcia nierówności bądź dziury w drodze, znacznie lepszym rozwiązaniem będzie przeskoczenie przeszkody, niż nagła zmiana kierunku jazdy, która może spowodować ogromną kraksę,

- staraj się trzymać linię - jeżeli chcesz wyciągnąć z kieszeni trochę żeli energetycznych lub napić się z bidonu, a nie potrafisz utrzymać wyznaczonej linii puszczając się kierownicy, zjedź na tyły, aby wykonać wspomniane czynności,

- uważaj na zakrętach - to kolejna niebezpieczna sytuacja, która może spowodować szkody. Techniki wchodzenia w zakręt są różne, od efektywnego łapania apexu, po bardzo ciasne wchodzenie do łuku, dlatego uważaj, aby nie zajeżdżać nikomu drogi,

- trzymaj koło - a jeżeli już nie jesteś w stanie utrzymać tempa kolegi z przodu, daj o tym znać zawodnikom jadącym za Tobą i ostrożnie ustąp im miejsca.

Tych kilka podstawowych wskazówek zdecydowanie zaoszczędzi nerwów i spięć podczas wyścigu. Na dzisiaj wystarczy o technice, bo jazda na rancie, czy w podwójnym wachlarzu to trochę wyższa szkoła jazdy i na naukę tych elementów przyjdzie jeszcze czas :)

Pamiętaj również, że to wyścig, a nie trening! Wystartowałeś w nim, bo chcesz zrobić dobry wynik, dlatego jeżeli czujesz się na siłach, nie bój się odjazdów. Jak się nie uda - trudno, najważniejsze to próbować i zdobywać doświadczenie.

Fot 4. Materiał własny | Samotny odjazd to doskonała okazja do sprawdzenia granic własnego organizmu

No i oczywiście bardzo ważna informacja! Zachowaj szczególną ostrożność podczas finiszu z peletonu, jeżeli nie czujesz się na siłach, bądź wiesz, że masz jeszcze braki w technice jazdy. Lepiej na kilka kilometrów przed sprintem zjedź na tył peletonu i bezpiecznie kontynuuj jazdę.

5. Zdarza się każdemu - o tym jak zachować się podczas kraksy

O ile na treningu upadek bądź kraksa to raczej rzadkość, o tyle podczas wyścigu szosowego, tym bardziej w mniej korzystnych warunkach atmosferycznych, to bardziej standard niż przypadkowa sytuacja. Jak wyjść z tego cało i zminimalizować negatywne skutki takiego zdarzenia?

Jeżeli mamy do czynienia z upadkiem na skutek własnego błędu, czy też przypadku losowego np. uślizgnięcia koła na zakręcie, dziury w asfalcie itp. to jest jedna ważna rzecz, o której musisz pamiętać...

Jeżeli już szlifujesz asfalt, postaraj się jak najszybciej swoją głowę schować między nogi, a najlepiej osłonić ją jeszcze rękoma. Musimy pamiętać, że za naszymi plecami jedzie sporo rozpędzonych zawodników, którzy nie zdążą wyhamować w ostatniej chwili. Może dojść do sytuacji, w której ktoś na Ciebie wpadnie, lub zostaniesz uderzony rowerem. Warto wtedy chronić głowę, bo kask nie zawsze wystarczy.

Fot 5. Materiał własny | No i… kraksa. W takiej sytuacji musimy poczekać aż cały peleton nas minie i dopiero wtedy powinniśmy zbierać się z asfaltu

Drugą częstą sytuacją jest moment, w którym to nie Ty leżysz na drodze. Tym razem Twoje zadanie polega właśnie na tym, aby zminimalizować uszczerbek na zdrowiu kolegi z peletonu. Wyjść z tej sytuacji jest kilka, w zależności od tego, w którym miejscu się znajdujesz:

- jeśli akurat znajdujesz się z boku peletonu, zjedź na pobocze lub maksymalnie do zewnątrz - zrobisz tym samym miejsce dla rywali, którzy będą chcieli uniknąć wjechania na leżącą osobę. Nie zatrzymuj się od razu, postaraj się odjechać kawałek dalej i dopiero wtedy upewnij się, czy ktoś nie potrzebuje Twojej pomocy,

- jeżeli znajdujesz się w środku peletonu to nie masz dużego pola manewru - hamuj i szukaj miejsca do ominięcia osoby poszkodowanej, staraj się nie robić tego gwałtownie, bo jedyne co możesz spowodować to kolejną kraksę,

- jeżeli znajdujesz się z przodu, przed zawodnikiem, który upadł, zachowaj się elegancko, odwróć do tyłu, upewnij się, czy nikt nie potrzebuje pomocy i nie szukaj w tym momencie okazji do ucieczki.

Na koniec ciekawostka związana z upadkami, czyli odwieczne pytanie „Dlaczego kolarze golą nogi?”... A no między innymi dlatego, że podczas upadku ogolona noga ogranicza rozległość naszych ran, włosy rosnące na ciele niejednokrotnie na skutek porowatości asfaltu zaczepiają się i wyrywają – to niezbyt przyjemne doświadczenie. Druga sprawa to fakt, że rany na ogolonej nodze jest znacznie łatwiej utrzymać w czystości i higienie podczas procesu gojenia.

Kilka podstawowych informacji już masz, teraz nie pozostaje nic innego niż próbować wykorzystać je w praktyce. Oczywiście reszta zadań jakie są związane ze ściganiem pozostaje bez zmian, nie możesz zapomnieć o rozgrzewce przed zawodami, jak i schłodzeniu po wysiłku. Sprzęt najlepiej mieć przygotowany na przysłowiową igłę. Do dzieła! :) 

Tomasz Hruświcki Decathlon Franowo
Na co dzień możesz mnie spotkać w sklepie Decathlon Franowo w Poznaniu – chętnie podpowiem nie tylko na temat sprzętu rowerowego, ale również doradzę nieco w kwestii treningu kolarskiego. Możesz również skontaktować się ze mną mailowo: tomasz.hruswicki@decathlon.com. Do zobaczenia na szosie!
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Na co dzień możesz mnie spotkać w sklepie Decathlon Franowo w Poznaniu – chętnie podpowiem nie tylko na temat sprzętu rowerowego, ale również doradzę nieco w kwestii treningu kolarskiego. Możesz również skontaktować się ze mną mailowo: tomasz.hruswicki@decathlon.com. Do zobaczenia na szosie!
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Polub artykuł
Komentarze
Udostępnij

ŚLEDŹ
DECATHLONPOLSKA
NA INSTAGRAM

#SprawdzaSiewSporcie #SportzDecathlon #PasjaDoSportu