WYBIERZ DYSCYPLINĘ SPORTU

Czy biegi górskie są dla kobiet? Przekonaj się, że tak!

25 lipiec 2019

Czasami stajemy przed wyzwaniem nie wiedząc, czy mu sprostamy. Pojawiają się obawy: „czy się uda?” Zdarza się (nader często), że to właśnie te obawy powstrzymują nas przed realizacją marzeń. Zuzia, Ania, Gosia i Zosia postanowiły przekonać się, czy się uda.

Przed rokiem podjęły decyzję, że wspólnie pokonają ponad pięćdziesięciokilometrowy górski ultramaraton – Chudy Wawrzyniec w Beskidzie Żywieckim. Czeka ich wiele godzin zmagań z wymagającym szlakiem, pogodą, zmęczeniem i i niespodziewanymi trudnościami, które stanowią nieodłączną „atrakcję” tego typu wyzwań. Na szczęście mogą liczyć na siebie nawzajem, a na starcie stają nie tylko dobrze wyposażone w trailowy sprzęt, ale bogatsze o doświadczenia wielu miesięcy przygotowań.

Fot 1. Krzysztof Karpiński | Dziewczyny mają wspólny cel - pokonać trasę Chudego Wawrzyńca!

Wielu początkujących biegaczy motywację czerpie z relacji z bliskimi osobami, które pomagają stawiać pierwsze kroki w sportowej przygodzie – podobnie Zosia:

Do biegania zabierałam się w życiu już naprawdę wiele razy, niestety zawsze mój zapał kończył się po tygodniu. Kiedy przyjaciółki zaproponowały udział w górskich zawodach biegowych, parsknęłam tylko śmiechem, przypominając sobie moje wszystkie wyprawy w góry, pełne narzekania i dyszenia niczym lokomotywa.

Nie wierzyłam w to, że mogę dokonać czegoś takiego… Jako jedyna z naszej czwórki nigdy nie trenowałam żadnego sportu, a jednak one uwierzyły we mnie tak bardzo, że nie miałam wyjścia. I tak bieganie stało się nie tylko fajną przygodą, ale moją pasją i narzędziem do pokonywania własnych barier, które - jak to często bywa - siedzą wyłącznie w głowie. Przez rok przygotowań nauczyłam się wiele nie tylko o bieganiu, ale przede wszystkim o samej sobie i kolejny raz przekonałam się jak wielką siłę, wsparcie i motywację potrafi dać drugi człowiek.

Biorę udział w Chudym Wawrzyńcu, bo chcę udowodnić sobie, że potrafię robić wielkie rzeczy, nawet jeśli dla innych nie są one niczym ważnym. Chcę też pokazać innym, podobnym do mnie kobietom, które nie wierzą w siebie, że mogą robić wielkie rzeczy i przekraczać swoje granice.

Fot 2. Krzysztof Karpiński | Dziewczyny mają różne motywacje. Dla wszystkich jednak bieg będzie ogromnym wyzwaniem

W ekipie może liczyć na doświadczenie Ani, która kilkakrotnie biegała już w górach. Ale i jej – szefowej biura rachunkowego i mamie dwójki kilkuletnich córek nie jest łatwo przygotować się do wyzwania, które wymaga przede wszystkim tego, by znaleźć czas dla samej siebie:

Kiedy rzuca się hasło „zróbmy coś za rok” to ryzyko, że to w ogóle nie dojdzie do skutku jest ogromne. Jeśli dodamy do tego 4 osoby, z których każda prowadzi trochę inny tryb życia, to szanse na niepowodzenie się podwajają. Jeśli te 4 osoby będą kobietami (a kobieta zmienną jest jak pogoda w górach) to wiadomo, że… musi się udać, bo to przecież my.

Przygotowania trzeba było zacząć natychmiast. Chwile zwątpienia oczywiście się pojawiają, ale łatwiej je pokonać, kiedy możesz powiedzieć przyjaciółce „nie odpuszczaj, zobacz ile już zrobiłaś, damy radę”.

Fot 3. Krzysztof Karpiński | Treningi w grupie mają wiele zalet. Największa? Wzajemna motywacja

A jednak dużą część roboty każda musiała wykonać sama i to była ta trudniejsza część, w której trzeba było samemu zmusić się do wyjścia na trening w mrozie, deszczu, upale, wcześnie rano albo późno wieczorem. Świadomość tego, że każda czasem walczy ze zniechęceniem czy małym leniem pomagała przezwyciężyć własne kryzysy.

Zobacz wideo z treningów przygotowujących dziewczyny do startu w Chudym Wawrzyńcu:

https://www.youtube.com/watch?v=mF-HfLOvPuE

Wzajemne wsparcie pomaga również Zuzi, która szczerze przyznaje, że największe przeszkody czasami stawiamy sobie sami:

Czemu biegnę Chudego? Bo Ania mi kazała. Serio. Ja tylko spytałam o wspólny trening…  Poza tym beton gryzie i do biegania po mieście brak mi motywacji, a góry dają pozytywnego kopa w tyłek. Biegnę, bo mam z kim. Sama zmarudziłabym pewnie pomysł na etapie pierwszego treningu. Teraz nadal się boję, że się poddam. Bo zimno, bo gorąco, bo nogi bolą, bo żele za słodkie i chcę mięso, albo co najgorsze: BO NUDNO!!! Na szczęście dziewczyny wiedzą, kiedy milczeć, a kiedy wesprzeć dobrym słowem. Jakoś mnie chyba zniosą? Zresztą najważniejsza jest PRZYGODA!

Fot 4. Krzysztof Karpiński | Najważniejsza jest w tym wszystkim przygoda!

Bardzo podobnie postrzega wyzwanie Gosia:

Chcę spróbować! Czegoś innego niż dotychczas. Przekroczyć granicę 21 kilometrów i 195 metrów na zawodach, sprawdzić biegnąc (lub idąc) dodatkowo w górę i dół, czy będę zdolna do przebycia ponad dwa razy tyle. Wreszcie chcę doświadczyć gór o wschodzie słońca, śpiewu ptaków, szumu drzew. I mam nadzieję, że będzie pięknie!

Fot 5. Krzysztof Karpiński | Start w zawodach będzie nie lada wyzwaniem. Treningi również nie były łatwe!

Jednocześnie Gosia metodycznie podchodzi do realizacji śmiałych zamierzeń:

W naszych przygotowaniach najciekawsza i najweselsza (moim zdaniem) jest faza wstępna, czyli planowanie wspólnych treningów i wyjazdów. Zwykle polega ona na wymianie tryliarda wiadomości, w których staramy się dopasować kalendarze nas wszystkich (a także naszych mężów). A że grafiki mamy dość napięte - choć zapewne nie bardziej niż przeciętny aktywny człowiek - to potem występują zdarzenia typu jeżdżenie w tę i z powrotem (bo ktoś koniecznie na już musi być w domu)  albo wyjazdami do pobliskiej Puszczy Zielonki sporo przed świtem.

Fot 6. Krzysztof Karpiński | Zorganizowanie wspólnych treningów nie było łatwym zadaniem. Ale dla chcącego nie trudnego :)

Wtóruje jej Ania:

Ważny jest nie tyle cel, ile sama podróż. Przefajnie będzie stanąć we cztery na mecie z medalami w ręku, ale mi największą frajdę sprawiło całe 12 miesięcy przygotowań. Projekt Chudy to dla mnie wstawanie w weekend przed wschodem słońca, bo to jedyna pora, w której wszystkie mamy czas na trening. Chudy to dla mnie późnowieczorne kręcenie kółek po osiedlu. Chudy to kalendarz na Google, by zgrać plany 4 rodzin. Chudy to wspólne wyjazdy w góry, by zrobić długie wybieganie w terenie. Chudy to duma na widok wpisu na portalach społecznościowych, gdy któraś z dziewczyn sama zrobiła dobry trening. Chudy to ścieranie się charakterów i sztuka kompromisów.

Fot 7. Krzysztof Karpiński | DO biegu nie pozostało już wiele czasu. Wsparcie jest najważniejsze!

Mimo, że projekt dopiero zbliża się do swojej kulminacji, która będzie miała miejsce 10 sierpnia, to jego uczestniczki już teraz widzą efekty, choć w przypadku Zosi trzeba było na nie wytrwale poczekać:

Przez rok przygotowań do Chudego poza zawartością mojej szafy z ubraniami niewiele się zmieniło. Przez większość czasu zastanawiałam się, po co ja w ogóle biorę w tym udział i jak się z tego wykręcić.

Największa zmiana zaszła we mnie na dwa miesiące przed zawodami, podczas kolejnego wspólnego treningu w górach. To wtedy zrozumiałam, że nie jestem w tym sama, że mogę to zrobić, jeśli tylko chcę i nic się nie stanie, jeśli się nie uda. Przestałam myśleć o tym, że jestem najwolniejsza i najgrubsza w grupie, poczułam się w pełni zaakceptowana przez innych i zaakceptowałam siebie. Największa zmiana zaszła w głowie. Uwierzyłam w siebie i przestałam myśleć, że jestem gorsza od innych. Dodatkowo zyskałam lepszą kondycję, zdrowo się odżywiam i lepiej się czuję.

Fot 8. Krzysztof Karpiński | Dziewczyny zaczęły okdrywać sport. Niektóre na nowo, a niektóre poznają go od podstaw

Nie zawsze zmiany muszą mieć tak głęboki charakter. Zuzia zaczęła inaczej postrzegać otaczający świat – jako szansę aktywności:

Dzięki temu projektowi zaczęłam przede wszystkim szukać częstszej okazji do treningu. Wyjeżdżam z domu dość często, ale do tej pory nie zastanawiałam się, czy dany pagórek nadaje się do ćwiczenia zbiegów i podbiegów, a nadmorski piasek był jedynie miejscem do wylegiwania się i opalania.

Zmiany zachodzą i wewnątrz... i na zewnątrz, jak opowiada Gosia:

Ja schudłam... Sporo. Zaczęłam też wykonywać nieco ćwiczeń siłowych, czego nie robiłam wcześniej. I na nowo pokochałam góry.

Czy zmiany pomogą dziewczynom w dotarciu do mety? Czy przygotowania okażą się wystarczające, by uwieńczyć projekt końcowym sukcesem? Przekonamy się o tym już za kilkanaście dni... :)

Polub artykuł
Komentarze Chmurka komentarza
Udostępnij
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE ARTYKUŁY

BIEGANIE W TERENIE

Węglowodany w trakcie biegów ultra

Węglowodany w trakcie biegów ultra
BIEGANIE W TERENIE

Test plecaka biegowego Ultra Trail Kalenji 15 L

Test plecaka biegowego Ultra Trail Kalenji 15 L
BIEGANIE, BIEGANIE W TERENIE

Nawadnianie podczas biegania. Przegląd dostępnych akcesoriów

Nawadnianie podczas biegania. Przegląd dostępnych akcesoriów

ŚLEDŹ
DECATHLONPOLSKA
NA INSTAGRAM

#SprawdzaSiewSporcie #SportzDecathlon #PasjaDoSportu