Od cepra do rasowego górołaza. Recenzja butów Trek 500 - Wszystko dla sportu
top
3 września 2018
8

Każdy z górołazów – początkujący, zaawansowany czy ekspert – doskonale wie, że dobre obuwie na górskie wędrówki to podstawa. Co tu wiele mówić – zaczynałam jak prawie każdy, pierwsze wędrówki po Beskidach w adidasach ze skarpetką typu stopka 🙂 Piękne czasy! Apetyt rośnie w miarę jedzenia i z roku na rok zaczęłam chodzić na dłuższe i bardziej wymagające dystanse. To sprawiło, że zaczęłam w swoim życiu poszukiwania butów… idealnych.

 

Najpierw oczywiście tanie „buty górskie”, których jedyną zaletą był dobrze prezentujący się (i TYLKO dobrze prezentujący się) bieżnik, potem coś z wyższej półki, a na koniec buty znanego niemieckiego producenta. Niestety z żadnych butów nie byłam do końca zadowolona. Zawsze coś było nie tak: a to śliskie, a to cisną, a to zimne, a to brzydkie…

Należę do osób bardzo obiektywnych i raczej rzadko się czymś zachwycam. Zawsze znajduję jakieś ale, zawsze drążę, znajduję lepsze rozwiązania.

Niemniej jednak muszę przyznać, że w końcu odnalazłam buty, które mnie totalnie zachwyciły. Dlatego też postanowiłam Wam o nich napisać 🙂

 

 

turystyka górska
Fot 1. Materiał własny | BUTY TREKKINGOWE WYSOKIE TREK 500 

 

Trek 500 – buty dla każdego

 

     Trek 500 – buty niepozornie stojące na półce. Przechodziłam obok nich wiele razy, przyglądając się im uważnie. W tamtym czasie niewiele było o nich opinii w internecie, więc nie byłam zbytnio przekonana. 

Urzekł mnie jednak minimalistyczny look tych butów, skóra licowa, jakość wykonania (przynajmniej na półce obuwie wyglądało na naprawdę dobrze zrobione) oraz oczywiście ten „dziwny” cross contact (bieżnik o regularnym wzorze) stosowany w wyższych modelach butów Quechua i Forclaz. Byłam też wtedy w środku kryzysu związku z moimi ówczesnymi butami, które rozczarowały mnie na całego. Wzdycham ciężko, podnosząc z półki Treki 500. No dobra… biorę!

 

Pierwsze koty za płoty

 

     Pierwsze góry, pierwsze testy. Padło na moją ukochaną Małą Fatrę. Z tamtego wyjazdu pamiętam tylko jedno… kostki! 

Nie, od razu odpowiem – nic mnie nie obtarło, nic nie bolało, tylko czułam dyskomfort w okolicy kostek. Dlaczego? Trek 500 to buty, które dość szczelnie oplatają kostki, byłam nieprzyzwyczajona do takiego trzymania w tych rejonach. Nie ukrywam, że wtedy trochę się obawiałam, iż przez to buty będą niewygodne. Jednak wystarczyły dwa dni chodzenia i zupełnie przestałam czuć ucisk przy kostce 🙂

 

turystyka
Fot 2. Materiał własny | Buty Trek 500 zapewniają bardzo dobre trzymanie stopy i komfort użytkowania 

 

Co tu wiele mówić, buty są bardzo wygodne. Są dosyć szerokie, ale nie nazbyt, dlatego czuję się w nich bardzo komfortowo. Normalnie noszę rozmiar buta 38, ale tutaj postawiłam na 39, kalkulując sobie puchnącą stopę od upału w lecie i grubszą zimową skarpetę podczas śniegowych wędrówek.

Podeszwa i bieżnik

 

     Podeszwa spisuje się naprawdę świetnie, nie jest to agresywnie wyglądający bieżnik, ale pod względem swojej „agresywności” niczym nie ustępuje innym modelom. Przyczepność jest na bardzo wysokim poziomie, zarówno na śliskim podłożu, jak i na mokrych kamieniach czy mokrej trawie (na mokre korzenie nic nie działa, pamiętajcie ;)). Być może przyczepność tę zawdzięczamy dość miękkiej „gumie”, z której wykonana jest podeszwa (dokładnie jest to poliuretan termoplastyczny i zwykły poliuretan). Nasuwa się tu jednak pytanie: skoro miękko, to jak szybko będzie się ścierać? Na to pytanie nie jestem Wam jeszcze w stanie odpowiedzieć.

Buty testuję od około pięciu miesięcy (w terenie takim jak: Beskidy, Mała i Wielka Fatra, Wysokie i Niskie Tatry). Zauważyłam delikatne otarcie bieżnika na samym końcu podeszwy przy pięcie, poza tym nic. Myślę, że stan bieżnika warto opisać po pełnym roku użytkowania. Jednak na razie wszystko wygląda OK 🙂

 

turystyka
Fot 3. Materiał własny | Buty Trek 500 charakteryzuje przyczepność na bardzo wysokim poziomie

 

No dobrze, fajnie „klejący” się bieżnik, nieco miększa „guma”… Co jednak z twardością podeszwy? Już odpowiadam. Nie jest to „skorupiak” i but pancerny, pod którym nie czuć nawet, jak stajesz na szpikulec. Nie jest to jednak absolutnie „mięczak”, który obwija się na kamieniu, na który stajesz. To jest coś idealnie pomiędzy, lekko w stronę „skorupiaka”.

Osobiście nie wiem, czemu ludzie się tak uparli na te twarde podeszwy. Podejrzewam, że jak to z modą. Twarda podeszwa jest profesjonalna, więc ja – początkujący górołaz – też taką chcę, mimo że dopiero się wdrażam, będę chodzić głównie po Beskidach, może trochę po Tatrach.

Drodzy czytelnicy, miejcie swój rozum! 🙂 Sprawdźcie najpierw, w czym się Wam dobrze chodzi. Podeszwa w butach górskich ma być gruba i porządna, ale twarde skorupy na lekkie trasy, nawet te tatrzańskie, to przesada. Moim problemem w zbyt twardej podeszwie było to, że nie czułam „gruntu pod nogami”, co skutkowało tym, że często po prostu źle wybierałam ścieżkę, potykałam się. Ciężko mi to wytłumaczyć, ale w tak grubej i sztywnej podeszwie stopa nie wie do końca, co jest zagrożeniem, co nie. Tak samo podczas łańcuchów i stawiania stopy na wąskich urwiskach – nie do końca wiedziałam, czy stopa jest dobrze „przyklejona”, czy nie.

Buty Trek 500 podeszwę mają na tyle sztywną, że nie czuję nierówności, ale stopa zachowuje się naturalnie i w butach jestem w stanie nawet prowadzić samochód, jak zapomnę „kapciuszków” na powrót z gór 🙂

 

turystyka
Fot 4. Materiał własny | Znakomite trzymanie stopy i  mocne sznurowanie

Sznurowanie i trzymanie stopy

 

     Sznurówki to akurat szczegół, który można raz-dwa wymienić, ale nie ukrywam, że jestem absolutną fanką czerwonych sznurówek w damskiej wersji tego buta. Niestety jednak głównie dotyczy to estetyki, ponieważ jeżeli chodzi o wiązanie ich, konieczny jest podwójny węzeł (jak w przypadku większości okrągłych sznurówek, szczerze mówiąc). Samo trzymanie stopy oceniam jako bardzo dobre. Nic nie lata, nic nie trze. Bardzo podoba mi się, że but jest w miarę szeroki z przodu.

Po pierwsze stopa ma gdzie oddychać, po drugie można zimą spokojnie założyć porządną skarpetę, a po trzecie osoby z haluksami nie są w przypadku tych butów zdyskwalifikowane na starcie. To, że przód jest nieco bardziej obszerny, nie ma nic wspólnego z przemieszczaniem się stopy. Stopa jest mocno trzymana na pięcie i w śródstopiu.

Wodoodporność

 

     Producent obiecuje, że buty nie przemokną nam w trakcie 16-kilometrowego marszu w wodzie sięgającej do połowy cholewki. Niestety nie miałam możliwości (ani też chęci, przecież idę w góry, żeby chodzić po górach, nie po rzece 🙂 ) tego skonfrontować, ale wierzcie mi… przy każdej możliwości śmiało „kąpałam” swoje buty bez skrupułów. Wrażenia? Czasami zastanawiałam się, czy mam na nogach buty górskie, czy kalosze 😀

Ani razu mi nie przemokły, nawet podczas teoretycznie niedozwolonego sposobu ich mycia (poprzez włożenie buta do rzeki i mycie dłonią 🙂 ). Niemniej nie polecam takiego sposobu – buty myjemy w domu gąbeczką i ściereczką.

 

 

turystyka górska
Fot 5. Materiał własny | Buty trek 500 charakteryzuje  wysoka wodoodporność

Konserwacja

 

     Buty powinno się myć za pomocą miękkiej gąbeczki i ściereczki. Używamy do tego zwykłej ciepłej wody. Niektórzy praktykują również odrobinę szarego mydła przy dużych zabrudzeniach, jednak taki zabieg dodatkowo wysusza skórę, a ciemny kolor butów Trek 500 maskuje plamy, tak że nie widzę sensu używania mydła.

Na stronie producenta możemy przeczytać, iż „nie zaleca się stosowania odżywczego kremu lub tłuszczu waterproof na dwoinie skóry. Mogłoby to wpłynąć na zmianę koloru, a więc na aspekt estetyczny butów”. Ja postanowiłam zaryzykować i potraktować swoje buty kremem odżywczym na bazie wosku. Skóra nieznacznie pociemniała, ale za to wszelkie ryski i otarcia po wielokilometrowych trasach poznikały jak za ruchem czarodziejskiej różdżki. Oczywiście po „woskowaniu” czy natłuszczaniu skóry musimy się pogodzić z tym, że nieco zmniejsza się jej oddychalność, ja jednak nie zauważyłam zbytniej różnicy.

 

turystyka górksa
Fot 6. Materiał własny | Buty turystyczne Trek 500

 

Podsumowanie

 

     Osobiście oceniam buty na 4,5/5. Czemu 4,5, a nie 5? Ten but idealny psuje tylko jedna rzecz, a raczej jej brak. Chodzi o pasek/gumę ochronną na przód buta i boki (która jest już obecna w modelu wyższym – Trek 900. Dzięki takim paskom but nie rysowałby się na kamienistych szlakach.

 

Niemniej jednak jestem bardzo zadowolona z ich użytkowania i polecam je osobom, które poszukują porządnych butów górskich nie za kosmiczną cenę 🙂

 

Pozdrawiam! 🙂

Martyna Boślak
Na co dzień możesz mnie spotkać w sklepie Decathlon Bielsko-Biała. Chętnie podpowiem nie tylko na temat sprzętu, ale również doradzę nieco w kwestii wycieczek rowerowych. Rowerem zjeździłam już niemal całą Polskę (m. in. Beskidy, Karkonosze, Tatry, Roztocze, nasze polskie wybrzeże), Czechy, Słowację, część Alp (Francja, Austria, Szwajcaria, Włochy) oraz część Hiszpanii, Norwegii. Możesz również skontaktować się ze mną mailowo: martyna.boslak@decathlon.com. Do zobaczenia w trasie!
Zadaj pytanie

Udostępnij:
Oceń artykuł: